 |
|
Zamknęłam się sama w czterech ścianach swojego pokoju.W dłoniach trzymałam pudełko lodów karmelowych, a na sobie miałam piżamę, której nie chciałam zmieniac na cokolwiek innego..Nienawidzę dni,w których nie mam co ze sobą zrobić..Dopadają mnie myśli:Gdzie i z kim jesteś, co robisz,w co jesteś ubrany i czy czasem o mnie myślisz..By zagłuszyć te myśli wzięłam się za sprzątanie..Nie pomogło..Obejrzałam kilka odcinków"Pretty Little Liars" -nic nie zmieniło..Odłozyłam lody na półkę i skuliłam się na łóżku.Nie wiem nawet w której chwili z mych oczu wydobyły się łzy..Zamknęłam oczy i mimo woli się uśmiechnęłam..Poczułam Twój zapach..Twój dotyk i Twój oddech na moim karku..Znów byłeś blisko..Tylko,ze jak znów je otworzyłam byłam zupełnie sama..Sama w pustym pokoju leżąca na łóżku, na kórym jeszcze niedawno leżelismy wspólnie..Wciąż kocham,tęsknie i myślę..Zostało mi zbyt wiele wspomnień i bólu gdzieś tam głęboko we mnie..Pragnę zapomnieć..Ale chcę pamiętać..
|
|
 |
|
brak cząsteczek Twojego zapachu w powietrzu powoduje, że nie potrafię oddychać.
|
|
 |
|
mimo wszystko przechodzę koło Ciebie ze świadomością, że było warto. bo choć musieliśmy zmierzyć się z dziesiątkiem cholernie trudnych rozmów, znieść widok swoich łez i pokazać przed sobą nawzajem swoje słabości - mamy za sobą pakiet świetnych wspomnień. rozmów, żartów, uśmiechów, spojrzeń, dotyków i generalnie teraz możemy zapakować to w jedną paczkę na której napiszemy markerem pierwsze litery naszych imion połączone niewielkim plusikiem z dopiskiem jak cudownie nam razem było.
|
|
 |
|
dochodzę do wniosku, że cała ta sytuacja była zwyczajnie irracjonalna. moje obawy a pro po utraty Go, choć nigdy nie miałam dowodów na to, że a nuż posiadam Jego osobę; Jego rozerwanie pomiędzy mną, a całą resztą - kumplami, melanżami; czas, którego potrzebował, by podjąć decyzję. wskazówki zegara, które musiały się przesunąć, żeby On zrozumiał, że jestem ważna, a do mnie dotarło, iż to nie ma generalnie sensu mimo wcześniejszych założeń.
|
|
 |
|
biorąc moją twarz w swoje dłonie poprosił, żebym choć raz w życiu przestała kłamać i była z Nim szczera do cna możliwości. miałam Mu powiedzieć, że oddałabym kolejne dni swojego istnienia, gdyby tylko przytknął w tamtej chwili swoje wargi do moich, wyszeptał, że jestem najważniejsza i rozbrajająco się uśmiechając patrzył na mnie w ten niemożliwie cudowny sposób od którego miękną kolana? nie potrafiłam, już nie.
|
|
 |
|
zaczepiłam Go na facebooku, więc wiem co to odwaga, dziwko.
|
|
 |
|
wstępne postanowienia na wakacje? zamknąć serce, przede wszystkim. zabezpieczyć je przed każdym, który będzie miał zamiar się do niego zbliżyć i a nuż wzbudzić w nim uczucie. przeżyć ten dwa miesiące bez facetów, zupełnie.
|
|
 |
|
stanął za mną szczelnie przyciskając swoje ciało do mojego. jedną dłonią odgarnął moje włosy na lewy bok i pocałował mnie delikatnie za uchem mrucząc cicho, że już więcej nie pozwoli nikomu, żeby Mu mnie odebrał. objął mnie wolną ręką w talii opierając czoło o tył mojej głowy. czułam Jego niespokojny oddech na karku i byłam pewna jednego - stanowiłam dla Niego niemożliwie cenną wartość.
|
|
 |
|
brakuje mi dosłownie wszystkiego z tamtych tygodni witających pierwsze wiosenne promienie. brakuje mi Ciebie ocierającego się o moje ciało podczas spacerów, rozmów tak zdrowo pokręconych, słów na które reagowaliśmy momentalnie głośnym i zgranym śmiechem. brakuje mi mojego beztroskiego podbiegania do Ciebie, wskakiwania Ci na plecy zaplatając swoje nogi wokół Twoich bioder. brakuje Twojego zapachu unoszącego się wszędzie wokół, ciepła oddechu, który spowijał moją brodę, gdy z wolna zbliżałeś swoje wargi do moich. cholera, brakuje Ciebie, szczęścia, nas.
|
|
 |
|
pamiętam ten ciężki etap, kiedy nauczyciele jechali Go dosłownie o wszystko szukając pretekstu, żeby wywalić Go z tej szkoły. z miejscem zamieszkania było podobnie - wybijane szyby przez tutejszych mieszkańców, kradzione sprzęty. zapytałam wtedy jak to do cholery znosi i czemu mimo wszystko nie poprosi rodziców o wyniesienie się stąd. odpowiedział, że robi to tylko dla mnie, i bez względu na innych Jego miejsce zawsze będzie przy moim boku.
|
|
 |
|
czerwiec, kiedy rozpakowujesz książki po szkole dopiero następnego dnia pakując następne i mając totalnie wylane na odrobienie pracy domowej, o ile taka a nuż, gdzieś się wcisnęła. kiedy przy łóżku zamiast dziesiątek notatek i kilku podręczników leży skromna sterta tomów autorstwa Twoich ulubionych pisarzy. kiedy nie martwisz się w sumie o nic, żyjesz tylko śmiechem, ruchem i litrami wypijanej dziennie wody. bez Niego.
|
|
 |
|
generalnie rachunki między nami się wyrównały. On rozgościł się w mojej głowie, a ja rozpakowałam manatki w Jego sercu.
|
|
|
|