 |
|
Nie znam umiaru, a Ty ani trochę mi nie pomagasz. Nie ma dla mnie granic, nie ma zahamowań, nie ma ręki, która złapie moje ramię i szarpnie znacząco, żebym się ogarnęła. Nic takiego nie ma, a Ty całujesz mnie wciąż tak samo łapczywie, niekiedy bardziej gdy zaczynam zasypiać. Przez cały czas lekko drażnisz skórę na moich plecach, doskonale wiedząc jak to uwielbiam i jak mnie nakręca. Dużo mówisz; cała masa słów, które w samym środku nocy nabierają górnolotnego znaczenia. I wiesz, że będziesz jutro wykończony przez cały dzień w pracy, a ja ledwo zwlokę się z łóżka i wysiedzę kilka godzin w szkole. Wiesz, ile dostaniesz upomnień za ciągłe ziewanie i opóźnione reakcje. Tylko, że to mało ważne. Bardziej liczy się uśmiech, który wpełźnie na Twoją twarz, gdy tylko o mnie pomyślisz. I wizja wieczornej kąpieli, której nie pozwolę Ci wziąć w pojedynkę ~ chimica
|
|
 |
|
Znów pada deszcz, znów jest jak tamtego feralnego dnia. Pamiętasz jak to było? jak szeptałeś mi do ucha, że mnie Kochasz że jestem najważniejsza, pamiętasz plany zamieszkania razem. Chciałabym żebyś o tym pamiętał, żebyś nie wyrzekał się słów, żebyś żył ze świadomością że Ja chciałam to wszystko spełnić chciałam być dla Ciebie wszystkim. Poświęciłam Ci się cała, darowałam Ci każdy gorszy krok, wybaczałam wszystko. Wracałam choć serce tego nie chciało, słuchałam rozumu. Chciałam stworzyć z Tobą coś trwałego, mocnego nie do zniszczenia. Chciałam być Twoją żoną, urodzić Ci dziecko- byłam tego pewna, byłam świadoma. Lecz w pewnym momencie zmieniłeś się, chciałeś czegoś innego a wszystkie obietnice stały się tak po prostu nieważne. Stałam się dla Ciebie tylko przyzwyczajeniem, choć wiem że nadal tęsknisz- nawet czasem zdarzy ci się uronić kilka łez ale to już nieważne, żyjmy osobno tak będzie lepiej. Nie rańmy się już więcej, nie obiecujmy już nic sobie. Bo to koniec, my już nie istniejemy.
|
|
 |
|
Organizm przypomina mi o braku kolejnej dawki alkoholu i nikotyny, która wykańcza mnie z dnia na dzień. Od kilku dni pierwsze wyjście z domu - słońce nie razi w oczy, a na ulicach pojawiają się pojedyncze osoby z parasolami. Z trzęsących się dłoni kolejny raz wypada mi papieros, który po spotkaniu z kałużą gaśnie. Idę dalej nie znając celu podróży. Zarzucam na głowę kaptur wsłuchując się w kolejny smętny track, który aktualnie słychać w słuchawkach. Serce zaczyna bić mi w rytmie bitu i po cichu powtarzam - a kiedy moja miłość zgaśnie, gdy naprawdę będę chciał iść sam, gdy bez Ciebie będzie łatwiej... / niefartowny
|
|
 |
|
Na dobranoc? Nic wyszukanego. Życz mi słodkich snów... cicho mrucząc to pomiędzy falami moich włosów, w które wkładasz nos, łapczywie się zaciągając ~ chimica
|
|
 |
|
Popełniam ten fatalny błąd, chcąc więcej. Przyznaję, przede wszystkim przed sobą, że podobało mi się na tyle, by odpisać Mu na kolejną wiadomość. Odpowiedzieć na tyle bezpruderyjnie, by chciał odezwać się jeszcze kilkakrotnie i pokonać te setki dzielących nas kilometrów, bo dla Niego to też nie było jedno, durne, pełne pustych słów spotkanie ~ chimica
|
|
 |
|
Dobrze się bawisz, analizując każdy mój krok? Pisząc mi mowy moralizujące? Próbując za wszelką cenę udowodnić mi, jaką szmatą bez szacunku i bez serca jestem? Wierzę, że tak, bo ja mam się świetnie, spędzając wieczór w łóżku z facetem, którego sobie jakiś czas temu wymarzyłaś ~ chimica
