 |
Upierdliwiec miłosny.
Idzie za Tobą i gada od rzeczy, marudzi.
Okręca Ci głowę gdy On idzie byś patrzała,
łaskoczę w żebra byś śmiała się z Jego żartu,
stroi głupie miny byś się do Niego uśmiechała,
a gdy mówisz, że wcale go nie kochasz mówi
Ci ten mały potworek " wmawiaj sobie " .
|
|
 |
Romantyczna kolacja przy świecach,
kąpiel w pianie, pierścionek, róże ...
nie są stworzone dla mnie. Musisz
się postarać by zwykły czyn stał się
czymś najromantyczniejszym co mnie
w życiu spotkało, masz wiele możliwości.
|
|
 |
Wypadają mi włosy z ciągłego stresu,
usta potrzebują nawilżenia, paznokcie
się łamią podczas stukania nimi w stół,
a czas śmieje mi się w twarz nie wygląda
jakby chciał leczyć moje rany.
|
|
 |
" podobno gdzieś tam jest lepsze miejsce niż Ziemia
Jeśli to prawda, wzrasta prawdopodobieństwo, że dzieli nas czas, nie odległość. "
|
|
 |
` Miłość nie przychodzi sama i od tak. Żeby o niej mówić najpierw trzeba się zakochać. Od zakochania do Miłości jest jeszcze bardzo długa droga. Trzeba poznać drugą osobę od podszewki, trzeba być we wszystkich chwilach z nią - a nie obok niej. A wreszcie trzeba zrozumieć słowa `kocham Cię` i wypowiedzieć je z pełną świadomością i radością trwałości. Kiedy będziesz pewien na tysiąc procent, że za kilka dni Ci się to nie zmieni. Tak właśnie powstaje miłość. `
|
|
 |
żadna wielka miłość nie umiera do końca. możemy do niej strzelać z pistoletu lub zamykać w najciemniejszych zakamarkach naszych serc, ale ona jest sprytniejsza - wie, jak przeżyć.
|
|
 |
Masz chłopaka? Nie szukam. Nie chcę. Nie potrzebuję. Pewnie w tym momencie nasuwa ci się pytanie 'dlaczego?'. Ponieważ nie preferuje miłości na sile. Dziwne jest dla mnie posiadanie chłopaka tylko dlatego żeby był. W miłości nie uwzględniam kompromisów. W spólnym byciu razem owszem. Czemu taka jestem? Dojrzałam.
|
|
 |
Będziesz przysłowiowymi nożycami?
Walnę głową w stół, a wtedy Ty się
do mnie odezwiesz?
|
|
 |
Szalała straszna wichura,
na niebie skłębiły się czarne chmury,
słychać było jakieś głosy, strzępki
rozmów dały do zrozumienia, że to kłótnia,
wiatr przybrał na sile, zaczęły z wolna
spadać krople deszczu zmywając ludzkie
nadzieje, a w ulicznych rowach nagromadziły
się wspomnienia. Spały pod dziurawymi kocami
jakby czekając na odpowiedni moment. - a
wszystko to odgrywało się w jej głowie. Nigdy
nie pokocha swoich myśli ...
|
|
 |
Korzenie oplotły mi nagie stopy
swym ciężkim cielskiem, słońce
zaczęło świecić prosto w twarz,
krzak róż zaczął drapać mnie po
plecach tworząc rany, czułam się
jak na przesłuchaniu w końcu ze
zmarszczonym nosem ze złości
krzyknęłam na całe te szaleństwo
" I tak nie powiem, że Go kocham!".
|
|
 |
Sama ponoszę konsekwencje za
swoje błędy, sama odczuwam ból
po styknięciu się czyjejś ręki z mą
twarzą i sama zbieram się po tym
wszystkim, długo się czołgam, ale
wstaje.
|
|
 |
Leżała na trawie pełnej maleńkich różowo-białych stokrotek. Jej bujne loki wśród kwiatów wyglądały jeszcze piękniej niż zwykle. Nie myślała o niczym, pierwszy raz od dawna była wolna od problemów. Napawała się widokiem cudownych jabłonek wsłuchując się jednocześnie w rytmiczny świergot ptaków. Mrużyła oczy ze szczęścia gdy promienie słońca dotykały jej śniadej cery. Była szczęśliwa, z całą pewnością .
|
|
|
|