 |
|
Właśnie tego czasu się bałam. Bałam się dnia, kiedy pojawi się w moim życiu ktoś, kto będzie w stanie zaakceptować moją inność, niezrozumiałość. Bałam się, że mogę komuś mocno namieszać w głowie, ale też i w sercu. Bałam się, że kiedyś nastąpi dzień, w którym dowiem się, że coś więcej znaczę dla drugiej osoby niż tylko jako kumpela. Nie chciałam tego dnia, bo wiedziałam, że nie będę umiała na to odpowiedzieć, że nie pokażę się z tej dobrej strony. Ale kiedy On mi to powiedział, kiedy dał mi wyraźnie do zrozumienia, że mu zależy, ja odruchowo się wycofałam. On o tym nie wie, czeka. Tak samo, jak ja czekam. Niedługo się spotkamy, pogadamy..I może wtedy wszystko będzie jasne, nie tylko dla Niego, ale i dla mnie. Przecież dzieli nas tylko kilka ulic, pół godziny drogi, ale żadne z nas nie ma czasu, aby teraz się spotkać i spojrzeć sobie w oczy. Boję się, że kiedy dojdzie do tej chwili on się zbliży, zrobi kolejny krok do przodu, a ja wycofam się jeszcze bardziej.
|
|
 |
|
Kilkanaście ostatnich miesięcy odebrało mi nadzieję do życia. Przeżyłam wewnętrzny koszmar, o którym nie mówiłam nikomu. Przeżyłam coś przed czym nie chciałam się ujawniać. Lecz to wróciło, od nowa uderzyło. Choć minęło tyle czasu i jakoś nauczyłam się z tym żyć, to poczułam to samo ukłucie, tą pustkę, poczucie emocjonalnego strachu. Nogi mi się ugięły i poczułam, że powoli tracę grunt nad własnym życiem, nad przyszłością, której nie planuję. Bałam się, cholernie mocno się bałam, że z taką łatwością, jak kiedyś odpuszczę wszystko, całe życie. Nie chciałam i nie chcę, aby ta choroba wciąż we mnie życia. Jednak tak ciężko jest się jej pozbyć. Tak cholernie trudno się z niej leczyć, bo nie ważne, ile odwiedzi się lekarzy, to jest coś, co powróci, zawsze... Niezależnie od tego, jak silne wydarzenia będą miały miejsce, ona wróci i zaatakuje.
|
|
 |
|
Obiecałam, że nie będę płakać i słowa dotrzymałam. Zacisnęłam ubiegłej nocy mocno powieki i zagryzłam wargi. Starałam się nie uronić ani jeden łzy. Choć wspomnienia uderzały we mnie ze zdwojoną siłą, nie poddałam się. Nie zrobiłam nic, aby się poddać. Nie chciałam, nie byłam gotowa na nową porażkę.Czułam, że muszę wygrać sama ze sobą i pokonać swój strach oraz lęk. Poczułam, że udawanie nie jest dobre, ale czasami jest łatwiejszą ucieczką od życia, od myśli, od samobójczych ruchów. Udawanie jest po części ratunkiem. Im dłużej udajesz, że Ci nie zależy, im dłużej wmawiasz sobie, że jest tak, a nie inaczej to masz większą szansę na uwolnienie się od strachu, który może przyjść w każdej chwili i uderzyć w Ciebie z niebywale ogromną mocą, przed którą nie będziesz umiała się bronić.
|
|
 |
|
give me release, let the waves of time and space surround me, 'cause i need room to breathe, let me float back to the place you found me, i’ll be okay.
|
|
 |
|
posłuchaj i gdy serce zabije mocniej nie pozwól, by nadziei promyk w Tobie zgasł.
|
|
 |
|
- kochasz mnie? - czemu pytasz? nie widzisz, że szybciej oddycham przy Tobie? - wiem, słychać to wyraźnie, lecz powiedz, co siedzi teraz w Twojej głowie? - Ty..
|
|
 |
|
czujesz coś, dostrzegasz te więzy, i chyba jest za późno, by móc to przezwyciężyć.
|
|
 |
|
czy dwie osoby mogą tutaj tworzyć jedność? tak, bo ta niepewność jest tylko częścią nas.
|
|
 |
|
mam wątpliwości, co tak naprawdę czuję, choć pragnę wolności, ciągle go potrzebuję.
|
|
 |
|
lecz chyba czujesz to coś, gdy wasze dłonie się splotą, i wiem, czułem to samo, dziwna sprawa, i sęk w tym, zamiast się cieszyć jest obawa i lęk.
|
|
 |
|
posłuchaj tej niepewności, która znowu szepcze Ci do ucha, że może to wszystko ma sens, może to absurd, a może to tylko szept.
|
|
 |
|
oddała mu siebie całą, potem zasnęli nago, noc była taka ciepła, gwiazdy szeptały 'dobranoc'.
|
|
|
|