 |
|
a gdyby dwa dni temu ktoś mi powiedział, że sobotę spędzę w jego towarzystwie, rozmawiając szczerze i mając w dupie pozostałych - wyśmiałabym tą osobę i dała namiar na dobrego psychiatre./ kszy
|
|
 |
|
Nie, ja już się nie będę o Ciebie starała.
|
|
 |
|
Nienawidzę jesieni. Czas leci strasznie wolno, wszystko jest monotonne, a moje ruchy stają się anemiczne. Najgorsze jest to, że kiedy puszczam niektóre z piosenek, moje myśli urywają się ze smyczy, przywołując tym samym wszystkie wspomnienia. Wspomnienia, które męczą i których chciałabym się wyzbyć jednym, pewnym ruchem, ale nie potrafię. Wygląda na to, że chyba mnie od siebie uzależniłeś. / lovemetender
|
|
 |
|
Tak cholernie boję się tego uczucia, a tak bardzo mi go brakuje. / lovemetender
|
|
 |
|
Oczy można zamknąć na rzeczywistość. ale nie na wspomnienia.'
|
|
 |
|
powiedz mi co czujesz, nic więcej.
|
|
 |
|
człowieku! jeśli chcesz poznać dziewczynę, nie słuchaj tego co mówi. wczytaj się w teksty piosenek, których słucha. znajdziesz w nich wszystko, o czym boi się mówić | limitowana
|
|
 |
|
nigdy nie posiadałam nic cudowniejszego niż świadomość, zniknięcia z tego brudnego świata. ucieczka i przeniesienie się w najcudowniejsze miejsce na ziemi. w Twoje ramiona, które są moim małym wehikułem, pomagających mi przez chwilę nie istnieć.
|
|
 |
|
i mogła leżeć na zimnej, marmurowej ziemi, cała potargana, umorusana w tuszu do rzęs. zaziębnięta, w sukience, która swoim wyglądem wcale jej nie przypominała. przechodni patrząc z góry, nie zwracali na nią uwagi. przecież w dłoni trzymała woreczek z białym proszkiem, co równoznaczne było z jej furiactwem, roztargnieniem i głupotą. nie zasługująca na krztę współczucia, przeniosła się na inny marmur. równie zimny. perfekcyjnie odsuwając znicze, ułożyła się płycie, układając głowę tuż przed nagrobkiem. wiedziała, że tylko na jego pomoc może liczyć. tylko on jest w stanie, dać jej ciepło, którego nie zaznała nigdy więcej, zaraz po tym, jak wyrwano go z jej objęć, zakopując 5 metrów pod ziemią.
|
|
 |
|
szept jest najbardziej podniecającą formą rozmowy. lubię kiedy szepczesz w moje usta. rozchylone, gotowe i zwarte do konwersacji. mimo sprzeciwów, zapełniające się Twoim oddechem zamiast słowami odpowiedzi.
|
|
 |
|
umierała. umierała chcąc pożegnać ten irracjonalny świat, który wywoływał w niej jedynie skrajne emocje, nazywane płaczem i strachem. na tyle przerażającym, że potrafił skruptulatnie przeszyć ją od środka, pozostawiając abstrakcyjne uczucie. silniejsze od fizycznego bólu. obrzydliwie niszczące jej wnętrze. wyżerające jej wnętrzności w sposób chory, straszny, sprawiający cierpienie równe bólowi całego świata. łączące każdą z łez wylanych na ziemi, każdy krzyk rozpaczy, rozdzierający usta, tłumiący błagania o pomoc, której nikt nie był w stanie, nawet sobie wyimaginować, o jej udzieleniu, chęci udzielenia - nie wspominając. pozostawiona sama sobie, pragnęła śmierci, której nie potrafiła zaznać. która była jedynym racjonalnym rozwiązaniem. ukracającym jej cierpienia. umrzeć jest łatwo, żyć znacznie trudniej.
|
|
|
|