 |
|
nie mogłam sprawić, byś zobaczył, że kochałam Cię mocniej niż możesz sobie wyobrazić..
|
|
 |
|
pamiętam jak zagapiliśmy się jadąc busem i nie wysiedliśmy tak gdzie trzeba. kiedy w środku nocy pałętaliśmy się po zupełnie dla nas obcym, mieście. wlokłeś moje ciężkie bagaże i nie pozwalałeś mi ich nawet dotknąć, twierdząc, że nie mogę się przemęczać. doskonale pamiętam, że byliśmy bez grosza na drogę powrotną. właśnie wtedy sprzedałeś ten swój, ukochany bilet z tego pamiętnego meczu, który nosiłeś ze sobą w portfelu od lat, strzegąc jak oczka w głowie. pamiętam, kiedy za resztę kupiłeś paczkę moich ukochanych żelek i nad jakiś obcą nam rzeką, na rozświetlonym wieczornymi lampami moście, siedzieliśmy, udając, że jemy wykwitną kolacje w jakiejś restauracji. machałam beztrosko nogami, dotykając opuszkami stóp lodowatej wody. Ty tylko słodko, przepraszałeś, że nie jesteś w stanie jej ogrzać.
|
|
 |
|
pamiętam, kiedy specjalnie dla Ciebie udawałam krnąbrną blondynkę nie potrafiącą matematyki. tylko po to, żebyś mógł mi z tym stoickim spokojem, uroczo jak nikt inny pod słońcem tłumaczyć równania matematyczne.
|
|
 |
|
Wiesz mam ochote pojsc do kina jak taki zupełnie normalny, szczesliwy człowiek, nudzący sie w jakis wieczór. Ale jest mały problem. Moj aktualny stan emocjonalny jest tak nieprawdopodobnie zachwiany, ze potrafie rozpłakac sie nawet w trakcie oglądania najbardziej krwawej jatki w filmie akcji. Nie mowiac juz o komedii romantycznej na której najpewniej wpadłabym w histerie. Zdecydowanie oszczedze sobie wstydu. Ludzie i tak dziwnie na mnie patrzą nawet bez płakania prosto do opakowania po popcornie na zatłoczonej do granic mozliwosci sali.
|
|
 |
|
ciągle o Nim myślę i zastanawiam się co robi i jak się czuje, czy wszystko mu się udało..
|
|
 |
|
Zimno.Pachnie sniegiem, starymi esemesami i muzyką gwen stefani.
|
|
 |
|
bo wiesz ja kurwa jego mać nazwyczajniej w swiecie nie umiem miec wyjebane na ludzi którzy mnie ranią.
|
|
 |
|
życzę Ci, abyś idąc z nią za rękę, przewrócił się o te nędzne sznurówki i powybijał sobie połowę zębów. słyszałam, że nie przepada za szczerbatymi.
|
|
 |
|
tuż przed Twoimi oczami, usunę Twój numer z mojego telefonu. pokazując na dowód, książkę telefoniczną. przecież nie masz pojęcia, że znam go na pamięć. później zmysłowo odgarnę swoje miedziane włosy i kuszącą zaciągnę się papierosem. gasząc go na Twoim podręczniku od matmy, który trzymasz w dłoniach, wykrzyczę - astalavista bejbe! i odwrócę się napięcie pełna satysfakcji, przeszywającej mnie na wskroś od środka.
|
|
|
|