 |
|
Stał w szkole, oparty o drzwi do sali, w której miał lekcje i szukał mnie wzrokiem. Miał taką niewinną, czarującą minę. Chciałam na niego wskoczyć, przytulić, zacząć całować i nigdy nie puścić. W swojej czarnej bluzie, którą teraz mam na sobie, wygląda cudownie, a jej zapach doprowadza mnie do szału. Stojąc tak, przyciągał spojrzenia wielu dziewczyn, ale wiem, że tylko na moje spojrzenie liczył. Kiedy spotkaliśmy się wzrokiem, uśmiechnął się, jak jeszcze nigdy. Poczułam w środku coś dziwnego, w brzuchu mnie skręciło. Zrozumiałam, że bez niego bym sobie nie poradziła. Zrozumiałam, że jest cholernie ważny dla mnie. Zrozumiałam, że się w nim zakochałam.
|
|
 |
|
czasem ból zadają nam osoby które najbardziej kochamy i˙ nie spodziewamy sie po nich tego...w jednym momencie świat się zawala,wszystko spada jak grom.trzeba przyjać wszystko na barki choć wydaję sie niemozliwym kazdy dzien bez tej osoby.w miare czasu wszystko da sie naprawic i wstac pewnego dnia z mysla -"teraz ja bede szczesliwy".zycze ci tego z calego serca,ja też czekam na taki dzień.
|
|
 |
|
Jestem zwykłą osobą, dlatego kocham, tęsknię, pragnę, ubóstwiam, nienawidzę, lubię, nie trawię, czuję, potrzebuję. Więc zrozum i nie traktuj mnie, jak kogoś, kto ma mocne nerwy i zlodowaciałe serce, tylko podejdź i przytul mnie czasami.
|
|
 |
|
pachniesz nałogiem. czekoladą. namiętnym pocałunkiem, nielegalnym trunkiem, perfekcyjnie skręconą marihuaną z haszem, deszczem dudniącym w blaszane poddasze, trampkami z conversu i ucieczką z domu, o której lepiej nie mówić nikomu. papierosem w ustach, ponętnymi ustami. łąką. kobietą. niczyimi kobietami. poezją, podnieceniem, oddechem, nagością? pachniesz wolnością - wolną miłością .
|
|
 |
|
Jest multum osób, które wywołują uśmiech na mojej twarzy. Ale tych, którzy wywołują szczery, prawdziwy uśmiech na mojej twarzy można zliczyć na palcach u rąk.
|
|
 |
|
Jest dobrze jest dobrze nienajgorzej jest !
|
|
 |
|
nie miałam go często. jednak czasami był - to się liczyło.
|
|
 |
|
a gdy przyjdziesz - otworzę. gdy będziesz mówił - wysłucham. gdy znowu zostawisz - poczekam. gdy znienawidzisz - ja wciąż będę kochać. / pstrokatawmilosci
|
|
 |
|
Tak bardzo mnie kochał, a dziś nie potrafi mi powiedzieć głupiego 'cześć', gdy przechodzimy obok siebie. Czasami nawet nie potrafi na mnie spojrzeć. Przecież wszystko by się jakoś wyjaśniło, ułożyło. Starałam się, do cholery. A on nawet nie spojrzy się i nie uśmiechnie, nie podniesie na duchu, chociaż obiecał, że mnie nie skrzywdzi. A ja, naiwna, po raz kolejny uwierzyłam. Tęsknię za nim, no, tęsknię.
|
|
 |
|
Twoje opisy o jointach mnie dobijają. Nie musiałeś mnie z tego powodu zostawiać. Kurwa, mi nie przeszkadza to, że fajczysz, zrozum. Przeliterować? N I E P R Z E S Z K A D Z A M I T O , Ż E F A J C Z Y S Z ! Pomogłabym Ci jakoś, do cholery.
|
|
 |
|
- masz małe cycki . - większe od Twojego chuja .
|
|
 |
|
musnął opuszkami moją dłoń chcąc złapać ją w swoją. - zostaw... - wyszeptałam najciszej jak potrafiłam odsuwając się mimowolnie. zmierzył mnie zdezorientowany. - cierpię. - oznajmiłam zaciskając wargi w wąską linię, aby tylko się nie rozpłakać.
|
|
|
|