 |
|
skrzyżowałam swoje mordercze spojrzenie z jej przesłodzonym uśmieszkiem. - Siemka, Klaudia jestem. - pisnęła, wyciągając do mnie dłoń o długich różowych tipsach. - Słitaśnie, pomijając fakt, że mnie to gówno obchodzi. - odpowiedziałam zostawiając ją zszokowaną obok "mojego" chłopaka. / nieswiadomosc
|
|
 |
|
było małe, lecz zdolne do wielkiej miłości. zniszczone po ostatnim uczuciu, zebrało się jakoś do kupy. wbrew własnemu rozsądkowi, zachowało wiarę w prawdziwą miłość. mimo, doświadczenia, wciąż kipiało nadzieją. a potem znowu pokochało. ostatkami sił, jednak bezgranicznie. głupie naiwne serce. / nieswiadomosc
|
|
 |
|
dzieciństwo - kończy się wtedy, gdy zaczynasz robić rzeczy, o których nie powiesz rodzicom. \\ marchewkowybanan
|
|
 |
|
i żeby kiedyś poczuł się tak jak ja. niech ktoś kogo kocha ponad wszystko, powie mu słodkie 'kocham Cię' a potem wbije nóż w serce, odchodząc. słodka zemsta, choć to i tak nie zwróci mi dawnej siebie. / nieswiadomosc
|
|
 |
|
nieogarniam już tych nieodebranych połączeń od Iana Somerhaldera -,- / hahaha /nieswiadomosc
|
|
 |
|
z wprawą zawodowego mordercy wbiła powoli nóż między Jego łopatki. wciąż przytulając go do siebie, wbijała coraz mocniej. " będziesz tylko mój, już na zawsze, kochanie" - wyszeptała mu do ucha, po czym zwolniła uścisk. powoli osunął się na kolana, później na podłogę. zamglone oczy utkwione miał w jej twarzy. / nieswiadomosc
|
|
 |
|
dojrzała ich przez szybę kawiarni. jeszcze przed chwilą zamyślona, szczęśliwa, wracała do domu, a teraz wszystko się zawaliło. z charakteru była jednak twarda. z uśmiechem na twarzy przekroczyła próg. dumnie podeszła do stolika przy którym siedzieli, spojrzała z wyższością na oniemiałą parę. - witaj, kochanie. - powiedziała, po czym słodko pocałowała swojego chłopaka w usta. - cześć, suko. - słodkim głosem zwróciła się do dziewczyny obok, po czym twarz blondyny, z charakterystycznym mlaśnięciem, wylądowała w sałatce. - nie zapomnijcie popić, gołąbki. - wciąż trzymając jej głowę w półmisku, wylała na Niego wino. pod zaciekawionymi spojrzeniami obcych ludzi, wyszła z kawiarni. mężczyźni odwracali się na widok jej długich nóg w szpilkach. - miłego dnia. - powiedziała na odchodnym i uśmiechając się zatrzasnęła za sobą szklane drzwi. nie żałowała niczego. / nieswiadomosc
|
|
 |
|
myślisz, że te Twoje uśmiechy coś zmienią ? może, sądzisz, że podtrzymasz mnie tym na duchu ? a wiesz jak wtedy się czuję ? gorzej niż możesz sobie wyobrazić. coś co według Ciebie mi pomaga, dołuje mnie jeszcze bardziej. dla Twojej osoby to tylko niewinny, nic nie znaczący gest, który przewraca do góry nogami moje serce, odbiera oddech i dezorganizuje myśli. taka złudna, bolesna nadzieja, której za nic nie mogę się pozbyć. / nieswiadomosc
|
|
 |
|
zakryłam twarz rękoma, osłaniając się przed Jego kolejnym wybuchem. miewał czasem ataki nagłej złości, głównie powodowane ślepą zazdrością. - To nie tak jak myślisz, jest tylko moim kolegą ! - Tak, a kiedy mnie nie ma pewnie pieprzysz się z nim po kątach ! - krzyknął mi w twarz, zadając kolejny cios. zwinęłam się z bólu, dławiąc własnym szlochem. - Nic nie rozumiesz ! Tylko rozmawialiśmy ! Tylko ciebie kocham ... - mówiłam zachrypniętym, drżącym głosem. - Myślisz, że ci uwierzę ? Ty mała dziwko ! - warknął po czym rzucił mnie na podłogę. przeleciałam przez pokój, potrącając stolik. wazon spadł tłukąc się na tysiące kawałków. - Ja nie... - zaczęłam, ale już stał nade mną. - Nigdy więcej nie zbliżaj się do żadnego faceta, bo pożałujesz, wstrętna suko ! Jesteś tylko moja ! - wrzasnął, po czym łapiąc za włosy uderzył moją głową o podłogę. usłyszałam jeszcze trzask drzwi wejściowych. straciłam przytomność. / nieswiadomosc
|
|
 |
|
bunt wynika z tego, że nie znasz życia. buntujesz się przeciwko temu, co zauważasz i czego nie potrafisz zrozumieć. kiedy zaczynasz wszystko rozumieć, mówisz: 'aha..' i masz siedemdziesiąt lat. nie chcę dożyć momentu, kiedy w moim życiu wszystko będzie jasne. \\ ms.inlove
|
|
|
|