 |
|
tak bardzo Cię proszę, nie opuszczaj mnie Kochany...
|
|
 |
|
W dniu urodzin będę Ci życzyć zwykłych rzeczy, takich jak zdrowie, szczęście i miłość. Rozstaliśmy się pół roku temu, wtedy przyszłam do Ciebie z niespodzianką wtedy ostatni raz byliśmy "razem", jeśli wiesz co mam na myśli... Kończyłeś 21 lat i powiedziałeś mi, że to Twoje najlepsze urodziny w życiu, dzień później już Cię nie było, okazało się, że ona jest lepsza... za kolejne pół roku zaprosze Cię na kolacje, nie po to, żeby coś Ci wypominać... po to, żebyś zobaczył... żebyś po prostu zobaczył co straciłeś. dziś wiem, że jestem więcej warta... szkoda, że tym "więcej" nie możesz być ty.
|
|
 |
|
widywałam go gdzieś w tłumie, na ulicy, w kościele, na cmentarzu, w sklepie, w samochodzie, gdy przejeżdżał obok mojego domu. widywałam go bardzo często, za każdym razem mi machał, czasami zatrzymywał się, żeby pogadać albo powiedzieć zwykłe "cześć". po 4 miesiącach zaczął do mnie przyjeżdżać, po kolejnych dwóch zostawał już na noc. spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwile, każdy weekend, wakacje, ferie i wszystkie święta i inne wolne dni. czasami zapominałam jak wygląda mój własny dom, bo tyle czasu spędzałam w jego. po 3 latach wszedł do mojego pokoju i powiedział "wczoraj wieczorem zastanawiałem się czy Cię kocham i doszedłem do wniosku, że już nie... musze odejść, nie chce Cię ranić, wybacz." wyszedł z mojego domu, a ja zostałam w tym pokoju, w sumie nadal w nim tkwie. nie wiem jak, nie wiem z jakiego powodu. nie wiem, nie powiedział mi co mam zrobić, nie powiedział jak mam żyć... nawet Bóg nie potrafi mi pomóc, a wierze w niego z całych sił... w mojego ukochanego też tak wierzyłam..
|
|
 |
|
And it's been a while but I still feel the same/choohe
|
|
 |
|
“I know pretty much what I like and dislike; but please, don’t ask me who I am.” —Sylvia Plath, The Unabridged Journals of Sylvia Plath (lelja)
|
|
 |
|
“Oh, darling, you will be good to me, won’t you? Because we’re going to have a strange life.” — Ernest Hemingway, A Farewell to Arms
|
|
 |
|
Witam w świecie w którym największym błędem jest szczerość i wyrażanie własnego zdania, uważane za oznakę chamstwa. Tutaj, gdzie związki się ukrywa, swojego faceta mija się co dzień bez słowa jakby Go nie znając, po to, by móc kręcić z kilkoma jednocześnie bez większych konsekwencji. Tu, gdzie dostaję wiadomość "zobacz, co Ty w ogóle piszesz! gdybym wiedział, że taka jesteś to bym się w Tobie nie zakochał" i nie wiem czy śmiać się, czy od razu skończyć z tym życiem, bo do egzystowania wśród tak dojrzałych i doświadczonych osób, nie jestem chyba jednak wystarczająco godna.
|
|
 |
|
Wielkie pozdrawiam plus jeszcze większe powodzenia, kiedy na moje słowa potrafisz zaledwie milczeć, a broń wyciągasz dopiero włączając komunikator, żaląc się ziomkowi, który następnie powie mi jaka to dla Ciebie niemiła jestem, so sweet, honey.
|
|
 |
|
Wiem, Boże, ja wiem, że On ma gorzej ode mnie, że ciągłe zmiany środowiska, powroty i wyjazdy to jest dramat. Mam lepiej, bo zostaję, mając przy boku przyjaciół i cały ten burdel także, ale to i tak lepiej. I wiem, jak jest Mu ciężko i że powinnam Go wspierać, i zapewniać, iż damy radę, bo jakże inaczej, a na tą chwilę to ja rękawem ocieram łzy, kiedy tylko wypłyną na policzki, a On mnie wspiera, wkurwiony, że nie może być obok.
|
|
 |
|
MOJA MAMA ZWARIOWAŁA, PRZYGARNIE MNIE KTOŚ? :D Leży na łóżku, od kilkudziesięciu minut wygłaszając monolog, że musi przeprosić wiele osób, przejrzeć zdjęcia w kalendarzu na 2013, dać już teraz świąteczne prezenty, że nie chce być w pracy jak będzie koniec świata i może w ogóle zrobi sobie wolne... itd, itp. Postanowienie założone kilka tygodni temu, i jak dotąd wypełniane, o niejedzeniu od 18 nagle zerwane, bo do rozkmin dokłada wyjadanie mi płatków! ;s help.
|
|
 |
|
Pieprzę to. Ten świat jest chory i ja nie potrafię ogarnąć go na swój rozum, nie wiem, nie łapię, to dla mnie za wiele. Chciałabym przytulić głowę do Twojej klatki piersiowej, słuchać bicia serca i zapominać o wszystkim, jak jeszcze niedawno. To było jak mój akumulator. Nawet, kiedy nie widzieliśmy się miesiącami, gdzieś w głowie odnajdywałam wspomnienie tamtych chwil i one dawały mi życie na kolejne oddechy. Teraz? Nie ma Cię. I nie chcę zrzucać na Ciebie winy, ale jesteś pieprzonym egoistą, dobranoc.
|
|
|
|