 |
|
Leżeli na kocu, na dworze było dość ciepło, choć nadchodził już wieczór. Pierwszy raz od dawna tak szczerze rozmawiali. W pewnej chwili spytał z jakiego powodu właściwie chciała się z nim widzieć. Nie odpowiedziała. Chwyciła jego rękę, położyła po lewej stronie swojej klatki piersiowej, a później ją puściła. Zrozumiał...
|
|
 |
|
Czuła na sobie dziesiątki ciepłych dłoni. Najpierw dotykały jej ciała, gładziły ją. Nagle poczuła, że przenika ją chłód, że całe ciepło z nich uciekło. Z palców wyłoniły się ostre paznokcie. Zaczęły niemiłosiernie ją kłóć. Dłonie ściskały ją, ciągle raniąc. Próbowała się wyrwać, ale nie miała dość siły... Tak to zwykle bywa, że to nam się podoba, ukrywa w sobie jakąś zasadzkę.
|
|
 |
|
Chciałabym spokój czuć za każdym razem gdy patrzę w lustra a nie czuć się jakbym sama sobie coś ukradła. Chciałabym zbudować sobie świat jak z seriali, chodź gdy zaczynasz coś tworzyć zaraz na łeb ci się wali.
|
|
 |
|
Chciałabym całe życie pisać i wciąż być pewną jutra,b o chodź mam taką nadzieję czasem czuję się jak frustrat .
|
|
 |
|
Chciałabym być tam gdzie nie dogania życie Cię nad ranem, gdzie nie słyszysz krzyków w głowie zanim wstaniesz.
|
|
 |
|
Ledwo oddychasz, towarzystwo na ogonie lecz jeszcze nie zdychasz, bierz los w swoje dłonie.
Mówię tobie ziomuś - do góry łeb! Essa i do przodu - do góry łeb!
|
|
 |
|
List gończy w internecie, gdy wpisać cie w Google.
|
|
 |
|
Raj to mit, serca rytm, to zgrzyt, pstryk,
nie znikł problem, chodź to w ogóle nie podobne,
rozmieniasz sie na drobne,
właściwie wszystko to problem.
|
|
 |
|
Serce wali jak dzwon, pompuje krew, tętno rozsadza ci skroń prześladuje pech, czujesz nadchodzący zgon, sam byś już najchętniej zdechł, ten kawałek to pomocna dłoń - do góry łeb !
|
|
 |
|
Poprawiasz statystyki ziom i wyrzucasz z siebie gniew,
przestajesz robić za tło,
obudził sie w tobie lew,
jakoś idzie trzymać pion,
znaleźć ten zwierzęcy zew
ostatni głęboki wdech, do góry łeb!
|
|
 |
|
Brak sensu, brak udźwigu, brak kondychy brat, tylko grad ciosów na twarz i kichy.
|
|
 |
|
Krew napływa do oczu, skończył ci sie fart, oddech zdechł, leży już w koszu, został ducha hart.
|
|
|
|