 |
|
może twój stan równowagi dla mnie oznacza paraliż
nic nie jest takie samo, nie jest, jesteśmy inni do granic.
|
|
 |
|
a jak będę chciała, to wejdę na stół i będę tańczyć
lub kilka ściem powiem Ci do ucha - muszą wystarczyć.
|
|
 |
|
to jak biała gorączka i zaczynam się gubić, on ma antidotum w oczach odżywia mój umysł.
|
|
 |
|
czasem dżentelmen, ale widzisz sama, że to raczej warszawski Antek kontra fest dama, to jak sztama, na dzisiejszą noc nie miej boya, wisła, spacer, pozwolisz mi wybrać trasę?
|
|
 |
|
przyjdź do mnie nie mów nic i zatrzaśnij drzwi
|
|
 |
|
spójrz na nas, zobacz co się dzieje dookoła
tu wkurwienie daję siłę, której nie zmierzysz w newtonach
|
|
 |
|
a w mojej głowie przestrzeń mam solidnie wypełnioną
setki wspomnień, więc podpierać muszę głowę dłonią
są rzeczy co bolą, co wolą raczej nie wychodzić na wierzch
tylko topić się na dnie
|
|
 |
|
żeby tu być, przynajmniej dziś
odmóżdżyć się, wyłączyć myśl, trochę próżnym być
|
|
 |
|
chcesz pokażę ci życie, a nie grę z konsoli
|
|
 |
|
wstawaj i siadaj siadaj i wstawaj
z łóżka do łóżka, papieros i kawa
energii łyk z puszki, łyk wódki na smutki
dzień dobry dzień zgodny dzień pełen kłótni
|
|
 |
|
to jest zwykła weekendowa gwiazda
rezydentka we wszystkich tutejszych knajpach
|
|
 |
|
gonię życie, choć mama mówiła wszystko pomału
ale w nim bywa jak z piciem, że czasem nie znam umiaru.
|
|
|
|