 |
|
zapominam..już dłuższy czas / i.need.you
|
|
 |
|
duszę się, nie potrafię odnaleźć się w tym wszystkim. Każda kolejna noc jest dla mnie wyzwaniem, jest walką o przetrwanie. Nie potrafię żyć dalej tak, nie potrafię dusić się z tęsknoty. Tęsknie za Tobą, tęsknie za życiem które miało sens, tęsknie za człowiekiem jakim byłam kilka mięsiecy temu. Chcę wrócić do życia które cieszyło mnie, chcę wreszcie zasypiać i budzić się dla kogoś. Chcę być dla kogoś każdym głębszym oddechem, chcę byc dla kogoś sensem- chcę być dla kogoś oczkiem w głowie a zarazem kimś więcej niż tylko znajomą. Chcę poczuć się kochana, chcę znaleźć szczęście którego mi tak brakuję, potrzebuję bliskości odwzajemnienia i poczucia że jestem jeszcze coś warta. Błagam pomóz mi uwierzyć że jeszcze mogę wygrać tą walkę, pomóz mi docenić życie. Daj mi chociaż jeden argument by tu zostać. Mów do mnie teraz tego potrzebuje, mów jak najwiecej ale proszę nie odchodz, nie teraz bo wiem że bez Ciebie sobie nie poradzę. Przyjacielu zostan, kiedy spadam, nie zostawiaj mnie samej.
|
|
 |
|
Za często się wkurwiam, a potem przepraszam,
ale jestem człowiekiem i wiele wybaczam./ net
|
|
 |
|
Może to nie do końca jest tak, że się poddałam. Ja tego nie zrobiłam, nie byłabym wstanie. Upadam i potykam się na prostej drodze, ale wychodzę z tego cało przecież zdarzają się błędy. Bywają chwile że tracę świadomość, że się odcinam, że chce zaprzestać walki i odpuścić wszystko i zarazem wszystkich. Cholera. Przecież nie może być ze mną aż tak źle. Czy jest? Przecież chodzę, patrze, oddycham, żyje. Bo żyje prawda? Może nie pełnią życia, bo już nie potrafię. Bez niego nie. Ale jestem tutaj, wśród ludzi. Nie taka jak wcześniej. Mniej naiwna, mądrzejsza, silniejsza, odporniejsza, bardziej zamknięta w sobie, lecz sam fakt, że jestem powinien uszczęśliwiać bliskich. Sama dla siebie jestem martwa, bo on stał się martwy. Podobno ja i on to jedno. Jedna dusza, jedno serce. Wychodzi na to, że jesteśmy ze sobą nieodwołalnie złączeni a wręcz nierozerwalnie.
|
|
 |
|
Życie nie jest ani trochę proste, z żadnej strony i pod żadnym względem a ludzie i sytuacje w około nie ułatwiają nam niczego. Dzień nie daje szansy na przetrwanie a noc zabija doszczętnie to co przez dzień pozwala funkcjonować w miarę prawidłowo. Serce nie pompuje już krwi, płuca nie wychwytują tlenu, oczy tracą ostrość patrzenia- widzą zamazany obraz, ręce bezwładnie opadają na grunt trzymając zawzięcie ostatniego szluga i butelkę wódki, struny głosowe utraciły zdolność wytwarzania jakiejkolwiek melodii - nie dopuszcza słów do wyjścia. Wszystko upadło. Sens, cel, marzenia, plany, uczucia, nadzieja, wiara...
|
|
 |
|
To nie jest do końca tak, że ja nie doceniam tych wszystkich cudownych mordek, które z uśmiechem umawiają się ze mną rano w parku na szluga i próbują wyciągać mnie wszelkimi sposobami z mojego beznadziejnego życia, starając się odciągnąć mnie od nałogów i problemów odwracając role i biorąc jakieś mniej znaczące przewinienia na siebie. To nie tak, że nie doceniam ich walk o zaufanie, bo widzę i czuję, że jest jakaś osoba, której zależy na znajomości ze mną, jednak lepiej jest trzymać wszystko i wszystkich na dystans. Bezpieczniej. Przecież naprawdę dostrzegam każde usilne staranie i walkę o mój szczery uśmiech, który nie zagościł u mnie od dawna, a jeśli już gdzieś tam w zgiełku tego cholernego dnia, to tylko na krótki moment i to dzięki osobie, której zawdzięczam w ogóle to, że jestem, żyje i zawsze mogę Jej wszystkim zawracać głowę. Chociaż wiem, że bywam męcząca i egoistyczna, chcę to ograniczyć, chyba widzisz także zmiany u mnie, prawda? Wszystko jest już inne.
|
|
 |
|
Bo przyjaciel nigdy nie opuści, nie obgada nie wyślę do diabła. Przyjaciel po prostu zawsze jest, wspiera. Nigdy nie zwątpi,po prostu czuwa.
|
|
 |
|
twoje wersy to dla tępych cip instrukcja jak płakać ;>
|
|
|
|