 |
|
żałuję dziś. Tyle chwil przepadło..
|
|
 |
|
najtrudniej jest być piękną dla samej siebie. oszukać się, że jest się szczęśliwą, a ten pulsujący punkt w skroniach, wcale nie oznacza niepokoju, spowodowanego strachem. najtrudniej, jest wstać rano z łóżka i spojrzeć Ci w oczy, wiedząc, że znowu zrobisz mi awanturę o to, że zapomniałam uśmiechu. najtrudniej jest zaakceptować to, że kawa stygnie. czekolada tuczy, papierosy uzależniają, a mężczyźni, odchodzą.
|
|
 |
|
stojąc przed nim niemal naga, czuła się nie tylko obdarta z ubrań, ale i z uczuć. w kominku, palił się ogień, a oni stali na przeciwko siebie. podszedł do niej, delikatnie osuwając jej ramiączko, zaczął całować ją po szyi. zagryzała wargi, delikatnie odchylając głowę. w jego oczach mieniły się iskry, odbijające się z kominka. 'nie mogę' - wyszeptała. 'nie potrafię'. - ale coś nie tak? - spytał zdziwiony, nie przestając jej całować. - nie kocham Cię. - odpowiedziała, zaciskając powieki w obawie, przed wybuchnięciem spazmatycznym płaczem. - to nie ma żadnego znaczenia. - powiedział, rozpinając ostatni element jej garderoby. odepchnęła go gwałtownie. - jeżeli to co do Ciebie czuje, nie ma dla Ciebie znaczenia, fakt, że dzisiaj sam będziesz musiał się zadowolić, też nie powinien go mieć. - odpowiedziała z goryczą w głosie. zebrała rozrzucone po podłodze ubrania i wyszła, wysyłając mu gardzące spojrzenie. pozostawiła go z jej subtelnym zapachem na Jego męskich dłoniach.
|
|
 |
|
przejdźmy się razem na drugą stronę lustra i mówiąc sobie nawzajem, jacy jesteśmy wspaniali, urządźmy festiwal hipokryzji.
|
|
 |
|
przechodziłam rozkojarzona przez ulicę. nie zwracałam uwagi na światła. przez mój mózg przetaczały się setki myśli. Nagle usłyszałam pisk opon rozpędzonego samochodu , którego maskę zobaczyłam nad moim czarnymi szpilkami. 'co ty wyprawiasz' krzyczał kierowca wybiegając z auta. 'nic ci nie jest.mogę coś dla ciebie zrobić? ' . ' tak. naciśnij gaz. ' odpowiedziałam odchodząc z jezdni . | imagine.me.and.you
|
|
 |
|
Postanowiłam wyjść z dyskoteki.stanęłam na dworcu i ciągle sięgałam drżącymi dłońmi do kieszeni po telefon.Pod wpływem strasznie mroźnego powietrza mój nos stał się czerwony a policzki malinowe.stałam wpatrując się w jeden punkt z papierosem w ręce i przystępując z nogi na nogę.-mała no nie wygłupiaj się.ze łzą na policzku nie pozwalałam żeby mój wzrok spotkał twoje czekoladowe oczy.-no proszę cię,nie gniewaj się już.mówiłeś chwytając i gasząc mojego papierosa.-co ty robisz do cholery?wrzasnęłam.-wiedziałem że to na Ciebie podziała i się odezwiesz.powiedział całując mnie w czoło i obcierając kciukiem mój rozmazany tusz z policzka.Nie mogłam już się gniewać i zaczęłam się lekko uśmiechać obejmując cię wpół. Dwa moje uzależnienia papierosy i On . | imagine.me.and.you
|
|
 |
|
wyszłam rano do szkoły w pośpiechu chwytając jeszcze szalik i duże rękawiczki.było zimno jak cholera.przechodząc przez park słyszałam tylko trzaskanie zamarzniętych liści masakrowanych przez moje czarne conversy.w oddali widziałam grupkę młodzieży.była tam Ona.Jego była,nienawidziła mnie.przechodząc obok nich słyszałam tylko złośliwe komentarze i pogwizdywanie jakiś kolesiów z lewej strony.Nagle na moim prawym ramieniu poczułam dotyk.Zasłoniłeś mi oczy dłońmi i całując w szyję powiedziałeś 'zgadnij kto to,kochanie' odwróciłam się z uśmiechem,ale widząc za twoimi plecami Ją z kumplami powiedziałam 'może nie tu.choć' chwyciłam Go mocno za rękę i ciągnęłam w swoją stronę. 'Jebać to.' powiedział dając mi słodkiego buziaka w usta i chowając nasze ręce do swojej kieszeni. | imagine.me.and.you
|
|
 |
|
spotykasz osobę, której nie widziałeś nie zliczoną ilość lat. na początku, przyglądasz jej się ukradkiem, albowiem 'wygląda znajomo'. nieśmiało się witasz, z nadzieją, że to TA, osoba. że nie wyjdziesz na desperata. odzywa się. Twoje bębenki wariują. poznają dawno nie słyszany głos. brzmi znajomo, a jednak tak obco. to zadziwiające jak niegdyś bliskie naszemu sercu osoby, są w stanie się od nas oddalić. potrafią zabrać cząsteczkę naszego serca bezpowrotnie. a gdy z powrotem ją dostajemy, nasze serce je odrzuca, uznając za nie pasujący już element układanki.
|
|
 |
|
świata poza Tobą nie widzę .
|
|
 |
|
i tak ulegnę Ci tysięczny raz .
|
|
 |
|
Twoja ciepła dłoń, wpleciona w kosmyki moich włosów o poranku i szelest Twoich kruczo czarnych rzęs na poduszce, są najpiękniejszą pobudką we wszechświecie.
|
|
 |
|
trzymając kubek gorącej herbaty między kolanami dochodzę do wniosku, że nie chcę miłości. nie potrzebuję tych wszystkich uniesień, fajerwerków czy rzucania się pod tramwaj, w ramach ukazania aktu własnej rozpaczy.
|
|
|
|