 |
|
idę tą drogą, w sumie nie wiem do kogo, mówię nie parz złowrogo, ten rap to mój psycholog
|
|
 |
|
słowa sprawiły że te myśli się biły
te dymy spowiły ten słów ciąg zawiły
|
|
 |
|
są pewne wyroki, których nie da się odroczyć, są pewne granice, których nie można przekroczyć, są pewne ścieżki i nie należy z nich zboczyć, są pewni ludzie i u nich szukam pomocy
|
|
 |
|
w życiu wartość swoją znać i w otwarte karty grać,
to co swoje umieć wziąć i brać
|
|
 |
|
tyle trudu by stać po właściwej stronie muru
|
|
 |
|
parę prostych zasad,
parę niepisanych reguł,
nigdy nie mów nigdy -
by dopłynąć do brzegu
|
|
 |
|
musisz być tego godzien i na co dzień musisz się czuć mocny w tej grze,
bo z dnia na dzień życie dalej toczy się
|
|
 |
|
fałszywi przyjaciele są i byli,i pewnie będą żyli,
lecz nigdy w zgodzie ze mną,czyli,
także do nich kierowane to przesłanie
|
|
 |
|
a życie radykalnie posuwa nas do czynów,
których byśmy nie zrobili gdyby nie pod wpływem chwili
|
|
 |
|
schematy wciąż te same,sekwencje już ograne,
ideałey wyświechtane to wszystko już nam znane
|
|
 |
|
przecież kiedyś byli tacy sami,
wypełnieni ideałami, dziś zobojętniali
|
|
 |
|
to dla nich,odzianych melancholii kolorami,
rozejrzyj się w około ilu ich jest między nami
|
|
|
|