 |
|
Mój kolega z klasy - Michał, zabrał mi piórnik i zapisał "kc Bartek", mając na myśli innego kolegę z klasy. Niestety nie był świadomy, jak bardzo mnie tym zranił. Jak zbieżność imion mogła tak głęboko wrysować ranę na moim sercu. Wzięłam korektor i zaczęłam od końca imienia zamazywać kolejno literki. Zatrzymałam sie przy "B" i wszystko wróciło. Te najmniejsze chwile. Nie miałam siły dalej zamazywać i tak została ta jedna literka na moim piórniku.
|
|
 |
|
Dziś myślę... Myślę nad tym, czy zaprzepaścić marzenia, o które walczyłam te 5 cholernych lat. Walka, szczególnie w III gimnazjum, była trudna i wiele wysiłku i wyrzeczeń musiałam podjąć. I to nie chodzi o to, że siedziałam nad książkami bo wcale tak nie było. Tu trzeba było napisać testy gimnazjalne, co jeszcze te 2-3 tygodnie przed tym, On ze mną zerwał. Tu liczyła się walka o każdą chwilę, każdą łatwą ocenę i błaganie na kolanach nauczycieli o wyższą ocenę końcową. Tu był strach czy dostanę się ze średnią 4,5 i zachowaniem: wzorowym do technikum weterynaryjnego, by spełnić swe najskrytsze marzenia. Tu była, także walka o to, by podjąć walkę, przez wakacje, z samym sobą tylko dlatego żeby nie iść do szkoły ze złamanym sercem. Wrócił... Na chwilę... Jak zwykle... I teraz właśnie przez niego zastanawiam sie co jest ważniejsze. Marzenia, czy psychika, która siada z każdym kolejnym Jego uśmiechem, nie w moją stronę. Nie wiem co robić, nie śpie dobrze po nocach bo o tym myślę.
|
|
 |
|
Nie wiem, jak ostatnio się czuję. Można by stwierdzić, że jesteś szczęśliwa bo siedząc przy ludziach z klasy, uśmiecham się, śmieje i żartuję. Ale nikt nie wiem, że tak na prawdę Jego wypatruję z tłumu ludzi, którzy przetaczają się setki razy przez korytarz szkolny. To Jego szukam, gdy usłyszę śmiech, głos choć minimalnie podobny do Jego. To moje oczy wodzą za osobą, która ma na sobie taką samą bluzkę, czy buty, jak On. Szukam Go. A gdy już Go zobaczę, spuszczam głowę bo tak jakoś trudno mi patrzeć, jak się śmieje z kumplami i podrywa inne. On... Osoba, która miała być zawsze i przez którą dziś zastanawiam się, czy wypisać się ze szkoły. Zniszczyłam sobie Nim życie. //dz_z_ch
|
|
 |
|
kocham Ją za to , że gdy dzwoni i słyszy mój dziwny głos, to nie pyta ' przeziębiłaś się ? ' , tylko krzyczy mi do słuchawki ' znowu kurwa ryczysz ? '
|
|
 |
|
a teraz ? każe mi wybierać pomiędzy miłością a przyjaźnią. przecież to niedorzeczne.
|
|
 |
|
- dziecko czemu ty jesteś w szpitalu ?! - też jestem zawiedziona .. . miała być kostnica .
|
|
 |
|
Kto się smuci ten jest - smutas. Kto się kłóci ten jest ?
|
|
 |
|
miałam dość ciągłych nalotów na dom i przywitań z pięścią na twarzy . nie wytrzymywałam już silnych uderzeń , siniaków i krwi. przecież wcale nie byłam gorsza - zapisałam się na boks.
|
|
 |
|
miliony razy mówił mi jak bardzo mnie kocha. wypowiadał te słowa głośno, cholernie głośno bym wiedziała , bym zrozumiała Jego silne uczucie. jeden raz szepnął mi na ucho ' to koniec ' . a przecież szeptem się nie kłamie - to kiedy On mówił prawdę ?
|
|
 |
|
gdy wracałam nawalona z jakiejś imprezy zawsze starał się przy mnie być . przybiegał pod klub biorąc mnie do domu. kiedy widział krew na mojej twarzy potrząsał mną pytając tylko ' kto i za co ? ' - sam nie był lepszy. sam poprzez bójkę załatwiał sprawy ze mną
|
|
 |
|
do dziś czuję na twarzy siłę Jego pięści. do dziś na moim ciele zostało wiele siniaków i blizn. do dziś mam przed oczami Jego wkurwienie i rzucanie tym, co wpadnie mu w ręce. do dziś Go mam - w sercu, nie na ciele.
|
|
 |
|
kochanie .. - zaczęłam łapiąc go za ramię - mimo tej nocy dwa miesiące temu , mimo moich łez, mimo bólu i kłucia serca. mimo tych wielu wypowiedzianych raniących słów. mimo niektórych niezgodności. mimo kilku godzin kłótni. mimo zarwanych nocy, czy niespokojnych dni. mimo wszystko, ja Cię wciąż kocham. tęsknię i chcę żebyś wrócił, żeby było tak, jak dawniej. - spojrzałam na Niego , a on wyciągając słuchawki z uszu zapytał - coś mówiłaś młoda ?
|
|
|
|