 |
|
tak tak, będę żałować. będę przeżywać to, co wtedy, a każda bliższa relacja z innym typem będzie kończyła się w momencie gdy przypomnę sobie o nim. będę zapłakana, nieszczęśliwa, zraniona i pełna żalu, że nikt mnie nie powstrzymał. rozumiem! ale chcę.
|
|
 |
|
Ty i Romeo? kontrasty, bo Romeo w życiu nie założyłby na siebie dresu, bo to, co Ty mówisz w moim kierunku tak bezpośrednio, uważałby za obrzydliwe. nie wypowiedziałby trzech czwartych słów, którymi zazwyczaj obracasz. nie wiem jak kochałby, lecz wiem, że nie byłabym szczęśliwa od tej miłości. Romeo może być którymś z powszechnych ideałów, marzeń - chrzanię to. nie jestem Julią i widzę ku temu aspiracji, nie jego chcę.
|
|
 |
|
chcę deszczu. długiego spaceru, przemokniętych serc, cichego wejścia z dworu wprost do jego pokoju. palca, którego przyłoży do ust, sugerując mi milczenie. stłumionego chichotu. jego ciepłych warg całujących mój obojczyk. jointów. zapomnienia. mokrych ubrań, upadających na podłogę i zostawiających małe kałuże. bezwstydnego dotyku. cholernej, bezgranicznej bliskości ciężko wiszącej w powietrzu. chcę życia, z nim.
|
|
 |
|
Ile razy wybaczasz komuś tylko dlatego, ze nie chcesz go stracić?
|
|
 |
|
Łzy, stres, problemy, wiesz, że chciałem inaczej Nie chce być powodem dla którego znowu płaczesz...
|
|
 |
|
tak więc eloszmero kończy swoją chorą 'twórczość' na moblo. na pewno kiedyś tu wrócę, a jak nie tu to zapewne założę nowe konto. chciałabym wam podziękować, każdemu z osobna trochę by mi to zajęło także piszę ogólnie. wielkie dzięki za to że obserwowaliście, komentowaliście i jebaliście plusikami każdy wpis. a także dzięki za to, że wspieraliście, podnosiliście na duchu kiedy to 'prawdziwi przyjaciele' się odwrócili. dzięki za wszystko! ;* znajdziecie mnie tu: prodigious.fbl.pl
|
|
 |
|
na jego pojawienie się, ucichły wszelkie dźwięki. podszedł, witając mnie buziakiem, a narastające milczenie dało się odczuć już każdym skrawkiem ciała. podążając za nim na krótkie 'chodź', omiotłam ostatnim spojrzeniem tych ludzi. bliskich mi, jak mało kto, pełnych obawy w spojrzeniach, że znów podpisuję kontrakt na tortury własnego serca.
|
|
 |
|
i po ponad dwóch latach znów wraca do moich wpisów jego wątek.
|
|
 |
|
uśmiecham się do ekranu komórki przy każdej wiadomości od niego. masuję dłońmi kark i piję kolejny łyk wody, z ulgą, że to w końcu coś bez procentów. jutro coś zmienię. wstanę wcześniej, posprzątam, wezmę prysznic, wypiję kawę, ogarnę uczucia. teraz? zwiążę tylko włosy w kucyk, wsuwając się pod kołdrę. słuchając odgłosów nocy będę mamrotać pod nosem prośby, by to wszystko znów nie skończyło się tak, jak wtedy.
|
|
 |
|
Chciałbym by to tak nie bolało.
|
|
 |
|
- nie zrobisz tego - wyszeptał wstając za mną. - dlaczego nie? mam tu siedzieć i patrzeć jak sobie oby dwoje pieprzymy życie? - wysyczałam cała się trzęsąc. złapał mnie za nadgarstek próbując obrócić w swoją stronę. wyrwałam się mu stając przed nim twarzą w twarz. - przestań.. - powiedział wbijając wzrok w podłogę. - wiesz, że nie potrafię inaczej.. -prychnęłam nie wierząc własnym uszom. - ty nawet nie chcesz spróbować. nie liczysz się z nikim i z niczym. nie patrzysz na innych ludzi, ale oczekujesz tego od każdego? ode mnie? - wyrównałam zmiętą koszulkę i spojrzałam mu w oczy. - jestem jak ci obiecałam, ale ty kurwa tego nawet nie doceniasz, a może już nawet nie widzisz. traktujesz mnie jak bym była powietrzem, potrzebnym, ważnym, to prawda, ale nie zależy ci. jesteś obojętny, a ja też mam uczucia, wiesz? i nic nie poradzę, że nad nimi nie zapanowałam i że kurwa zamknęłam je w twoich oczach - krzyczałam miażdżąc sens każdego dnia. wyszłam, czując się przegraną.
|
|
 |
|
To prawdziwi przyjaciele, stoją tam gdzie zawsze stali
|
|
|
|