 |
|
za próby poprawienia mi humoru. za martwienie się i wypytywanie gdzie , po co i dlaczego jestem akurat tam. za codzienne 'dobranoc' i 'dzień dobry'. za możliwość powiedzenia wszystkiego. za zrozumienie. za żalenie się w nocy. za wspólne ogarnianie świata i cierpienia. za dziwne smsy. mimo wszystko - dziękuję. / veriolla
|
|
 |
|
Ileż śmierci trzeba nam przeżyć, by się nauczyć, że i my umrzemy..
|
|
 |
|
wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: 'spierdalajcie. jestem boska.' !
|
|
 |
|
So maybe I’m a masochist
I try to run but I don’t wanna ever leave
til the walls are goin’ up
in smoke with all our memories
|
|
 |
|
nut you'll always be my hero, even though you've lost your mind
|
|
 |
|
` Przytulanie wytwarza hormony szczęścia, które powodują zanik agresji interpersonalnej i spowalniają proces starzenia się komórek. Przytulisz mnie?
|
|
 |
|
wielu facetów mi się podoba. kilkunastu mnie kręci. na widok kilku, zapiera mi dech w piersiach. w paru podoba mi się ich niezwykła osobowość, a w kilku innych, zabójcze spojrzenie. jednak kochać, mogę tylko tego jednego.
|
|
 |
|
' Nie umiem chodzić po wodzie, po wódzie też tylko ledwo, ale nawet wtedy nie mam w dupie i nie jest mi wszystko jedno .
|
|
 |
|
Oprócz marzeń warto mieć jeszcze jakiegoś papierosa.
|
|
 |
|
niektóre wydarzenia sprawiają, że tracę wiarę w ludzi. na czole pojawia się niedobór magnezu, policzki przestają być rumiane, najlepsza piosenka wieje kiczem. zamykam się wtedy najczęściej w łazience. odkręcam wodę i tępo patrzę w zalatujący chlorem wir. pralka przypomina trochę moją głowę. moje dwa tysiące durnych pomysłów, dwa tysiące chwil smutku, dwa tysiące banalnych gestów czułości, które tak dobrze pamiętam. siedząc i machając nogami marzę o końcu świata. o czymś, co sprawi, że tępy wir zamieni się w szczęście. w 19364692374 cm tego kurewskiego szczęścia '
|
|
 |
|
To chyba kobiecy masochizm, że jara nas męskie chamstwo. Chcemy drani, nie śniadań do łóżka; potrzebujemy kopniaka w dupe naszej ambicji, nie kwiatów; musimy mieć ciągle tę kroplę strachu w żyłach, nie dozgonne zapewnienia; nie wykorzystywania po cichu, a brania 'bo się należy'. Oczekujemy sprzeciwu, krótkich kłótni i dłuuuuugich przeprosin.
|
|
|
|