  |
|
` trochę jakby inaczej. Trochę jakby osoby, które kiedyś były najważniejsze nie umieją powiedzieć nawet głupiego "cześć". Dziś wiem jak to boli. Wiem jak bolało to kogoś, komu ja zrobiłam dokładnie tak samo. W sumie to chyba była nasza wspólna chociaż nie do końca świadoma decyzja. Kiedyś? Kiedyś łączyło nas kompletnie wszystko. Od pierwszych rapów na głośniku po najszersze melanże na Poznaniu. Tak, kiedyś byłyśmy przyjaciółkami. Dziś? Dziś chyba myślimy, że te siedemdziesiąt kilometrów rozjebało wszystko, a tak na prawdę MY jesteśmy wszystkiemu winne. / abstractiions.
|
|
 |
|
To takie jesienne, zakochiwać się, bo On ma takie szerokie ramiona, w sam raz, żeby schować się w nich przed zimą.
|
|
 |
|
Choro, choro, chore wszystko, dziwne rzeczy się dzieją, a ja zaczęłam dostawać dreszczy od byle czego.
|
|
 |
|
Ten samotny spacer z Tobą w głowie wiele mi pomógł. Zrozumiałam, że moje wcześniejsze myśli były wobec Ciebie trochę niesprawiedliwe, że za wiele sobie wyobrażałam i zamiast cieszyć się szczęściem, bez przerwy szukałam dziury w całym. / napisana
|
|
 |
|
Pozostaje mi tylko kochać Cie całym moim roztrzęsionym, zdeprawowanym sercem i mieć nadzieje, że to wystarczy.
|
|
 |
|
Kolejna przeszkoda na naszej drodze, ale przecież damy radę. Przecież obiecałeś. / napisana
|
|
 |
|
Love you more, than those bitches before. ♥ / LANA DEL REY
|
|
 |
|
W taki sposób patrzysz na mnie tylko Ty. / napisana
|
|
 |
|
Jestem szczęśliwa, wiesz? Tak po prostu, cholernie szczęśliwa. / napisana
|
|
  |
|
` nasz związek? Jest czymś wyjątkowym. Bo przecież jak można nazwać początkowe rozmowy do rana, które skończyły się na cholernie wielkiej miłości? Jak można nazwać fakt, iż dzięki sobie nawzajem, zapomnieliśmy o osobach które kiedyś niestety były dla nas bardzo ważne? Na prawdę nie ogarniam tego, że aż tak dobrze go znam. I co gorsza - on chyba mnie też. Dziś tylko z nim tak na prawdę mogę dzielić wszystko. Tylko jemu ufam w niewyobrażalnej skali. I chociaż mu tego nie mówię, jestem mu wdzięczna za rzeczy o których on sobie nawet nie zdaje sprawy. Dlaczego? Bo jest osobą która szczęście daje mi automatycznie. / abstractiions.
|
|
  |
|
` owszem. Czasami cholernie mnie wkurwia ta miłość do niego. Nie, oczywiście nie tak dosłownie. Po prostu czuję cholerną niemoc w momencie kiedy świadomie i bezczelnie doprowadzi mnie do szału po czym wypowiada to swoje durne "kotku" i ja wtedy już nic nie potrafię zrobić. Samym swoim wzrokiem wywołuje w mojej głowie miliony pozytywnych myśli. Jego pocałunek jest lekiem na wszystko. Kiedy trzyma mnie za rękę wiem, że niczego mi więcej w życiu nie potrzeba. On? chyba jest moim narkotykiem. / abstractiions.
|
|
  |
|
` jestem w stanie znieść na prawdę wiele. Nie patrzę na to co mówią o mnie inni bo doskonale wiem jak żyję i nie potrzebuję zaprzątać sobie głowy bajkopisarzami. Nie poddaję się po kolejnej jedynce z matmy i chuj mnie obchodzi, że Pani od historii mnie wręcz nienawidzi. Zaciskam wargi kiedy po raz kolejny z ust ojca słyszę złe słowa wypowiedziane w moim kierunku. Kolejne siniaki na nogach po śmiesznych walkach z kumpelami nie robią na mnie wrażenia i nie płaczę na ich widok tak jak robią to niektóre puste panny. Na prawdę wydaje mi się, że jestem silna psychicznie jak i fizycznie. Mimo to, doskonale wiem że wypowiedziane z jego ust słowo "to koniec" rozpierdoliłoby mnie na części pierwsze. Nigdy w życiu nie potrafiłabym się po tym pozbierać i czuję zajebiście wielki strach przed tymi dwoma słowami chociaż doskonale wiem, że nigdy nie byłby w stanie ich wypowiedzieć bo przeżyłby to dokładnie tak samo mocno jak ja. / abstractiions.
|
|
|
|