 |
|
Cały czas wołam śmierć, aby po mnie przyszła, mimo, że tak bardzo mnie przeraża. Może kiedyś znajdę tyle odwagi, żeby ją przywitać z otwartymi ramionami , połknę o jedną tabletkę za dużo. Kiedy już stanie przede mną poproszę ją, żeby mnie zabrała, wzięła mnie pod swoje czarne jak noc skrzydła i pokazała mi świat, gdzie nic złego mnie już nie spotka.
|
|
 |
|
Noc spadających gwiazd, okazja to wypowiedzenia życzenia i wiary, że odmienią nasz los. Ktoś może spędza ją pod namiotem ze swoją drugą połówką, ktoś piję ze znajomymi, śmiejąc się z głupich przesądów, a może gdzieś jest osoba, która tak jak ja samotnie siedzi na parapecie, patrzy w górę i rozmyśla. Zadaje sobie retoryczne pytania, piję kieliszek taniego wina, a w ręku trzyma papierosa, przywołuje wspomnienia i obraz chwil, w których kiedyś była szczęśliwa. On był jej szczęściem, ale i przekleństwem. Dzisiejszej nocy nie poprosi gwiazd, aby do niej wrócił, za dużo sprawił bólu. Jej życzenie to zapomnieć co to miłość bez zażywania środków odurzających.
|
|
 |
|
N i g d y nie mówiłam, że jestem grzeczna.
|
|
 |
|
Mianuję Cię moim powietrzem. Związkiem tlenu i azotu. Moim przetrwaniem.
|
|
 |
|
Miałaś go za najcudowniejszego faceta pod słońcem.Mówiłaś,że Cię nie zawiedzie.I nie zrobi nic co by mogło zranić Twoje serce.Bo obchodził się z nim nad wyraz ostrożnie.Ale to nie wynikało z troski.On badał na jak wiele może sobie pozwolić nim ono rozsypie się na kawałki.Chciał Cię przygotować na to rozstanie.Z początku przestał mówić,że Cię kocha,zaniechał SMS-ów na Dobranoc i skracał czas Waszych spotkań.Aż w końcu wycofał się z Twojego życia.Szukał wymówki by później powiedzieć że od dłuższego czasu Wam się nie układało.Tylko zapomniał wspomnieć,że tak działo się z jego winy.Że to on zachowywał się jak prześladowca Twojego serca.Na sam koniec uraczył Cię tekstem,że jesteś absolutnie fantastyczna.Że nigdy nie chciał Cię zranić?Chciał?Nie chciał?Nieważne.Przecież liczy się to,że w końcu to zrobił.Że jego miłość była jeziorem zbyt płytkim by w nie wskoczyć na główkę.A Ty jak kaleka musiałaś poświęcić tyle czasu na powrót do zdrowia.Bo rehabilitacja serca była bardzo pracochłonna/hoyden
|
|
 |
|
Znasz to prawda? Ten ciągły stan euforii gdy tylko przy nim przebywasz,gdy kurczowo trzymasz go za rękę. Jesteś przy nim bardzo szczęśliwa. I wyszarpałabyś go ze szpon samego diabła gdyby tylko zaszła taka potrzeba.Udałabyś się za nim do piekła,przeszła przez wszystkie jego kręgi byleby tylko ocalić jego zbłąkaną duszę. Bo jest dla Ciebie wszystkim. Nie ma przeszkody której nie mogłabyś pokonać byleby tylko wciąż zatracać się w tej miłości. Kochasz go całym sercem. Aż czasem to boli. Gdy w szale powie Ci te wszystkie straszne rzeczy. Ale Wasze niesnaski idą zawsze w niepamięć. Przecież ostatecznie liczy się to,że się kochacie. A każdy związek czasem przechodzi przez burze/hoyden
|
|
 |
|
Strach przemawia przeze ze mnie, męczy mnie swoją obecnością. Jest ze mną odkąd Cię tu nie ma . Chyba już stał się cząstkom mnie. Boję się niemal wszystkiego, otaczającego świata, ludzi i ich zachowań, dlatego tak często się ukrywam, a zobaczyć mnie można jedynie na dobrej imprezie. Ostatnio poczułam nawet strach do samej siebie. Nie wiem do czego jestem jeszcze zdolna, aby pozbyć się bólu i wspomnień, które pozostawiłeś po sobie. Jestem straszna, czuję wstręt i obrzydzenie do samej siebie, nie mogę spojrzeć w lustro, nienawidzę mojego odbicia, moich zachowań. To nie jest normalne, tak nie powinna zachowywać się nastolatka z moim wieku. Tak bardzo chciałabym się tego pozbyć, ale nie wiem jak. Zawsze złamię daną obietnicę, coś mówię, a potem temu zaprzeczam. Czuję strach przed normalnym życiem, strach przed życiem jakie toczę teraz, boję się żyć, ale także boję się śmierci Powiedz, gdzie tu jest sens? Czy już oszalałam?
