 |
|
Ważne jest, aby pozwolić pewnym
rzeczom odejść. Uwolnić się od nich.
Odciąć. Zamknąć cykl. Nie z powodu
dumy, słabości czy pychy, ale po
prostu dlatego, że na coś już nie ma
miejsca w twoim życiu. Zamknij
drzwi, zmień płytę, posprzątaj dom,
strzepnij kurz.Przestań być tym,
kim nie jesteś. Bądź tym, kim jesteś.
Musisz zrozumieć, że to nie jest gra
znaczonymi kartami. Raz
wygrywamy, raz przegrywamy.
Nie oczekuj, że inni Ci coś zwrócą,
docenią Twój wysiłek, odkryją
Twój geniusz, odwzajemnią Twoją
miłość.
|
|
 |
|
A wieczorami zawsze lubiła siedzieć
na dywanie z kubkiem gorącej
czekolady, zastanawiając się czy
zapomniał o tych wszystkich
wspólnie spędzonych chwilach, czy
zapomniał o niej..
|
|
 |
|
-Nienawidzę Cię - powiedział cicho,
łapiąc ją za rękę.
-Ja Ciebie też - odpowiedziała i
zbliżyła się do Niego. Połączyli się w
pocałunku, stając się przez chwilę
jednym ciałem.
|
|
 |
|
Chcę nieustannie gubić się, pod
Twoją bluzą. Wchłaniać Twój
zapach, tuląc się mocno, do klatki
piersiowej. Chcę wiedzieć, że
cokolwiek by się działo, mogę tam
zostać, bo tam jest moje miejsce -
przy Twoim sercu.
|
|
 |
|
Pamiętaj nie zmieniaj się dla niego.
Nie udawaj kogoś kim nie jestes.
Jeżeli on nie pokocha ciebie, twoich
wad, to nie jest dla Ciebie, nie jest
Ciebie wart. Proste. Bądz taka jaka
jesteś. A jesteś niezwykła, musisz
tylko w to uwierzyć. Trafisz na
pewno na kogo kto pokocha Cię w
100%. I będziesz dla niego ideałem,
jedynym sensem życia.
|
|
 |
|
Gdyby został mi ostatni dzień życia,
nie przejmowałabym się niczym. Ze
spokojem poszłabym do Niego i
powiedziałabym wszystko co
czułam. Wyznałabym mu miłość i
porozmawiała tak szczerze od
serca. Wtedy z czystym sumieniem
mogłabym odejść. Większość z nas
tak by zrobiła. A to tylko świadczy
o tym ile rzeczy nie robimy ze
wstydu. Gdyby ludzie nie bali się
mówić o swoich uczuciach wykaz
miłośći nieodwzajemnionych
znacznie by spadł. Boimy się
wyśmiania i braku zrozumienia. I
głównie przez to wiele ludzi na
świecie jest samych. Być może
wielu z was tak uważa, ale i tak
będziemy pogrążać się w tym
uczuciu czekając aż druga strona
zrobi ten pierwszy krok. Nadal
będziemy robić błędy za które z
czasem trzeba będzie zapłacić.
|
|
 |
|
Chciałabym abyś któregoś dnia
pomyślał sobie, że jest taka osoba
na świecie, która myśli o Tobie
nieustannie. Chciałabym abyś umiał
dostrzec różnice między jej
myślami, a innych dziewczyn. Ona
kocha Cię za to jaki jesteś, a nie za
to kim jesteś. kocha Cię pomimo
wszystkich sprzeczności swego
serca, kocha Cię pomimo, że przez
to ją znienawidzili, kocha Cię, bo
jesteś jej życiem, nadzieją,
światełkiem w ciemnym tunelu, w
którym nie raz się pogubiła. Ona
wie, że nigdy nie będzie Cię mieć,
wie o tym doskonale. Wciąż karmi
swój umysł
kłamstwami...spokojnie, będzie
dobrze.
|
|
 |
|
Czuję jakby moje dziurawe serce
spisało mnie na straty i
postanowiło się wyprowadzić.
Czuję tą oszałamiającą pustkę w
jego miejscu, którą co jakiś czas
przeszywa niesamowity ból..
|
|
 |
|
I chcę doczekać dnia, gdy moja
córka siądzie cała zapłakana i
zapyta mnie: mamo, też ktoś Ci
kiedyś złamał serce? I ja wtedy z
uśmiechem, opowiem o Tobie, a
ona się rozchmurzy i powie: to u
mnie nie jest, aż tak źle.
|
|
 |
|
-Kochasz mnie?
-Tak.
-Bardzo?
-Potwornie.
-A zrobisz coś dla mnie?
-Wszystko co będziesz chciała.
-To odejdź ode mnie, zostaw mnie,
zanim wpadnę na dobre. Nie chcę
potem cierpieć, nie będę potrafić.
Wybacz, chce być mądrzejsza i
odejść, zanim zostanę porzucona.
|
|
 |
|
Kiedy Cię nie potrzebuję, bo
układam sobie życie, pojawiasz się i
mieszasz w nim. Jest w sumie
dobrze, jesteś obok. A kiedy
zaczynam znów się zakochiwać,
pragnąć Cię i potrzebować, to
znikasz bez słowa. Magia, kurwa.
Magia.
|
|
 |
|
Obudziłam się koło czwartej nad ranem.
Chciałam przytulić się do mojego
mężczyzny, ale poczułam pod głową jedynie
ciepłą poduszkę. Momentalnie usiadłam,
przyzwyczajając powoli wzrok do
ciemności. Odetchnęłam z ulgą widząc, jak
mój grecki bóg stoi oparty o framugę drzwi
i patrząc na mnie z rozbawieniem zaciąga
się dymem. Podeszłam do niego wolno i
stojąc na przeciwko poprosiłam o fajkę.
Wyciągnął do mnie dłoń, ale upuścił
papierosa na podłogę przyciągając mnie do
siebie. 'Nigdy ode mnie nie dostaniesz fajki,
Kochanie.' Spojrzałam na niego, jak mały
dzieciak proszący o lizaka, a on tylko rzucił
się na łóżko i kiwnął na mnie palcem. 'No
chyba nie.' Syknęłam i oparłam się o
komodę. Rzucił we mnie poduszką. Tego nie
mogłam mu darować. Po kilkuminutowej
walce leżałam wtulona w jego klatkę
piersiową. Pisałam mu list opuszkami
palców na ciele. Doszłam jedynie do 'Ko' a
on całując mnie w szyję powtarzał 'Ja Ciebie
też.'
|
|
|
|