 |
|
W założeniach to nawet nie wiem, czy powinno mnie to poruszać, interesować, wzbudzać podziw czy żal lub jeszcze jakąś inną reakcję. Od niechcenia odczytuję te wiadomości, odpisując cokolwiek z ulgą, że bliższa relacja z tą osobą mnie już nie dotyczy. Zero imponowania. Duma po jednej odmowie wyjścia na piwo, by potem się zjarać jointem? Zioło, alkohol, fajki na porządku dziennym bez jakiejkolwiek umiejętności wymówienia słowa "wystarczy". Do maksimum i ponad granice, z używkami uznanymi za największy priorytet, odsuwając na bok przyjaciół, dziewczynę i inne, jak sądziłam, ważniejsze sprawy. Bezmyślność, pochopność, tak jakby świat mógł poczekać, jakby to co jest tu i teraz nie miało żadnego wpływu na jutro. Puste obietnice w słowach: "zmienię się, mam dla kogo", by nie robić nic, czekać, aż wszystko zmieni się samoistnie.
|
|
 |
|
wszystko zaczyna wracać...
|
|
 |
|
Nie ma ciebie mija dzień za dniem
nie wiem sama czego bardziej chcę
czy jak magik nagle cofnąć czas
czy zapomnieć jak na imię masz
tańczę jak złapana w szklankę ćma
moje serce także jest ze szkła
każdy widzi jakie puste jest
a po tobie nie chce nikt tam wejść
och, jak bym chciała skrzydła mieć
w księżycu ostrym kochać się
nie licząc godzin ...
Coraz mniej się niepokoję
coraz mniej winy w sobie mam
coraz mniej przy oknie stoję bo
coraz mniej już samą siebie znam ...
Nie ma ciebie echo wlazło w kąt
I niedziele tak jak z gumy są
gdybym mogła teraz cofnąć czas
nie wiem czy bym chciała jeszcze raz ...
Nie muszę z nikim dzielić się
tym co dla siebie wolę mieć
silniejsza jestem ...
Coraz mniej się niepokoję ...
|
|
 |
|
Jak ciebie teraz kochać mam,
Jak Cię nie kochać mam, taki sam bliski, lecz inny tak.
|
|
 |
|
Ja znam
Naszą miłość pełną burz
Czasem tnie
W obie strony tak jak nóż
I głęboko rani ciebie mnie
Razem ciężko żyć - osobno źle
Chyba zawsze już
Tak będziemy pogmatwani Więc pomóż mi odnaleźć tamte dni
|
|
 |
|
Ja to wiem
Odejść łatwiej jest niż żyć
I na morzu naszych wspólnych lat
Liczę wyspy pełne smutnych dat
Aksamitne rafy
Gdy byliśmy tak szczęśliwi
Widzę nasze drzewa
Które wygiął czas
|
|
 |
|
Nie uciekaj już
Przed marzeniem co oślepia nas
Przecież ja od dawna widzę tylko mrok
|
|
 |
|
Dokąd płyniesz
Proszę powiedz mi
O czym śpiewasz
Gdy nie słyszy nikt
|
|
 |
|
Na sen
Lubię dotyk twoich rąk
Boję się
Kiedy w snach odchodzisz stąd
|
|
 |
|
Pomóż mi odnaleść
Nasze najpiękniejsze dni
Zaczaruj moje serce
Zostaw mnie bez tchu raz jeszcze
Pomóż mi kochać
Wyryj w moim sercu siebie
Zrób to przecież wiesz
To nie boli mnie.
|
|
 |
|
Każda droga w pewnym miejscu się rozwidla obieramy różne drogi myśląc, że kiedyś się spotkamy widzisz jak ktoś coraz bardziej się oddala to nic, jesteśmy dla siebie stworzeni, w końcu się spotkamy ale jedyne co się zdarza, to to, że nadchodzi zima nie ma drogi powrotnej, jest Ci żal umiesz sobie przypomnieć, kiedy wszystko się zaczęło a zaczęło się wcześniej niż Ci się wydaje, o wiele wcześniej wtedy zaczynasz rozumieć, że nic nie dzieje się dwa razy już nigdy nie poczujesz się tak samo nigdy nie wzniesiesz się trzy metry nad niebo...
|
|
 |
|
Za mało Cię mam. Wyczuwalny niedobór Twojej obecności, który zdaje się być nie do wyeliminowania. Nawet kiedy już będziemy mieli to mieszkanie, irracjonalnie z tą wanną w sypialni i będziemy my o poranku z kawą zagrzebani w kołdrze, udający rozleniwionych, a w rzeczywistości nie mogących rozstać się ze swoim wzajemnym ciepłem, będą te wspólne wieczory, noce - i nawet wtedy przywykniemy i znów, znów będzie Cię za mało tutaj dla mnie, jak narkotyku, który nigdy nie poznał granic.
|
|
|
|