 |
|
uważaj, mała, życie można sobie zjebać całkiem przypadkiem. / smacker_
|
|
 |
|
teraz, kiedy mam dość beznadziejnej, nieodwzajemnionej miłości, kiedy sama nie daję już rady, kiedy potrzebuję tylko kogoś, kto będzie mnie wspierał i naprawdę mnie pokocha, pojawia się on. ten miły, opiekuńczy, słodki on, którego jestem w stanie pokochać. / smacker_
|
|
 |
|
a jeżeli kochanie ciągle tylko pierdolisz na mnie za moimi plecami i robisz wszystko, aby było mi jeszcze ciężej, to nie, nie umiem chyba nazwać tego przyjaźnią. / smacker_
|
|
 |
|
masz plan na przyszłość? takie najważniejsze marzenie ? masz, musisz mieć. coś, co chcesz robić w życiu na pewno. co jest twoją pasją, co będzie cię dowartościowywało. co pozwoli ci sie rozwijać i jednocześnie ustawić się w życiu. wyobraź to sobie. a teraz pomyśl, że choroba to wszystko przekreśla. sprawia, że to tylko kolejne marzenie, niemożliwe do spełnienia. / smacker_
|
|
 |
|
jeśli chcesz zobaczyć, jak choroba całkowicie niszczy marzenia i plany na przyszłość, wystarczy spojrzeć na mnie, jestem idealnym przykładem. / smacker_
|
|
 |
|
nie uważała się za księżniczkę, ale on zdecydowanie był dla niej księciem. / smacker_
|
|
 |
|
nigdy już nie poproszę nikogo, aby obiecał, że mnie nie zostawi. to jak gwarancja rychłego i nieodwracalnego oddalenia się od siebie. / smacker_
|
|
 |
|
chłopcze, nie masz mglistego pojęcia jak ciężko stawiać kolejne kroki, kiedy wiem, że droga, którą idę nie zaprowadzi mnie w twoje ramiona. / smacker_
|
|
 |
|
nawet nie wiesz jak to boli. kiedy uciekam z dala od zabudowań, ludzi, od swojego własnego życia. kiedy idę nad wodę, siadam na brzegu, na mokrym i zimnym piachu i płaczę. nie wiesz jak boli ta rozdzierająca chęć krzyczenia z całych sił i jednocześnie bezsilność, bo nie jesteś w stanie tego zrobić. bo jesteś nauczona płakać cicho, w poduszkę, tak, aby nikt nie usłyszał. / smacker_
|
|
 |
|
nie ma to jak wyrwać krzaczek sprzed hali sportowej, spierdolić z miejsca zdarzenia i po chwili mieć wyrzuty sumienia. / smacker_
|
|
 |
|
wznosiła toast za marzenia. mankament był taki, że każdy musiała powiedzieć największe własne na głos. to była jej kolej. spojrzała na nie. wyczekujące miny, kieliszki w dłoniach, szklanki obok. - ja nie mam marzenia. ani jednego... - powiedziała cicho, ze łzami stojącymi w oczach. nie miała, bała się marzyć. bolała świadomość, że nic się nie spełni, bo zwyczajnie nie ma siły o to walczyć. / smacker_
|
|
|
|