 |
|
[cz1.] siedziała z przyjaciółką na ławce, rozmawiały o tym jak to dobrze, że mają siebie, że zawsze mogą na kimś polegać, ale brakowało im czegoś, jednej i drugiej, brakowało im miłości. codziennie potrafiły przychodzić na starą, drewnianą ławkę i rozmawiać godzinami o chłopakach. pewnego dnia gdy kierowały się w stronę ławki ujrzały grupkę chłopaków. dziewczyny szły trochę speszone, zamotane. w pewnym momencie jedna powiedziała do drugiej - ja biorę tego wysokiego - dobra, a ja tego w bluzie. obie zaczęły się śmiać. przechodząc obok chłopaków zapadła cisza a dziewczyny poczuły na sobie wzrok każdego z nich. w pewnej chwili jeden z nich krzyknął - jutro tu, o tej samej godzinie. dziewczyny odwróciły się a chłopak powiedział - tak w ogóle to ja jestem Maciek. uśmiechnął się i usiadł obok kumpli. dziewczyny przyspieszyły krok i za blokiem obie stanęły, zaczęły skakać i piszczeć, ale tak żeby nikt tego nie usłyszał. / zolzi
|
|
 |
|
szczerość może i boli, ale przynajmniej wiesz na czym stoisz
|
|
 |
|
lubię wspominać stare czasy więc może się umówimy żebym miała co robić w przyszłości ? / zolzi
|
|
 |
|
Przyjaciółka to taka, której możesz zaufać a nie taka, która odbiera Ci faceta.
|
|
 |
|
Wkurza mnie jak ktoś nie łapie ironii i myśli, że mówię serio.-.-
|
|
 |
|
na obecną chwile wystarczyłby mi tylko spacer z Tobą.
|
|
 |
|
-podasz mi swoj numer ? - ta, buta chyba.
|
|
 |
|
-umiesz biegać? -no jasne. -to wypierdalaj.
|
|
 |
|
jak pomyślę , że kiedyś go całowałam mam ochotę umyć zęby domestosem.
|
|
 |
|
'mamo' - powiedziała, wchodząc do kuchni . 'tak?' - zapytała, spoglądając na córkę. 'musimy porozmawiać' - stwierdziła. 'no to mów' - rzuciła obojętnie mama. 'usiądź, proszę' - poprosiła. 'no dobrze.słucham cię' - z uśmiechem powiedziała, rzucając córkę ścierką. 'jestem w ciąży' - poinformowała mamę, opuszczając głowę w dół. 'no dobry żart' - zaśmiała się, wstając i wracając do mycia naczyń. 'ja nie żartuję. będę miała z moim chłopakiem dziecko.wiem, że jestem jeszcze młoda, ale stało się. on..nie zostawił mnie. a to chyba jak na razie najważniejsze' - wydusiła jednym tchem. 'nie wierzę..przecież. jak to możliwe?! a tato? co jemu powiesz?jesteś pewna, że to prawda? szkoła, co ze szkołą?' - mówiła ze łzami w oczach. 'spokojnie' - usiadła przy mamie, przytulając się do niej. 'tato wie. u ginekologa byłam, jest to pewne. ze szkołą nie będzie problemu, mogę do niej na razie chodzić.poradzimy sobie, zobaczysz' . 'wiem. musimy sobie poradzić.' - zapewniła mama. / mojekuurwazycie
|
|
|
|