 |
|
cholera, intuicja, teraz to ci ufam. nie zawiedź mnie jeszcze ten jeden raz. / smacker_
|
|
 |
|
ja mam przyjaciółki, ty masz kolegów. stoimy otoczeni nimi na każdej przerwie, naprzeciw siebie. znowu się ignorujemy. oboje śmiejemy się jak najgłośniej, żeby nikt nie pomyślał, że tak naprawdę wcale się nie cieszymy. słuchamy ich opowiadań tylko z grzeczności, czystej uprzejmości. tak naprawdę myślami jesteśmy o całą szerokość korytarza dalej. patrzymy na siebie. najpierw tylko zerkamy, czy drugie nie patrzy. w końcu nasze oczy się spotykają. to jest jak magnes, nie potrafimy odwrócić wzroku. różni się tylko znaczenie tych spojrzeń. moje znaczy "tęsknię" i "zraniłeś mnie". twoje "kocham cię, żałuję". mimo wszystko jednak, zaraz na nowo wczuwamy się w nasze role obcych. tak szybko, że nawet nie jestem już pewna, czy kilkanaście poprzednich sekund nie było tylko kolejnym wyimaginowanym zdarzeniem. nie było. / smacker_
|
|
 |
|
po prostu jestem zmęczona płakaniem w rękaw bluzy w naszym miejscu, kiedy ty w tym czasie robisz sobie jaja z kolegami zarywając do jakiejś laski. zmieńmy coś. albo najlepiej, zamieńmy. / smacker_
|
|
 |
|
przestańcie do jasnej cholery powtarzać, że sobie poradzę. nie poradzę sobie. nie bez niego. / smacker_
|
|
 |
|
te głupie szkolne korytarze zawsze pachną tobą. mógłbyś coś na to poradzić ? /smacker_
|
|
 |
|
miałam zamiar udawać, że mam wyjebane. że znowu będę tą suką, która rozkochuje w sobie chłopaków, by potem powiedzieć im, że nie jest zainteresowana związkiem. miałam zamiar grać szczęśliwą, tak, żeby inni mogli swobodnie się przy mnie cieszyć. ale wtedy odkręciłam tymbarka. co było na korku ? "nie udawaj nikogo" / smacker_
|
|
 |
|
ciebie pozdrawiam dzisiaj środkowym palcem, a buziaczki rozdaję każdemu, kto powie na ciebie złe słowo. / smacker_
|
|
 |
|
a twoje "kocham cię" wcale nie jest mi potrzebne. przeżyję bez twojego przytulania. twoje usta są tu zbędne. zrozum, że wcale cię nie potrzebuję. radzę sobie doskonale bez ciebie, tylko na mnie popatrz, idealny makijaż, nie jest rozmazany. ubrania leżą świetnie, są wyprasowane i doskonale dopasowane. oczy znowu mają ten lekko niebezpieczny wyraz, który tak cię kiedyś kręcił, wcale nie są opuchnięte od płaczu. idealnie sobie bez ciebie radzę. najwyraźniej jestem stworzona do bycia singielką. szkoda tylko, że przez cztery miesiące nie pozwalałeś mi tego odkryć. / smacker_
|
|
 |
|
ej, chłopcze, myślisz że tęsknię ? spójrz w co jestem ubrana. tak, bluza kumpla. patrz kto macha do mnie z drugiego końca korytarza. tak, mój kolega. rozejrzyj się dookoła, popatrz ile osób na mnie patrzy. tak, kolejni koledzy. o, patrz, kto wczoraj napisał mi taki słodki komplement. tak, ten przystojny kolega. i nadal myślisz, że tęsknię ? no i kurwa masz całkowitą rację. /smacker_
|
|
 |
|
chciałeś, żebym była szczęśliwa, więc dlaczego zabierasz mi całe moje szczęście ? dlaczego, do cholery, zabierasz mi siebie ? /smacker_
|
|
 |
|
a może zawrzemy jakiś układ, co ? ty serce, ogarniasz się, sklejasz do kupy i zamykasz na każdego zielonookiego bruneta. a ty, rozum, ty po prostu nie przypominaj, okey ? /smacker_
|
|
 |
|
zaczynał się o nią martwić. tak na poważnie. który to już dzień jej nie było? drugi? nie, dzisiaj mijał trzeci. jej nieobecność ciążyła mu, bolała. czuł się tak, jakby nagle zabrano mu najważniejszą rzecz w życiu. zresztą, tak było, tylko stracił ja na własne życzenie. kiedy była w szkole unikał jej, traktował jak powietrze. dzisiaj bez tego powietrza umierał. podszedł do jej najlepszej przyjaciółki i spytał gdzie ona jest. co usłyszał? "co, nagle dla ciebie istnieje? jest w szpitalu, przedawkowała. zgadnij przez kogo, dupku." przestało go obchodzić co powiedzą zajebiści koledzy. miał w dupie to, co pomyślą sobie śliczne przyjaciółki. pojechał do niej tylko po to, by na nią spojrzeć. by jeszcze raz potrzymać jej kruchą dłoń, by złożyć jeszcze jeden pocałunek na posiniałych wargach. przesiedział całą noc trzymając ją za rękę i patrząc jak jej klatka piersiowa unosi się z każdym jej oddechem. następnego dnia i tak udawał, ma na nią wyjebane. że mu nie zależy. że jej nie kocha. / smacker_
|
|
|
|