 |
|
Czeka Cię piekło, ja w swoim jestem odkąd
Mimo słońca ulice zaczęły moknąć
|
|
 |
|
I teraz wiem, jak to życie można łatwo przegrać
Muszę wytrwać, więc znikaj, proszę Cię
A ta arytmia może mnie zabije kiedyś, a może nie
I najgorsze, że ta historia jest prawdziwa
Tak jak to, że chciałem żebyś tu była szczęśliwa
|
|
 |
|
I próbuję się ogarniać, ogarniać, ja wciąż żyję miłością, tak
Udowodnij swoją wyższość jeszcze raz
Jakbym kurwa nie wiedział w co grasz
Gdy byliśmy razem, to myślałem, że damy radę
A co myślą o nas ci, dla których zawsze byliśmy przykładem?
Ty, jakie inne? Kolejna i jeszcze jedna
|
|
 |
|
I nie wystarczy słowo, by powiedzieć jak jest teraz
I nie byłbym tu sobą, mówiąc, że się chcę pozbierać
I że umiem, i że potrafię, że się nie wkurwię
I tak jest u mnie, lepiej znacznie, naprawdę
Po co mam ściemniać jak zawsze? Rozumiesz?
Bo ja wciąż chyba nie, najwyraźniej, ej w kurwę
|
|
 |
|
Jest tak samo, może tylko trochę smutno
I nie mówisz "dobranoc", i nie mogę przez to usnąć
|
|
 |
|
Co ty wiesz mała o prawdziwym melanżu i dobrych dragach... / slonbogiem
|
|
 |
|
Czasu nie cofniesz, ale błędy możesz naprawić.
|
|
 |
|
Może nie jesteś od zawsze, ale za to na zawsze. / slonbogiem
|
|
 |
|
Pierdolić przeszłość, liczy się teraźniejszość. / slonbogiem
|
|
 |
|
"Chcę się naćpać kochanie Tobą i chodzić naćpany doba za dobą."
|
|
 |
|
Potrzebuję Cię jak nikt, ale ty i tak masz to w dupie. / slonbogiem
|
|
|
|