 |
|
a sen to dla mnie morfina, wciąż braki w żyłach, w mózgu czuć już nadchodzący finał, przebite serce i mordercze łzy ranią
|
|
 |
|
zamykam oczy widzę horror, ten film mnie przeraża, zamknięte drzwi domu, otwarte wrota cmentarza
|
|
 |
|
jak przez mgłę twarze, nie ma nikogo obok, brak marzeń, coś mi karze wierzyć ze jestem sobą
|
|
 |
|
pierdol społeczniaków, traktuj jak prostytutki. niby inteligentni, głupki bez ambicji. niepewna przyszłość ich, jedynie w rękach policji.
|
|
 |
|
najbardziej świadomy jest ten którego taki los jest nieunikniony
|
|
 |
|
zakodowane w głowie nie daje Ci spokoju, wiesz o tym tylko Ty, osamotniony w boju, nadzieją na przetrwanie ciągła walka z myślami
|
|
 |
|
blizny uczą przebaczać,
zastanów się dlaczego od ludzi znów się odwracasz
|
|
 |
|
wyciągnij wnioski z tamtych dni, nim zdążysz je skreślić
|
|
 |
|
Twój wybór, twój plan to samo dookoła,
tylko od Ciebie zależy to czy czegoś dokonasz
|
|
 |
|
Twoje życie, twój moment, twój mikrofon znów płonie
|
|
 |
|
musisz iść, wbrew przeciwnościom tego świata
i idź, nawet jak nie masz już do kogo wracać
|
|
 |
|
wspominasz to co było, unosisz się w powietrzu. chciałbyś cofnąć czas, po to by dzisiaj nic nie czuć
|
|
|
|