 |
|
Potrzebuję siły do przetrwania kolejnego dnia. Dnia, w którym wiem , że Ciebie nie będzie. Dnia. w którym wiem, że będę się śmiała próbując o Tobie nie myśleć. Dnia, w którym będę przypominała sobie najpiękniejsze chwile w moim życiu. Robię to choć to cholernie boli. Boli myśl, że nigdy nie będzie już tak samo, że nigdy nie spotkam drugiej takiej osoby jaką byłeś Ty . Boli to, że właśnie teraz gasząc światło w pokoju mam ochotę rozpłakać się jak małe dziecko. Ale nie chcę się nad sobą użalać . Nie chce myśleć o tym , że kolejny dzień był do bani. że kolejny dzień musiałam walczyć z tym żeby się z nikim nie pokłócić, że kolejny raz gościsz w mojej głowie. Nawet nie wiesz ile dałabym, żeby wiedzieć co w tym momencie Ty myślisz o mnie i czy w ogóle znajdujesz w swoim życiu czas, choćby jedną minutę na wspomnienie o mnie..
|
|
 |
|
Każda komórka mojego ciała dawała sygnał, że czegoś potrzebuje. Zgadywałam czy może jest to sok pomarańczowy czy może lody truskawkowe. Z całych sił próbowałam się oszukać, że nie pragnę Ciebie. Chciałam wmówić sobie, że nie potrzebuje Twojej obecności, że nie mam takiej potrzeby patrzenia w Twoje oczy. Chciałam.. ale nawet to mi dobrze nie wychodzi. Nawet nie potrafię definitywnie powiedzieć sobie, że nie chce się już tak czuć .
|
|
 |
|
Usiadłam na ławce w parku, zamknęłam oczy, promienie słońca otulały mnie swoim ciepłem, śpiew ptaków dawał pierdolone ukojenie, którego tak bardzo mi brakowało. Wszystko było takie prawdziwe.. Ludzie, którzy byli w pobliżu , pies który bawił się ze swoim panem, znajomy, który przechodził obok rzucając "siema", widok jeżdżących aut, odgłosy ich silników. Wszystko zdawało się być tak jak powinno. Jednak w tamtej chwili brakowało mi tam Ciebie. Opuszczając ponownie powieki, wdychając zapach wiosny próbowałam sobie wyobrazić, że akurat teraz będziesz przechodził tędy i że będę mogła się w Ciebie wtulić mówiąc, jak bardzo tęskniłam. Próbowałam jednak to było nierealne. Zupełnie inne niż cały otaczający mnie wtedy świat. To nie było już tak prawdziwe. Oddałabym wiele żeby takie się stało.
|
|
 |
|
spakuj swoje kłamliwe "kocham", w boczną kieszonkę włóż żałosne "nie opuszczę", szczelnie zapnij przegrodę gdzie jest śmieszne "na zawsze". znikaj z mojego przepełnionego pechem życia i nigdy więcej się nie pojawiaj, bo za dużo najadłam się tych wszystkich obietnic bez pokrycia i kłamstw, które wydawały się być prawdą.
|
|
 |
|
I leżę na łóżku i obserwuję chmury. Dokładnie badam każdy obłoczek "dotykając" je wzrokiem. Przesuwam w powietrzu palcem po białym puchu. Widzę uśmiech. Widzę oczy-znajome oczy. Widzę te znajome dołeczki i już wiem . Widzę Ciebie. Coraz wyraźniej dostrzegam Twoją twarz śmiejącą się do mnie. Zamykam oczy a Ty nie znikasz. Odwracam na chwilę wzrok, serce bije mocniej. Nie mogę uwierzyć. Widzę Cię nawet gdy spoglądam wysoko za okno. To chyba z tęsknoty. Nie. Bez "chyba". To z tęsknoty.
|
|
 |
|
Nigdy nie wyjdę z podziwu jak to chłopak ( oczywiście nie mówię tu o wszystkich ale kilkoro na tym świecie się znajdzie;)), który kreuje się na prawdziwego faceta. Który chce udowodnić kobiecie, że jest mężczyzną. Mężczyzną nie chłopakiem. Mówi pięknie o swoich uczuciach, wie co zrobić aby uszczęśliwić kobietę, co zrobić aby się śmiała i czuła się dobrze w jego towarzystwie. Tylko prawda o takiej osobie wychodzi na jaw wtedy gdy jest coś nie po jego myśli. Kiedy ściągniemy z niego tą "maskę" okazuję się, że prawdziwy jak nam się wydawało mężczyzna to tak naprawdę zwykły chłopiec, który boi się stanąć z kobietą twarzą w twarz. Boi się prawdy i zachowuję się jak tchórz. Ucieka od rozmowy, od spotkania, nie odzywa się. No cóż. Bywa i tak ; )
|
|
 |
|
Nie wiem od czego to zależy ale za każdym razem gdy znajomi mają jakiś problem biegną do mnie. Pomagam , oczywiście, że pomagam . Mam to w naturze. I de facto jest tak miło na serduszku kiedy uda mi się pomóc tak naprawdę . Tylko kiedy u mnie się nie układa., kiedy to ja mam zły dzień . Kiedy to ja mocze kolejną poduszkę moimi łzami. Wtedy nie widzę jakoś tłumu " przyjaciół ". którym pomagałam. Zostaję sama. Sama z tym wszystkim co mnie przytłacza. Oczywiście mam przyjaciół, których kocham i którzy są wspaniali. Lecz nie zawsze widzą wszystko .Nie zawsze chcę ich zamęczać kolejnym narzekaniem. A po prostu chwilami nie mam sił mówić im o tym, że kolejny raz umieram ..
|
|
|
|