 |
|
wszystko mi jedno czy spale się czy nie, niech spłone doszczętnie
|
|
 |
|
obiecuje, przestane, jedynie ostatni raz uspokoje przestraszone brakiem dłonie
|
|
 |
|
wczoraj szeptałem komuś na ucho piękne kłamstwa. ktoś udawał, że mi wierzy
|
|
 |
|
siedze sobie gdzieś w cieniu twoich oczu- coś sie stało, wiem.. bo zawsze byłem radością dla twych oczu, teraz jestem przykryty szarością twoich myśli, dla których warto żyć. przecież wiem, że to kiedyś miało sens, który teraz zginął pośród naszych kłótni i wymogów
|
|
 |
|
nie mogę żyć w świecie gdzie miłość to jest wada, gdzie człowieka traktujesz jak zwierze, a nie brata
|
|
 |
|
boże, jestem już zmęczony i będę ci wdzięczny za jakikolwiek sen, choćby wieczny
|
|
 |
|
obiecajmy sobie kochanie, że kiedy świat permanentnie zapłonie odejdziemy szybko, odejdziemy razem, strzelimy sobie w głowe
|
|
 |
|
kolejny upadek, po pierwszym nie ma już śladu
|
|
 |
|
pytam "dlaczego?" lecz znów odpowiedzi nie ma żadnej. wiem tylko jedno, że ZAWSZE wstanę, gdy upadnę
|
|
 |
|
płacę za błędy i powiedz co z tego? kim bym była dziś nie popełniając ani jednego HE
|
|
 |
|
wiele się zmieniło, gdy tak w przeszłość patrzę
|
|
|
|