 |
|
nie biegnij za nią
skoro pozwoliłeś jej odejść.
|
|
 |
|
stał na drugim końcu korytarza, szybko zbiegłam ze schodów. powiedział coś do swoich kumpli po czym skierował się na salę w której lada chwila miała rozpocząć się akademia. krzyknęłam Jego imię na co mimowolnie się odwrócił. złapałam oddech. - chwila, czekaj. - wybełkotałam. uśmiechnął się w końcu rzucając krótkie 'no co tam?'. zgarnęłam włosy z twarzy. - ostatni dzień, co? słuchaj, nie wyszło Nam, no. nie spróbowaliśmy, nie skorzystaliśmy na dobrą sprawę z szansy jaką dał nam los. trudno, żyje się dalej, nie? - wyrzuciłam z siebie z półuśmiechem. - ale kumple, do ostatnich dni. - dokończyłam, kiedy nie odpowiadał dłuższą chwilę. przytulił mnie do siebie powoli. - najlepsi kumple. - szepnął mi do ucha po czym wypuścił z uścisku i złapał panią, żeby dopracować szczegóły kwestii, jaką miał wygłaszać. a ja zostałam tam analizując to, czego przed chwilą doznałam odruchowo przytykając ucho na wysokości Jego serca. nie biło naturalnie. kumple, ta. jeszcze kumple, jeszcze.
|
|
 |
|
za dużo wiedział. potrafił z mojej miny, spojrzenia czy gestów wyczytać dosłownie wszystko. nawet mi to pasowało, dopóki dawałam radę ukrywać, że tak naprawdę jest mi obojętny.
|
|
 |
|
teraz tylko się ogarnąć na ognisko i dobrze rozpocząć te wakacje z postanowieniem, że będą najlepszymi, jakie można sobie wyobrazić. nie spierdolić sprawy przez uśmiech jednego kolesia i fakt, iż to już koniec, ostateczny, nie będzie nic dalej.
|
|
 |
|
w jutrzejszym dniu obawiam się tylko reakcji dyrekcji i wychowawczyni, kiedy po dwóch dniach proszenia mnie o pójście w zastępczym sztandarze i założenie spódniczki, ja i tak pokażę się na akademii w czarnych spodniach i prostej białej bluzce. trudno, upór mam we krwi, a z osobami, które nie słuchają moich racji - nie idę na ugodę.
|
|
 |
|
Z PRZYKROŚCIĄ OZNAJMIAM ŻE DNIA 22 CZERWCA 2011 ZE WSZYSTKICH GIMNAZJUM ODCHODZI NAJBARDZIEJ WYJEBANY ROCZNIK W HISTORII - 95 / faceebok
|
|
 |
|
Nigdy się nie spotkaliśmy, właśnie to mnie do niego ciągnęło. Ta tajemnica, to, że nie zakochałam się w jego wyglądzie, w jego ruchach, tylko w słowach. Słowach które płynęły prosto z jego serca przez klawiaturę do mnie. To takie banalne zakochać się przez internet. /thesmaaajl
|
|
 |
|
szkoda tylko, że nie potrafię być taką zimną suką, za jaką wszyscy mnie mają.
|
|
 |
|
przygryzam wargę gdy cię widzę. taki odruch. bezwarunkowy.
|
|
 |
|
mając sześć lat i widząc na ulicy typa Jego pokroju potrafiłam pociągnąć jedynie mamę za rękaw pytając krótko 'mamo, On jest zły, prawda?'. teraz patrzę na swoją rodzicielkę, która w rozmowie ze mną o Nim musi zmierzyć się z jednym zdaniem - 'kocham Go, przepraszam'.
|
|
 |
|
Hop cola, wygląda tak samo jak oryginalna coca cola, a jednak jest podróbką. Tak samo jest z facetami. Chłopak może wyglądać dojrzale, a jednak nie będzie mężczyzną.
|
|
|
|