 |
|
Oferowałaś mi tytuł jurora w talent szole, słodkie życie w tęczy
Najwyższy order w kraju, odmówiłem, świr, masochista, niewdzięcznik
|
|
 |
|
Oj dusisz mi duszę a ja się w Tobie durzę
Toksyczny związek chyba zapić to muszę
Skąpisz pielęgniarkom choć zabierasz wiele tym na górze
Nie bądź taka zimna, chodź przytulę twe kałuże.
|
|
 |
|
Wymionami zabijaną miłość martwa nadziei biedronka
Potrzebna nam jest kąpiel w źródłach ryza dłoń agenta Tomka
|
|
 |
|
Tańczą kałuże, reklamy, szmaty rzygające brzydką czcionką
Za tę zasłonkę nawet słonko nie chce zerkać skryte za inną zasłonką
Maciora prawdy wlazła i zapachem potrzeb spod ogonka
Brutalnie, udusiła mej wiary w związek nasz wrażliwego skowronka
|
|
 |
|
Na moją wymizdrzoną i zdizajnowaną iluzji łąkę
Na której sam się mianowałem Panem Losu, a nie jego pionkiem
Wbiegła mi wnet ta sprośna locha, prawdy suka, bez dzwonienia dzwonkiem
I zdarła powieszoną na to czego nie chcę widzieć już zasłonkę
(Kryzys ma nasz związek)
|
|
 |
|
"Rozum może mnie zawieść: błędnie określę kolory, pomieszam imiona, zapomnę dat, nie obejmę przesłania; serce - nie, serce nigdy nie zadrży nadaremnie."
|
|
 |
|
Choć łączy nas piękno spadających gwiazd,
stoję w drzwiach, ostatni raz życie traci smak, pryska czar.
Idzie burza, wiem, wiatr rozwiewa mgłę,
a ja uczę się żyć, każdym kolejnym dniem.
|
|
 |
|
Pamiętam jak zapytałem czy mnie kochasz jeszcze, odpowiedziałaś: Nie wiem,
przeszły mnie dreszcze pomyślałem, że nie ma mnie bez Ciebie.
|
|
 |
|
Zostaw mnie, oddal się bo cię skrzywdzę
krok w tył, nim przekroczysz granicę
nie chcę nic od ciebie, krzyż na drogę
moje jest moje, i NIC TU PO TOBIE
|
|
 |
|
za prawdę oddają życie
ci, którzy żyją na prawdę
reszta żyje dla siebie
i siebie tylko pragnie!
|
|
 |
|
KŁAMAŁEM
KRADŁEM
ZABIŁEM
ZDRADZIŁEM
UPADŁEM
|
|
 |
|
Jestem głupcem
mam duszę
mam serce
mam ideały
które się depcze
bo nikt ich nie chce.
|
|
|
|