 |
|
Gdzieś to wszystko się rozmyło... Co nam z naszych spacerów, rozmów, pocałunków, niesamowitej bliskości, skoro największą radość sprawia mi pożegnanie...
Kiedy prosisz o spotkanie mówię że mam dużo roboty, kiedy mnie całujesz myślę tylko o tym żebyś przestał, a kiedy łapiesz mnie za rękę mam ochotę płakać. Na słowa "będę leciał myszko" moje serce bije szybciej, robi się lepiej... na chwile zatrzymuję umysł na słowie "myszko" i wtedy wraca to wszystko co było niesamowite wspaniałe, a teraz nagle jest pułapką, w której sama się zamknęłam, z której nie mogę uciec. Nie, nie kocham Cię... ! To co kiedyś było radością jest przytłaczające, to co co było fascynujące jest nudne... błagam zrób dla mnie jedną jedyną rzecz i po prostu odejdź, spakuj swoje rzeczy, wszystko dokładnie, zamknij za sobą drzwi - nie mówmy o tym... Nie rozmawiajmy, ten jeden raz domyśl się że to już koniec, że to nigdy nawet nie miało początku z mojej strony... Wyjdź i zapomnij...
|
|
 |
|
zapatrzeć się, zasłuchać się.. i łyk herbaty do popicia.
|
|
 |
|
a może będzie dobrze, byłoby dobrze...
|
|
 |
|
Wierzyłam w księcia z bajki na białym koniu w lśniącej zbroi który by mnie kochał na dobre i złe.
Najpierw zniknęła bajka, przecież świat realny jest dużo ciekawszy, potem zniknęła zbroja, strój nie jest rzeczą podstawową, następnie w sennych marach rozpłynął się rumak... Nie oczekiwałam kogoś kto będzie ze mną bez względu na wszystko, są rzeczy których człowiek nie jest w stanie unieść. Ostatnio przestałam nawet wierzyć w miłość. Tak, nasz świat znacznie różni się od wyśnionej bajki...
|
|
 |
|
jak ja nienawidzę Twojej generacji..
|
|
 |
|
hej Ty stary, wiem co Ty czujesz, inni też tak czują ciągle.
|
|
 |
|
gdzieś tak w okolicy stycznia, ma najsłodsza śmierć ujutna, nawet mi nie powiedziała, że od dzisiaj nie ma jutra.
|
|
 |
|
jego spojrzenia zawiązywały życie me na supły.
|
|
 |
|
moja wolność to żaden Twój grzech.
|
|
 |
|
kto z tego napięcia pierdolnie ze szczęścia? {snl.
|
|
 |
|
To był straszny dzień. Korek, grypa żołądkowa, kłótnia z szefem...To właśnie opisujemy jako straszne, gdy nic strasznego się nie dzieje. Możesz to sobie wyobrazić, o te rzeczy właśnie błagamy... Leczenie kanałowe, wezwanie do urzędu, kawa rozlana na ubraniu. Kiedy zaczynają dziać się naprawdę złe rzeczy, błagamy Boga, w którego nie wierzymy, by przywrócił nam te małe dramaty, a zabrał te.
To całkiem ciekawe, prawda ? Powódź w kuchni, plama na białej koszuli, kłótnia po której cały drżysz ze złości. Czy pomogłyby, gdybyśmy wiedzieli co jeszcze nadchodzi ? Czy wiedzielibyśmy ?
|
|
|
|