 |
|
mimowolnie ściskam kołdrę, przesyconą zapachem Twoich perfum. łzy same ciekną mi po policzkach. wiem, iż dziś jesteś już w lepszym miejscu. wierzę, że Bóg ma Cię w opiece. ale po co nam to było? przez miliony niedopowiedzeń, nie ma Cię przy mnie. kłótnie zniszczyły nasze serca. nie wytrzymałeś, psychika legła w gruzach. tęsknię, za czekoladowymi źrenicami, już ledwie pamiętam dźwięk głosu, który utulał mnie do snu. ale już niedługo. za kilka dni będziemy razem. nasze dusze znów splotą się, tym razem na całą wieczność. bez Ciebie po prostu nic nie ma sensu.
|
|
 |
|
i może bylibyśmy szczęśliwi, gdyby nie ta zdrada. heroinowa. ona zawładnęła Twoim ciałem i chociaż tak bardzo chciałeś się jej pozbyć ze swojego wnętrza, nie mogłeś. zmieniłeś się. akceptowałam wszystkie humorki, każde upokorzenie, ale tego już nie mogłam. załamałam się, wiesz. tak naprawdę wcale nie chciałam Twojej śmierci, ale nie potrafiłam inaczej. wybacz mi.
|
|
 |
|
jeśli myślisz że wróce , nie licz na zbyt wiele.
|
|
 |
|
nie będzie zadnych bezsennych nocy , bo prawda jest taka , że zastąpienie cie jest takie latwe.
|
|
 |
|
twierdząc że nigdy nie znajde mężczyzny jak ty
|
|
 |
|
więc odejdź i przepadnij.
|
|
 |
|
nie dobrzy chłopcy zawsze łowią moje spojrzenie.
|
|
 |
|
są takie momenty, gdy ufa się już tylko Bogu ,a wszystko czego chce się, to jakiś na szczęście sposób.
|
|
|
|