 |
|
oczy, para wbita w niezbyt trzeźwą rzeczywistość
możesz pieprzyć raz ale wiesz spieprzyć wszystko
|
|
 |
|
brak kompromisów,
lejemy na moc pieniądza mamy siłę długopisów
|
|
 |
|
świat nie lubi tych, którzy mówią nie wiem zbyt często
hołubi tych, którzy walą w stół pięścią
|
|
 |
|
mam wyblakłą czapkę, brudne buty i przetarte dżinsy
skurwysyński wzrok i bestialskie myśli
|
|
 |
|
estem ponad tym, w tym szaleństwie dopiero czuję, że żyję,
mimo że właśnie tracę hajs, równowagę i siłę
|
|
 |
|
cały wieczór bez słów, mijaliśmy się w przejściu
łączyła nas tylko ilość wypalonych skrętów
|
|
 |
|
gdy poprzez lata, by coś nie wyszło, zamroźcie mnie
podłączcie na najbę w trzy tysiące pięć!
|
|
 |
|
nikt nie obiecywał nam, że w życiu będzie łatwo.
|
|
 |
|
mam polubić ten teatr, z fabułą M jak miłość
S jak spierdalaj, jeśli to twój jest żywioł
|
|
 |
|
czasem chcę słyszeć tylko te bębny z samplem
|
|
 |
|
co to będzie za dzień, jaki mamy dziś zabieg
refleksja w domu czy pijana fleksja w pubie
|
|
 |
|
dla ciebie to kurwa detal, dla nas piękno autopsji
długi dystans jak prom, a nie kwestia promocji
|
|
|
|