 |
|
wakacyjny wieczór na osiedlach, po tej kłótni, nie było go z nami, biorąc z butelki następny łyk, w płuca wzięłam kolejny buch. spoglądając za siebie zauważyłam między blokami jego postać, powolnym krokiem szedł w naszą stronę, odwróciłam się. nie chciałam go widzieć, nie teraz, nie miałam mu nic więcej do powiedzenia, prócz tego jak bardzo mnie zawiódł, jak bardzo zabolało każde z jego słów wykrzyczanych w nerwach. poczułam dłonie delikatnie zatrzymujące się na moich biodrach, do ust przyłożyłam szluga zaciągając się jak najmocniej, szybkim ruchem odwróciłam się w jego stronę, wypuściłam z płuc dym, prosto w jego twarz. w jednej chwili wyrwał mi go z dłoni, przydeptał butem, zatapiając swoje wargi w moich zastąpił z mojej strony oburzenie. uśmiechnął się i niby obojętnym tonem wydusił 'mała, wiesz doskonale, że to było o wiele lepsze niż to świństwo, które wcześniej przykładałaś do ust. wiem, jestem chujem.. chujem który potrzebuje jedynie Ciebie, naprawdę przepraszam' / endoftime.
|
|
 |
|
Pachniał papierosami i piwem połączonym z zapachem perfum,które dawały niesamowity zapach.Poczułam go tuż za sobą,po czym Jego usta wbiły się w mój kark.Niesamowite uczucie przepełnione nieziemską,ale i bezczelną namiętnością-Czemu unikasz mnie cały wieczór?-spytał krążąc po mojej nagiej szyi.Miał rację.Unikałam go ze strachu,że go pokocham,że przywiążę sie do niego zbyt mocno,że pragnienie Jego ciała zastapie miłością do Niego całego.Wiedziałam,ze to nie potrwa długo,bo przecież kocha inną,bo od samego początku wiedziałam,że ta znajomość nie ma przyszłości.Miałam rację.Od tygodnia znów tworzą szczęśliwą parę.Nie pisze,nie dzwoni,unika spotkań ze mną.Mimo to nie żałuję czasu z Nim spędzonego.Potrzebowałąm dotyku,pocałunku czy ciepłego słowa.Jednak polubiłam go zbyt mocno.Zbyt mocno,by w tydzień o nim zapomnieć i pogodzić sie z myślą,że kocha ja na tyle mocno,że nie może poświęcic mi chwili.Osobiście sądzę,że to nie miłość,to durne przywiązanie,które jest między nimi.. || pozorna
|
|
 |
|
szukając przyszłości pomiędzy każdym, kolejnym ruchem jego źrenic, gdzieś w tle, wśród tysięcy muśnięć, pozostawiać przeszłość słów na jego ustach, w obu dłoniach trzymając teraźniejszość chwil. / endoftime.
|
|
 |
|
chory impuls, chwila nieodpowiedzialności i... znów wszystko wraca. muszę się bardziej pilnować.
|
|
 |
|
gdy tracimy to, co najważniejsze... zaczynamy bardziej doceniać to, co nam zostało.
|
|
 |
|
[ cz 2 ] Ta miłośc zmienila sie w cierpienie . winiłeś mnie za wszystko nawet za to co moją winą nie bylo .. Po jakimś czasie zaczełeś się poprostu mną bawic i nie było kurwa jak w bajce .
Zaczełam cie poznawac coraz lepiej lecz wciąż wierzyłam w to , żee się zmienisz . Czerwiec ... To już była taka masakra ! ; / z każdym dniem miałam coraz bardziej rozkurwiałe myśli .
Wystarczyło tylko jedno moje słowo a byś miał twarz obitą .Wakacje .... alkohol , papierosy , zielsko , imprezy , chłopacy wszystko aby zapomnieć . Nawet po wakacjach przez dwa miesiące o tb nie myślałam .
Dyskoteka szkolna .. wystarczyło kilka minut i juz byleś tylko mój ... po tygodniu znowu zostawiłeś .. a po czterech wrócileś na trzy dni ... a później odszedleś i do tej pory nie wracasz .
masz racje nie wracaj ! wypierdalaj nie ma cie już ! mam wyjebane naa too .! | embraacebitch
|
|
 |
|
[ cz 1 ]Pierwsza gimnazjum ... hmm zakochanie w tobie .. eh . . z perspektywy czasu wiem , że to jedno wilkie nieporozumienie ..
Na poczatku nie podobałeś mi się . Marta zaczela do cb pisac w moim imieniu .. Pisala , że bardzo mi się podobasz i wg . a ty spyttaleś się o chodzenie . heheheh śmiać mi sie chciało bo cb nie znałam ani ty mnie;dd
No cóz marta pisala i się zgodziła .. hehheh następnego dnia powiedziałam ci , że to nie ja pisalam .. byles zły ale przeprosilam ... po kilku tygodniowej znajomości
zakochałam się . . masakra normalnie pierwszy raz tak mocno mnie pierdolło . ;d < tak , tak wiem , ze nie lubisz jak ptrzeklinam ; d > | embraacebitch
|
|
 |
|
nikt za Ciebie rady nie da.
|
|
 |
|
jeśli ktoś zostawia Cię bez słowa wyjaśnienia i traktuje tak, jakbyś nigdy dla niego nie istniała... to nigdy mu na Tobie nie zależało. gdyby zależało, próbowałby wyjaśnić każde nieporozumienie, nie zakładałby też z góry, że dasz radę, zajmując się egoistycznie własnymi problemami. byłby. zawsze i mimo wszystko.
|
|
 |
|
a co jeśli we mnie nie ma nic? moje wnętrze pustoszeje. co jeśli zaczynam Cie nienawidzić? czy jeśli Cie znienawidze nie zrobi Ci to różnicy? czy potrafie?
|
|
 |
|
dosięgnąć prawie gwiazd, żyć w jakimś nieokreślenie pięknym świecie, gdzie wszystko jest inne, gdzie wszystko odczuwa się silniej, intensywniej.... żyć w świecie, gdzie nie brakuje bólu ale wszystko ma sens. łudzić się, że Twoja osoba stanowi jeszcze dla kogoś jakieś znaczenie. a potem...spaść, rozbić się i czołgając po ziemi, nie mieć nawet nadziei, na ponowne oderwanie od ziemi.
|
|
 |
|
zaprzecz, że kochasz. nie przyznaj się do tego. nie da się zabić uczucia. ale skoro wszyscy dookoła robią Cie w chuja to Ty samego siebie też możesz. pooszukuj sie. będzie fajnie.
|
|
|
|