 |
'Czasem nie wolno odpuścić i stanąć z boku, bo w życiu są sprawy dużo ważniejsze niż spokój.'
|
|
 |
'Co u mnie ?
jak zwykle.
coś się sypie.
ktoś się kłóci,
ktoś się czepia.
ktoś przychodzi.
ktoś odchodzi.
ja zostaję.
|
|
 |
''O, depresja?!
Witaj, witaj, dawno żeśmy się nie widziały! Wejdź!
Kawa, herbata czy od razu wódeczka?''
|
|
 |
może za późno zrozumiałem sam,
i za późno jest na jakakolwiek ze zmian.
sam nie wiem kim jestem w Twoich oczach,
może wcale mnie w nich nie ma
i spokojnie śpisz po nocach. | ZdunO.
|
|
 |
zostaw mnie, nie kuś, nie mów, nie wołaj,
daj skołatanym myślom odpocząć, już pora. | Peja.
|
|
 |
nie jestem jak wszyscy, nie zachowuję się jak każdy.
spójrz w moje oczy, jeżeli szukasz prawdy. | Tałi.
|
|
 |
nienawidzę Cię, lecz bardziej Ciebie kocham, nie wybaczę, ale dziękuję że nauczyłaś kochać. | Dallas.
|
|
 |
chciałabym cofnąć czas i to zmienić, gdy stałem przed Tobą, chciałbym po prostu tam nie być. wolałbym żyć jakoś lepiej nie znając Ciebie, nie cierpiałbym tak mocno a teraz muszę cierpieć. wiem, że nie jestem w stanie Ciebie wygonić, wciąż nie mam antidotum by uśmierzyć coś co boli. | Dallas.
|
|
 |
something inside this heart has died. | Green Day.
|
|
 |
[4.] Wstałam powoli odpaliłam papierosa, który w mgnieniu oka został spalony. Postałam chwilę i poszłam do domu, nie mając już sił na nic. Co z moich starań skoro blizna dawno zagojona i tak została na nowo rozdrapana. Czy ja nie mogę być chociaż przez jeden dzień szczęśliwa. Tak bezgranicznie.. Zawsze musi się coś wydarzyć, co mnie dobija. A dzisiaj musiałam spotkać akurat jego.
|
|
 |
[3.] Przechodzę przez grupę chłopaków i słyszę tak bardzo znajome "siema" zatrzymałam i się przywitałam z wszystkimi. Jak zwykle Kamil musiał mnie mocno wyściskać, tak się z nim witając spojrzałam na Patryka. Zatkało mnie.. jego wzrok był pełen bólu, straszliwego, przeszły mnie ciarki. Przypomniało mi się jak zawsze był zazdrosny, że on się w taki sposób ze mną wita. Ale nie odezwał się ani słowem, nie powiedział nawet "cześć". Dawno się nie widzieliśmy mała, kiedy odwiedzisz starych kumpli? - Marcin już lekko podchmielony zaczął krzyczeć. A wszyscy mu przytakiwali, oprócz Patryka, On stał i się tylko patrzył. No nie wiem, trzeba się w końcu zgadać - zaśmiałam się od niechcenia i weszłam do klatki, na piętrze kucnęłam, nogi jak z waty. Przecież on sam tak wybrał, to on Cię zostawił dla tej zdziry, ocknij się. Przecież, powiedział Ci, że nie macie już nic ze sobą wspólnego - mówiłam sama do siebie, jak jakaś wariatka.
|
|
 |
[2.] Ten głos poznałabym wszędzie, gromada chłopaków a wśród nich On - Patryk, wielka miłość a zarazem porażka. Ustałam na chwilę, aby ochłonąć. Tak patrząc na nich przypomniał mi się poprzedni rok, wtedy ja również stałam z nimi. Śmiałam się i piłam piwo, ale dużo się pozmieniało przez ten czas. Cholera akurat pod moją klatką muszą stać, kurwa - klęłam pod nosem. No, ale muszę iść dalej.
|
|
|
|