 |
|
* Zabójczy śmiech Łukasza . ;D
|
|
 |
|
Och, pamiętam jak przyjechałeś do mojego domu w środku nocy . Jestem tą, która sprawia, że się śmiejesz, kiedy wie, że chce ci się płakać i znam twoje ulubione piosenki , i opowiedziałeś mi swoje marzenia . Myślę, że wiem, do kogo należysz . Myślę, że to ja . Nie widzisz , że ta, która cię rozumie jest tu cały czas sama? Czemu nie widzisz , że należysz do mnie? Czy kiedykolwiek myślałeś po prostu, może należysz do mnie? T.S.
|
|
 |
|
* Ale znalazłam świetną flagę ! ;o Musi być moja . ;**
|
|
 |
|
PatrykPatrykPatrykPatrykPatrykPatrykPatrykPatrykPatrykPatrykPatrykPatrykPatrykPatrykPatryk < 3
|
|
 |
|
Hitler próbował podbić świat czołgami i wojskiem . Mesajah-owi wystarczył tylko mikrofon. < 3
|
|
 |
|
Lubię za Tobą tęsknić wieczorami. To mój ulubiony przejaw masochizmu .
|
|
 |
|
. Jego imię synonimem szczęscia .
|
|
 |
|
[ad5]Było strasznie zimno,ale kazałeś mi przyjść.Szybko ubrałam ciepły sweter,stare emu,włosy związałam w luźny kok i wybiegłam przed blok.Stałeś tam,zgarbiony,smutny,blady.Podbiegłam do ciebie i rzuciłam ci się na szyje,tak to pamiętam.Pamiętam też twoje głębokie zdziwienie..spojrzałam na ciebie z miłością,po czym pocałowałam cię najczulej jak tylko potrafiłam.Ku mojemu zadowoleniu,odwzajemnileś pocałunek.Pamiętam .. tak pamiętam.Staliśmy tak złączeni w najpiękniejszym pocałunku jaki tylko istnieje kilkanaście minut.W śniegu,wietrze,mrozie."Kocham cię"-rzekłam."Kocham najbardziej na świecie"-usłyszałam
|
|
 |
|
[ad4] Czułam od ciebie alkohol,wiedziałam,że piłeś.Widząc mnie w jego objęciach,wściekłeś się i piłeś.
Nie robiłam nic zlego,to był tylko przyjacielski uścisk.Prosiłeś mnie,żebym trzymała sę od niego z daleka,ale ja nie słuchałam.Nie sądziłam,że cię to zabija,że zabija cię świadomośc,że moje drobne ciało może należeć do kogoś innego."Kocham cię." -rzekłam,chwytając go za lodowatą,zaczerwienioną dłoń."To koniec".-usłyszałam po chwili z twoich ust.Tak cholernie zabolało.Zaczęłam krzyczeć,że to nieprawda,że masz przestać.Płakałeś.Delikatnie mnie pocałowałeś,po czym odeszłeś.Nie odzywałeś się kilka tygodni.Zero.Próbowałam szukać z tobą kontaktu,ale zrobiłeś wszystko bym go nie znalazła.Całe dnie siedziałeś w domu i piłeś.Po sześciu tygodniach wreszcie się odezwałeś,zadzwoniłeś w nocy,trzecia?Czwarta?Kazałeś mi wyjść przed dom.
|
|
 |
|
[ad3] Nie podniosłeś wzroku,zatrzymałeś go na mojej zakrwawionej rękawiczce.Czułam jak bije od ciebie nienawiść i obrzydzenie..nienawiśc i obrzydzenie do samego siebie.Widziałam jak się przestraszyłeś.W twoich oczach malował się tak głęboki ból i żal.Pamiętam,że zdjęłam tą rękawiczkę i rzuciłam ją gdzieś za siebie,drugą też zdjęłam.Spojrzałam na ciebie,po chwili nasze spojrzenia się spotkały.Jeszcze nigdy na mnie tak nie patrzyłeś jak w tamtym momencie,tak bardzo chciałam cię przytulić.Wiedziałam,że cię sprowokowałam,wiedziałam,że byłeś zazdrosny,a ja przegięłam wtedy..tak bardzo chciałam cię przytulić.Delikatnie prawie mnie nie dotykając pomogłeś mi wstać z zaśnieżonej ziemi."Przepraszam,nie sądziłem,że jestem do tego zdolny".-szepnąłeś smętnie.
|
|
|
|