 |
|
któregoś późnego popołudnia, kiedy słońce z wolna zmierzało ku zachodowi, napisała. teraz każdego dnia mam smajla na twarzy, gdy widzę ją dostępną. jak skończony głupek, powtarza mi, że jestem ogromną talenciarą, choć uważam, że przesadza. nawet nie wiem, jak wygląda, jaki ma kolor oczu, czy jak brzmi Jej głos - a jednak jest coś, coś w sposobie tego, jak pisze, co tworzy poczucie, że mogę powiedzieć Jej wszystko. jest leniem, nie lubi matmy, raz zdarzyło Jej się nie nabrudzić przy robieniu kolacji i namawia mnie, żebym włączyła śpiącej mamie kawałek 'stary niedźwiedź mocno śpi'. dosłownie, ma tak samą zrytą banię jak ja - prześwietne uczucie, uwielbiam Ją.
|
|
 |
|
uwielbiam szczerzyć się do monitora przy rozmowach z Nim ze świadomością, że mimo rozstania coś pozostało z roku przyjaźni, która wcześniej nas łączyła.
|
|
 |
|
któregoś wieczoru podasz mi szklankę pepsi, usiądziesz tuż obok i obejmiesz ręką moje ramiona - ot tak, wpatrując się w zachód słońca, znów mnie pokochasz.
|
|
 |
|
Teraz wiem. Nie chcę nigdy żałować tego, że Cię straciłam z własnej winy. Nie chcę mieć żalu do siebie samej, nie chcę potem patrzeć z pogardą w lustro. Przecież przyszłość zależy głównie od nas samych. Zadbajmy, by mogła być jak najlepsza.
|
|
 |
|
Przytrzaskuję palce swojej dłoni drzwiami, powyżej nadgarstków z premedytacją zostawiam jakże krwiste ślady żyletki, a ciało niby przypadkiem zbyt często ląduje na podłodze lub wpada na ścianę. Mimo wszystko, ból w sercu pozostaje nadal najsilniejszy, niepokonany.
|
|
 |
|
Mimo wszystkich moich nieprzemyślanych decyzji, urojeń i niepewności, wiedz, że wybieram znowu przyszłość z Tobą. Przecież jesteś nieodłączną częścią mnie, z całą pewnością na dłużej niż marne siedem miesięcy.
|
|
 |
|
za jakiś miesiąc spadną pierwsze liście, zapewne będę mieć katar, i założę bluzę wybierając się do szkoły. idąc drogą wcisnę słuchawki do uszu, a zmarznięte dłonie ulokuję na dnach kieszeni. pewnie ten typowo jesienny poranek przywitam kilkoma łzami wypuszczonymi na policzki przypominając sobie, że to była właśnie ta nasza pora roku.
|
|
 |
|
pozostawiony przez kumpelę przy moim worku z butami kapsel od tymbarka z krótkim 'twoja kolej', masowe 'to mi też kup', kiedy ktoś ma zajawkę na zjedzenie batona, natychmiastowe 'ja pierdole, on się do nas śmieje', gdy na biologi pani wywieszana plakat ze szkieletem, znajomy, który standardowo już po trzech dniach nie ma podeszwy przy jednym bucie i twierdząc, że obydwa muszą wyglądać tak samo - odrywa drugą.
|
|
 |
|
Teraz najbardziej pragnę zrozumienia. Tego żeby ktoś mi powiedział 'Wiem jak się czujesz.' Ale słyszę jedynie ciszę. Siedzę tu zamknięta, patrzą na mnie cztery ściany. Milczy telefon. Kiedy się z nim wiązałam miałam pewność, że w takiej chwili jak ta, stawi czoła wyzwaniu, weźmie sprawę w swoje ręce, będzie przy mnie. Przecież zawsze miał przy mnie być! A teraz zwyczajnie odpuszcza, pozwala mi szukać dobrego rozwiązania i zastanawiać się... nie rozumie chyba, że to mnie zabija, z każdą sekundą i każdym odcinkiem myśli coraz bardziej umieram.
|
|
 |
|
Mam skłonności do komplikowania swojego życia. Jestem szczęśliwa, mam wszystko czego mi trzeba, a marnuję to na rzecz czegoś co prawdopodobnie za chwilę przestanie istnieć.
|
|
 |
|
Z zakochaniem jest zupełnie jak z wyścigami małych dzieci. Biegniemy, biegniemy, upadamy, płaczemy, mamy uraz do biegania, ale po pewnym czasie nawet mając świadomość tego, że wypadek może się powtórzyć, znowu biegniemy.
|
|
|
|