 |
|
Mówisz, że nie interesuje Cię czyjaś opinia? Więc dlaczego, płaczesz po nocach szepcąc "dzisiaj ostatni raz przez nich płaczę" ?
|
|
 |
|
Nie przeciągaj pożegnania, bo to męczące. Zdecydowałeś się odejść, to idź.
|
|
 |
|
Mam podpuchnięte oczy, złamane serce i chęć do wódki.
|
|
 |
|
Nie ważne jaka krew w Tobie płynie. Ważne kogo kochasz i kto Cię kocha.
|
|
 |
|
Mówili o mnie wszędzie, strach paraliżował ulice
Gdy ja samotny ciąłem za pomocą noża tętnice.
Widziałem Boga źrenice, a w nich strach, panikę
Żadnego grzechu nie żałuję, grzech to moje życie.
|
|
 |
|
Uwielbiam gdy patrzymy się w nasze oczy i nagle pojawia się ten uśmiech, który pokochałam od razu.
|
|
 |
|
Nie czekaj na jutro. Jutra nie będzie. Wszystko zatrzymało się tamtego dnia. Wszystko zostało zamknięte z tymi paskudnymi słowami. Jestem tak zmęczona tęsknotą, że chwilami tracę poczucie realności. Wariuję, czuję pod powiekami zbliżającą się histerię. Czuję jak ból blokuje mi gardło, nie pozwala krzyczeć. Chciałabym krzyczeć tak bardzo. Chciałabym, żebyś wszystko słyszał, żebyś mógł poczuć jak igły bezradności wbijają się w Twoje ciało. Dlaczego mi to zrobiłeś? Dlaczego zostawiłeś mnie samą? Dlaczego nie złapałeś mnie za rękę, kiedy mówiłam Ci, że muszę odejść? Dlaczego o mnie nie walczyłeś? Dlaczego? Prosiłam Cię, tak naprawdę Cię prosiłam, ukrywałam swoje prośby w innych słowach, w tonie, w milczeniu. Kiedy milczałam, prosiłam Cię, żebyś był. Kiedy nie wiedziałam co mam Ci powiedzieć, kiedy urywałam w pół zdania - prosiłam Cię. Błagam, nie chciałam, żebyś mi to wszystko odbierał..
|
|
 |
|
Kocham jego perfumy, sposób jaki mnie przytula, jego cudowny uśmiech, nieziemskie oczy i to jak mi cholernie dokucza. ♥
|
|
 |
|
Już dość fałszywych dni, chwil z elitą na szpicy.
Prawdziwych jest niewielu, większość to hipokryci.
I po co ryczysz? Mówisz, że Ci zależy,
tylko czas zweryfikuje to czy mogę w to wierzyć.
Nie będzie jak kiedyś. Nigdy. Czy nie dociera..?
Z odwagą spojrzeć w jutro z uśmiechem tu i teraz!
Wszystko zaczynam od zera. Mam wspaniałych rodziców,
Ludzi, którzy mnie wspierają serio, nie dla picu.
Milion akapitów, stos kartek zeszytu.
Kilka stów, kilka dat, które schowam na księżycu.
|
|
 |
|
Przez okno patrzę w gwiazdy, nad miastem wisi wszechświat,
podobno gdzieś tam jest lepsze miejsce niż Ziemia.
Jeśli to prawda, wzrasta prawdopodobieństwo, że dzieli nas czas, nie odległość..
Choć dzisiaj nic na pewno, otwieram okno, oczy zamyka senność.
Smutek z dymem wylewam z płuca na zewnątrz.
|
|
 |
|
tak, naprawdę kurwa boli, tak bardzo mnie boli.. Ale co z tego? Chuj z tym, nie?
|
|
|
|