 |
|
a na drzwiach swojego pokoju powinnam umieścić tabliczkę : ' porzućcie wszelką nadzieję Ci, którzy tu wchodzicie ' . [ yezoo ]
|
|
 |
|
ogrzewając schłodzone koniuszki palców o gorący kubek kakao, siedzę na łóżku, skulona pod ciepłym kocem. moje zmarznięte stopy rozgrzewa pies, a płynącą krew w ciele nakręca nuta Małpy. czytam kolejny rozdział książki i po każdym z dobranych przez autorkę słów, coraz bardziej współczuję bohaterce. gdzieś w elementach Jej charakteru odnajduję siebie i rady, które przez cały czas dawałam Jej, zamierzam zastosować ku sobie. ale po chwili dochodzę do wniosku, że przecież się nie da. bo ona nie była typem egoistki, która potrafi obrazić się za nic na cały świat oraz osobą, która kocha naiwnie wierząc ludziom. [ yezoo ]
|
|
 |
|
dorośnij. bo ja już mam tego dosyć.
|
|
 |
|
- idziesz do komunii? - nie, nie jestem głodny. [ yezoo & kumpel ]
|
|
 |
|
cześć mała, jesteś bezpańska? bo mam tu smycz na takie suczki.
|
|
 |
|
Znaczył dla mnie tak wiele.W krótkim czasie musiałam szybko dorosnąć i zmierzyć się z ogromem cierpienia jaki po sobie zostawił.Mówiłam mu,że jeśli wchodzi do mojego świata musi być absolutnie pewny tego,że mnie kocha i nie zrani...Chyba nie za bardzo zrozumiał,że jestem cholernie inna niż te dziewczyny które zna/hoyden
|
|
 |
|
siedziała skacowana w swoim pokoju. z laptopem na kolanach odbierała powiadomienia na fejsie. w jednej ręce paliła kolejnego szluga, momentami popijając daniells'a. nad oknem paliły się świąteczne lampki, a reszta pokoju przystrojona była małymi bombkami. wzięła łyk mocnego whisky, gdy do pokoju wszedł On. - co ty odwalasz ? - krzyknął strącając Jej komputer z nóg. - widziałaś się w lustrze? - syknął unosząc Ją za rękę ku sobie. - o co Ci chodzi? o to, że Cię kocham? że wciąż pamiętam? że wspominam? to Cię kurwa boli? - krzyknęła chcąc znów napić się alkoholu. wyrwał jej butelkę z rąk rozbijając Ją na środku pokoju. - boli Mnie to, że wiem, że mogę Cię mieć, a mimo to jakoś Mi Ciebie szkoda. - myślisz, że zmarnuję się przy Tobie? że się stoczę? - ty staczasz się beze Mnie. a co dopiero razem? - to co teraz? - zapytała mając łzy w oczach. nie odpowiedział. wyjął z kieszeni scyzoryk i na Jej oczach wbił Go sobie w klatkę piersiową , mając na ustach słowa ' poradzisz sobie ' .[ yezoo ]
|
|
 |
|
A gdy miasto idzie spać i drogi spowije ciemność budzą się we mnie demony tamtych chwil...Wspominam i rozdrapuje zupełnie świeże rany..Tak jakbym chciała sprawdzić czy naprawdę boli tak jak dawniej,czy już pogodziłam się z twoja nieobecnością...Nadal pielęgnuje resztkę tego uczucia aby nie odeszło całe.. Nadal pamiętam twoje "kocham" wypowiadane raz po raz.Na dnie szafy ukryte nasze wspólne zdjęcie.Jest jedynym dowodem,że była we mnie kiedyś tak wielka radość.Jedyny dowód na to,że kiedyś byłeś mój/hoyden
|
|
 |
|
wiesz, że dzisiejszego wieczoru zwierzęta mówią - tak więc daję Ci prawo głosu, szmato. [ yezoo ]
|
|
 |
|
Kiedy odszedł i cichutko zamknął za sobą drzwi ogarnęła mnie przeraźliwa pustka...serce wybijało 100 uderzeń na sekundę.Ciało przeszywał ogromny ból.Tak po prostu mnie zostawił...Obiecał ,że nigdy nie odejdzie...Kłamał...Nie...Nie płakałam...Ja spazmatycznie wyłam. Najgorsze były bezsenne noce..Bezustannie widziałam jego twarz.Kładłam się z łzami i z nimi się budziłam.Zdążyłam się do nich nawet przyzwyczaić.Niechciane przyjaciółki oczyszczały moje zranione serce z całego tego syfu jaki mi zafundował.Szkoda,że z tymi łzami nie wypłynęła cała ta moja miłość do niego.Modliłam się wtedy..Cichutko i gorliwie. Nie miałam siły prosić o jego powrót..Jedyne czego wtedy chciałam to,żeby przestało tak strasznie boleć/hoyden
|
|
|
|