|
|
 |
|
Ludzie nas nie rozumieją, ludzie nam zazdroszczą, ludzi dziwi to, że zachowujemy się jak małżeństwo, mówią, że jesteśmy jeszcze gówniarzami. Zazdrość zżera ich od środka, kiedy mają świadomość, że sypiasz u mnie, że budzimy się obok siebie, a Ty ubrana w moją koszulkę paradujesz po mieszkaniu i mówisz do mojej mamy 'Dzień dobry mamo'. Wstajesz zawsze dziesięć minut przede mną mimo, że nie raz chciałem obudzić się wcześniej. Witasz mnie porannym uśmiechem i kubkiem gorącej kawy w dłoniach. Twój czuły pocałunek w czoło daje motywację do przeżycia kolejnego dnia. Zazdroszczą mi, że mam Cię obok na co dzień, że potrafimy przesiedzieć całą noc na balkonie tylko po to, by obserwować gwiazdy wtuleni w siebie. Nie rozumieją czym jest miłość dlatego nie potrafią zrozumieć nas. Widzą w nas tylko dwoje smarkaczy, którzy bawią się w rodzinę, nie mając pojęcia o tym, że niedługo ją stworzymy, i nawet jeśli nasze sprzeczki staną się ruryną, to o tę rutynę będę modlił się każdego dnia./mr.lonely
|
|
 |
|
Dlaczego Ciebie tutaj teraz nie ma? Dlaczego pozwalasz by me serce krzyczało w próżnię? Zgadzasz się, by wyrwano mi je z piersi i zdeptano? By krzątało się po kątach nie mogąc znaleźć własnego miejsca i sensu istnienia? Powinnaś tu być rozumiesz? Przecież miałem teraz tulić Cię do snu, muskać delikatnie wargami Twoją szyję i tym samym wywoływać uśmiech na Twojej twarzy. Gdzie jesteś? - głos pustym echem odbija się od ścian. Wyrwałaś mi serce i zamknęłaś drzwi zabierając klucz. Jak mam teraz żyć ze świadomością, że moje niebo pada mi wprost pod stopy utrudniając istnienie, które bez Ciebie i tak jest wystarczająco trudne? Światła gasną, a miasto powoli tuli się do snu. Gdzieś tam jest moje życie ukryte w Twoim ciele, więc musisz wiedzieć skarbie, że póki nie wrócisz, ja nie będę istniał. I właśnie teraz, gasząc papierosa i ksztusząc się dymem, uświadomiłem sobie, że straciłem coś ważnego, straciłem coś, co było nadzieją na lepsze jutro, którego tak się obawiam./mr.lonely
|
|
 |
|
Faceci powinni przynosić kwiaty swoim kobietom. Przecież to nie jest dużo, to nie majątek. Dziesięć złoty wydane na tulipany, a nie na trzy piwa. Faceci powinni kupować kwiaty.
|
|
 |
|
Kobieta zawsze znajdzie w sobie jakieś niedoskonałości. Twoim zadaniem jest sprawić, by ich już więcej nie szukała.
|
|
|
|