 |
gdybyś wiedział co robi ze mną tęsknota, i do jakiego obłędu doprowadza mnie miłość, nigdy więcej nie nazwałbyś mnie `szczęśliwą dziewczyną`.
|
|
 |
Bywało tak, że po prostu przestawałeś się odzywać. Nie pojawiałeś się, wyłączałeś telefon. Pamiętam, napisałam Ci: ''Nie rozumiem o co chodzi. Kocham Cię, chcę być z Tobą! Chcesz to wszystko zniszczyć?'' Na odpowiedź czekałam ponad sześć godzin. W dłoniach kurczowo ściskałam telefon z nadzieją, że może przeoczyłam Twoją wiadomość. W końcu odpisałeś: ''Szczerze? Jest mi wszystko jedno.'' I w tym momencie zawalił się mój cały świat...
|
|
 |
Pijąc kolejną zieloną herbatę, mam nadzieję, że oczyści ona mój organizm z toksyn, zwanych miłoscią .
|
|
 |
rozumiem, że wszystko spieprzyłam -co było między nami. chcę , abyś pamiętał , że byłeś dla mnie wszystkim i dalej zajmujesz wielki kawałek mojego serca . bo nic nie jest w stanie zmienić tego , co do Ciebie czułam . kochałam cię i nadal kocham. tamte dni spędzone razem nie były mi obojętne, nie miałam ich gdzieś. wtedy myślałam, że cały świat mi sprzyja, ale wszystko się tak nagle spierdoliło. jak zawsze zresztą. ale jakie to ma teraz znaczenie? żadne. przecież nie wrócimy do tego co było.
|
|
 |
dziwnie się czułam gdy mama zapytała o ciebie, a ja z bólem w sercu powiedziałam, że ciebie już nie ma.
|
|
 |
Nie zrozumiesz jej szczęścia kiedy stojąc w gronie przyjaciół piła litrowego szampana prosto z butelki i przyglądała się fajerwerką drżąc z zimna, a on delikatnie ją przytulając powiedział, że jest jego postanowieniem noworocznym .
|
|
 |
ja w końcu umrę od tego. przez niego. i przez siebie samą. nie fizycznie. tylko wewnętrznie, psychicznie. już nigdy nie będę taka jak kiedyś. to chujowe uczucie zniszczy mnie w powolny i bolesny sposób. nie wiem czy istnieje gorsza śmierć od tej. a potem pozostanie we mnie tylko pustka i brak życia. brak nadziei na cokolwiek. brak mnie. dziś już wiem, że nikt nie jest w stanie mi pomóc. muszę dać radę sobie sama. sama w walce z sobą.
|
|
 |
siedziałam na bujanym fotelu, delikatnie kołysząc się w tył i przód. zęby wbijałam w wargi na tyle mocno, że po brodzie ciągnęły się cienkie strużki krwi. źrenice miałam powiększone, patrzyły w nicość. -on naprawdę odszedł -pomyślałam. a w mojej głowie mimowolnie pojawiło się nowe marzenie - zapragnęłam umrzeć.
|
|
 |
W jednym dniu założyłam 2 różne od siebie skarpetki, wywaliłam talerz do kosza, posoliłam herbatę i nawet nie zauważyłam różnicy. Co to może oznaczać? Albo jestem niezrównoważona psychicznie, albo się zakochałam. no w sumie to na jedno wychodzi.
|
|
 |
Przychodzisz i mówisz, że Ci przykro? Ta, trzeba było myśleć wcześniej, zanim uzależniłeś mój umysł od codziennych rozmów z Tobą, zanim moje oczy nie przepełniły się tak ogromnym żalem, a serce nie pękło, zanim każda godzina nie była tak cholernie trudna i zanim wszystko nie straciło sensu.
|
|
 |
Miłość? nie, dziękuję. Jak będę chciała pocierpieć to walnę głową w ścianę. Nieprzespane noce? Równie dobrze mogę iść na imprezę, a przy tym świetnie się bawić. Miliony zużytych chusteczek w koszu? Wystarczy, że wyjdę podczas dziesięciostopniowego mrozu na pole bez kurtki i już złapię grypę.
|
|
 |
To ból wewnętrzny, rozumiesz ? Tego nie da się zszyć, lub zatłumić tabletkami lub alkoholem. Nie ma na niego żadnego leku, no może jeden, ale nie osiągalny dla ciebie. Jakby to powiedzieć twój lek uzależnia kolejną naiwną dziewczynę. A ty.. Siedzisz sama, zapłakana pełna żalu, chcesz krzyczeć z bólu, ale twój krzyk jest niemy. Nie masz prawa do niczego.. pozostaje ci cierpieć za chwile słabości i czekać na cud.
|
|
|
|