 |
|
`Miłość to raptem słowo. Słowo z kina, z książki, z kolorowego pisma. Tak wielu ludzi wierzy, że wystarczy je wypowiedzieć i już będzie dobrze, bo ono uleczy, uratuje, oczyści. A to tylko słowo. Łatwo je wypowiedzieć, równie łatwo unieważnić. Ale spróbuj przekształcić je w prawdziwe, trwałe uczucie, zamień je w ściany domu, który stać będzie latami, niczym nie zagrożony, i da ci szczęście, bezpieczeństwo, poczucie sensu i radości z każdej spędzanej wspólnie chwili. To jest trudne, a często niemożliwe. Niewielu to umie. Naucz się tego. Daj to Jemu, gdy już wyjdzie z ciebie na ten nasz świat.
|
|
 |
|
`Oni mają swoją niechęć do siebie, a ja nikogo nie kocham, ani nawet nie lubię na tyle, żeby cokolwiek czuć.
Złotko ma mamę, Barbie i pokemony. Mama ma telewizor i totolotka. Tata ma swoje książki i płyty. A ja nie mam nic. Nawet marzenia mam takie same jak wszyscy i tak jak wszystkim nigdy się nie spełniają. Moje marzenia nie sięgają dalej niż do spotkania kogoś, nie wiem kogo, ale kogoś’ takiego, żeby po tym spotkaniu wszystko się odmieniło.
I nie wiem, kim chcę być. Czasem myślę, że astronomem, bo mogłabym wtedy wciąż patrzyć w gwiazdy, w kosmos, w próżnię i w nieskończoność, w każdym razie nie na ziemię, nie na to miasto, nie na moją ulicę. Ale nie będę astronomem, bo jestem za głupia.
|
|
 |
|
`Ale dlaczego nauczyliśmy się wszyscy jak przeżyć, a wciąż nie umiemy po prostu żyć?
|
|
 |
|
`Gdybym kiedyś była sobą, inaczej wyglądałoby teraz moje życie .
|
|
 |
|
`Płaczę nie płacząc, smucę się bez smutku, i jest dobrze...
|
|
 |
|
`Są takie chwile, które mają smak wieczności.
|
|
 |
|
`bo choć obrażało to jej poczucie ładu, wszystko wskazywało na to, że inni ludzie maja myśli podobne do niej. zdawała sobie z tego sprawę, lecz raczej teoretycznie; tak naprawdę wcale tego nie czuła.
|
|
 |
|
`Patrzysz na mnie, patrzysz na mnie z bliska, jeszcze bardziej z bliska, oczy powiększają sie, zbliżają do siebie, nakładaja jedno na drugie, cyklopi patrzą sobie w oczy łącząc oddechy, usta odnajdują się i łagodnie walczą gryząc sie w wargi, leciutko opierając języki o zęby igrają wsród tego terenu, gdzie przelewa sie tam i z powrotem powietrze, pachnące starymi perfumami i ciszą. Wtedy moje ręce zanurzają sie w twoich włosach, pieszczą powoli głąb twych włosów, podczas gdy całujemy sie, jagbyśmy mieli usta pełne kwiatów czy też ryb o szybkich ruchach, o świeżym zapachu. I jeżeli całujemy sie aż do bólu- jest to słodycz, a jeżeli dusimy sie w krótkim, gwałtownym, wspólnie schwyconym oddechu- ta sekundowa śmierć jest piękna. Jeden jest zapach dojrzałego owocu, kiedy czuję jak drżysz koło mnie niby ksieżyc odbijający się w wodzie.
|
|
 |
|
`Miłość ich tu przywiodła,
miłość dusząca,
zatykająca oddech,
upajająca,
każąca lewitować i rzucać się w otchłań,
skakać przez kaluże,
śmiać się bez powodu i płakać na zawołanie.
Miłość odbierająca rozum,
uwznioślająca i przywodząca do zguby.
Miłość -
niby to magia i poezja,
a w rzeczywistości podobno jedynie dająca się opisać,
zmierzyć i zważyć racjonalna chemia.
Brrr!
Człowiek chce wszystko poznać,
naukowcy są wścibscy jak plotkarki.
Ale czy zimny i zrozumiały dla niewielu ciąg symboli chmicznych ma zastąpić portrety, sonety, horoskopy?
|
|
 |
|
`Każda ulatująca chwila coś mi zabiera ...
|
|
 |
|
`Ludzie, których spotykamy, rozmijają się czasem z nami o centymetry, o dni lub uderzenia serca. W innym miejscu i czasie, inaczej nastrojeni, bez oporów padlibyśmy im w ramiona; z radością przyjęlibyśmy ich wyzwanie lub zaproszenie. Jednakże spotykamy ich akurat w chwili, gdy nie jesteśmy zadowoleni albo oni nie są. Ogień namiętności nie zostaje wzniecony.
|
|
 |
|
`Nigdzie nie jesteśmy bardziej samotni, niż leżąc w łóżku, z naszymi tajemnicami i wewnętrznym głosem, którym żegnamy lub przeklinamy mijający dzień.
|
|
|
|