 |
|
dziwnie się czułam gdy mama zapytała o ciebie, a ja z bólem w sercu powiedziałam, że ciebie już nie ma.
|
|
 |
|
Nie zrozumiesz jej szczęścia kiedy stojąc w gronie przyjaciół piła litrowego szampana prosto z butelki i przyglądała się fajerwerką drżąc z zimna, a on delikatnie ją przytulając powiedział, że jest jego postanowieniem noworocznym .
|
|
 |
|
Związek z Tobą mogę porównać do wypalenia pierwszego w życiu papierosa. Na początku było pięknie.. Cieszyłam się każdą chwilą..każdym zaciągnięciem Twojego powietrza.. później papieros zaczął się wypalać.. i pojawiły się skutki uboczne, takie jak wtedy.. gdy odszedłeś. Tyle, że zamiast płuc, wyżarło mi serce.
|
|
 |
|
wiedzieli, że coś jest nie tak. spałam do południa. nic nie jadłam. nie nakładałam na twarz makijażu. wystarczał sam krem nivea. wiedzieli, że coś się posypało. domyślali się, że chodzi o ciebie. chcieli mi pomóc.. ale byli tak samo bezradni jak ja./malynoowa
|
|
 |
|
A po 10 kieliszku, 8 papierosie i misce mandarynek nawet Twoje odejście staje się zabawne..
|
|
 |
|
miesiące zapominania. leczenia własnej podświadomości, rozwianej na kawałki. po raz kolejny zgotowałam sobie to samo piekło. znając konsekwencje, zdecydowałem się na miłość. znowu, tą działającą tylko w jedną stronę.
|
|
 |
|
ja w końcu umrę od tego. przez niego. i przez siebie samą. nie fizycznie. tylko wewnętrznie, psychicznie. już nigdy nie będę taka jak kiedyś. to chujowe uczucie zniszczy mnie w powolny i bolesny sposób. nie wiem czy istnieje gorsza śmierć od tej. a potem pozostanie we mnie tylko pustka i brak życia. brak nadziei na cokolwiek. brak mnie. dziś już wiem, że nikt nie jest w stanie mi pomóc. muszę dać radę sobie sama. sama w walce z sobą.
|
|
 |
|
siedziałam na bujanym fotelu, delikatnie kołysząc się w tył i przód. zęby wbijałam w wargi na tyle mocno, że po brodzie ciągnęły się cienkie strużki krwi. źrenice miałam powiększone, patrzyły w nicość. -on naprawdę odszedł -pomyślałam. a w mojej głowie mimowolnie pojawiło się nowe marzenie - zapragnęłam umrzeć.
|
|
 |
|
W jednym dniu założyłam 2 różne od siebie skarpetki, wywaliłam talerz do kosza, posoliłam herbatę i nawet nie zauważyłam różnicy. Co to może oznaczać? Albo jestem niezrównoważona psychicznie, albo się zakochałam. no w sumie to na jedno wychodzi.
|
|
 |
|
Przychodzisz i mówisz, że Ci przykro? Ta, trzeba było myśleć wcześniej, zanim uzależniłeś mój umysł od codziennych rozmów z Tobą, zanim moje oczy nie przepełniły się tak ogromnym żalem, a serce nie pękło, zanim każda godzina nie była tak cholernie trudna i zanim wszystko nie straciło sensu.
|
|
 |
|
Dziś uczę się żyć, na nowo. Z nowym podejściem do świata. Zaczynam normalnie oddychać, tłumacząc sobie, że miłości nie ma. Ta potencjalna miłość to tylko jakieś hormony, które mój mózg wytwarza na jego widok, nic poza tym. więc do cholery nie ma czegoś takiego jak ta jebana miłość .
|
|
 |
|
i kolejny raz mam ochotę walnąć głową w mur ale powstrzymuje mnie fakt, że nie jesteś jedyny. / dear/
|
|
|
|