 |
|
odwróciła się, a wiatr niepohamowanie bawił Jej włosy. spojrzała w niebo, było zachmurzone, gdzieniegdzie tylko przebijał się słaby promień słońca. z daleka ujrzała Jego sylwetkę, podszedł bliżej całując Ją na przywitanie, po czym szepnął na ucho ' rozkoszuj się tym pocałunkiem, bo to ostatni jaki mogłem Ci dać ' i odszedł. stała nieruchomo wpatrując się w chmury. ' miłość nie istnieje, tak jak ten u góry ' powiedziała ocierając łzy. / yezoo
|
|
 |
|
Stała na wprost Niego i heroicznie ocierała twarz z łez. 'Tak po prostu wyjeżdżasz? Wszystko zostawiasz i jedziesz.' Mówiła ze szlochem w gardle. 'A co ze szkołą? Co z nami?' Ostanie pytanie spowodowało, że o mało się nie przewróciła. Podszedł do niej szybko i przytulił najmocniej, jak potrafił. Cała się trzęsła. 'Nie jedź. Błagam, nie zostawiaj mnie. Nie jedź, proszę.' Wylewała łzy w jego koszulkę. 'Cichutko...Przyjadę jeszcze kiedyś.' Musnął wargami jej mokre oczy. 'A co z nami?' Zapytała szeptem, jakby bała się odpowiedzi. Przyciągnął ją i pocałował. 'Nic...Nauczymy się żyć bez siebie, staniemy się mistrzami we wspominaniu. Co noc będę zasypiał z Twoim oddechem w słuchawce.' Znów posmakował jej ust. Odwrócił się w końcu i odszedł, zostawiając ją samą, bezsilną i słabą. Niebo oblało ją zimnym deszczem, słyszało jej krzyk. /just_love.
|
|
 |
|
weszłam do klubu, już w wejściu widziałam Jego i uśmiechniętą mordę tej szmaty. siedziała mu na kolanach , a patrząc mi w oczy zaczęła Go namiętnie całować. weszłam za bar zawiązując sobie biały fartuszek . obsługiwałam kolejnych klientów , kiedy przyszła pora żeby wejść na salę pozbierać kufle od piwa. koło Niego niestety też musiałam przejść. podeszłam biorąc szklany kufel. złapał za naczynie mówiąc ' jeszcze nie wypiłem ' , ale szarpnęłam dość mocno, że część piwa wylała się na jej wydekoltowaną bluzkę . nie zdążyłam nic powiedzieć, gdy nagle uderzyła mnie w twarz. spojrzałam wkurwioną miną na jej mordkę waląc z całej siły z pięści. ' pamiętasz jeszcze moją szkołę mała ' powiedział. ' pamiętam też Ciebie ' szepnęłam mu do ucha kontynuując swoją pracę. / yezoo
|
|
 |
|
tak, lubię to - wychodzić wcześnie rano na balkon, ukraść światu haust powietrza i z uśmiechem na twarzy wejść z powrotem do środka. bez zbędnych myśli, że już Cię nie ma . już żyję swoim życiem - dla siebie. / yezoo
|
|
 |
|
po alkoholu - nie pisz i nie dzwoń . żebyś nazajutrz nie pytał , dlaczego już nie jesteśmy razem, jeśli sam ze mną zerwałeś. / yezoo
|
|
 |
|
powiedz , czy tego się spodziewałaś ? czy na samym początku miałaś już zaplanowany koniec ? znałaś każdą sytuację ? wiedziałaś o porażkach i zwycięstwach ? no przyznaj się, i tak już dość mocno sfałszowałaś tą przyjaźń. / yezoo
|
|
 |
|
Bo dzieciństwo kończy się wtedy, gdy zaczynasz robić rzeczy o których nie powiesz rodzicom.
|
|
 |
|
Z wódką nie wygrasz, Ty ją w mordę, a ona Cie na ziemie.
|
|
 |
|
- nie mów tak, przecież wiesz, że nie pokocham już nikogo innego! - krzyczała dławiąc się łzami . - wiesz, że jesteś jedyną osobą na świecie, która była w stanie dać mi wszystko, i dla której ja byłam gotowa poświęcić życie. teraz nie mam już nic. - kochanie , nie rozpaczaj , nie będę Cię pocieszał, bo nie mam już na to czasu. także szczęście życzę . cześć. - powiedział po czym zostawił Ją samą. wybiegła z pokoju po czym podbiegając do stołu kuchennego wyjęła z szuflady nóż. nagle na swoich dłoniach poczuła czyjeś ciepło. ' żartowałem, kocham Cię jak nikogo innego ' powiedział przytulając Ją do siebie. / yezoo
|
|
 |
|
z policzka otarł prawym kciukiem Jej łzy. ' nie płacz, nie ten to inny ' powiedział przytulając Ją ostatni raz. / yezoo
|
|
 |
|
Jego oddech znów graniczył na naszych wargach. Jego dłonie dodawały kolejnych dreszczy na moim ciele. On sam znów sprawiał, że chciałam go więcej. ale nie tym razem kochanie - odepchnęłam go mówiąc ' swój czas już miałeś, przykro mi bejbe ' . / yezoo
|
|
|
|