|
|
 |
|
Chcesz wiedzieć, jak jest naprawdę? Jak ognia unikam Jego kontaktu w telefonie, kusi mnie jak cholera, jak nic innego. Chcę go wybrać, jedno połączenie, jedno "przyjdź". Wiem, że będzie za kilka minut. I wiem, jak będę wściekła, kiedy wyjdzie. Wściekłość maskująca smutek. Bo potrzebuję czułości, a On nienawidzi się przytulać. Bo uwielbiam pocałunki, a On nie widzi w nich sensu. Bo zniknął pierwotny zapał i czyste pożądanie charakteryzujące nasz seks, w momencie kiedy wkradł się gram uczuć. Nie zadzwonię, ponieważ nie potrafię kłamać, a zapytałby, skąd ta zmiana, na co musiałabym odpowiedzieć, że wszystko przez Jego uśmiech. Kocham Jego uśmiech ~ chimica
|
|
 |
|
Bezpruderyjnie trącam swoim kolanem o Jego, a kiedy uśmiecha się znacząco, przesiadam się obok i pozwalam całować. Ściągam Mu koszulkę i mrugam do Niego okiem, kiedy wsuwa dłonie pod mój stanik. To nic, że widzimy się pierwszy raz, niewiele o sobie wiemy. Liczy się niewiele ponad to, że ja chcę zatapiać się w Jego zabójczym zapachu, a On już kocha wplatać dłonie w moje włosy ~ chimica
|
|
 |
|
Gdy straciłam z Tobą kontakt próbowałam żyć normalnie, próbowałam uśmiechać się mimo pustki jaka została po Tobie. Teraz gdy patrzę wstecz zdarzy mi się uronić kilka łez, ale to tylko tęsknota. Tylko wspomnienie za tym co było, nic więcej.
|
|
 |
|
Zapadł zmrok, kolejna noc bez Ciebie. Kolejna bez twoich ramion, bez twoich rąk błądzących między moimi żebrami. Przyzwyczajam się do samotnych wieczorów, do usypiania późnym rankiem. Zepsułam się, jakaś cząstka mnie nadal woła o miłość, nadal domaga się bliskości, jakaś cząstka chcę pokochać na nowo. Ja nie chcę się angażować, nie chcę kolejny raz przechodzić rozstań powrotów wzlotów i upadków na samo dno. To przy Tobie nauczyłam się wstawać, nauczyłam się nie przejmować. Pokazałeś mi kawałek świata, zapewniałeś że nigdy nic nas nie zniszczy, mówiłeś tak wiele razy że jesteśmy dla siebie wszystkim. Teraz myślę że za dużo było tych obietnic, za dużo słów. Teraz staram się brać z życia jak najwięcej, nawet zapomniałam o Tobie. Zapomniałam co nas łączyło, co między nami było. Ale zapamiętaj jedno zawsze będę wracać do wspomnień, będę rozpamiętywać to wszystko. Będę wracać do naszych wspólnych nocy, będę się rozczulać i myśleć o tym wszystkim. Ale wiedz też że chcę zacząć od nowa.
|
|
 |
|
Miałam dawać radę, miałam żyć całą sobą. Miałam się nie poddawać, nie wyszło.
|
|
 |
|
Czemu akurat Ty, czemu akurat Ciebie Bóg mi zabrał. Zastanawiam się dlaczego Ciebie już tutaj nie ma, dlaczego to wszystko się tak potoczyło. Miałeś jeszcze tyle przed sobą. miałeś przeżyć wiele wspaniałych chwil. Poddałeś się, nie wierzyłeś że jeszcze będzie dobrze ale mieliśmy dawać radę razem, mieliśmy iść na przekór wszystkiemu. Teraz Ciebie nie ma, Ja zostałam i nie wiem co robić jak dalej iść? nie potrafię znaleźć w sobie siły by dawać radę, by cieszyć się małymi rzeczami. To Ty zawsze pomagałeś mi, to Ty zawsze kazałeś się trzymać. Dzięki Tobie nauczyłam się cieszyć tym co mam, przy Tobie zaczęłam się uśmiechać. Tylko Tobie mogłam powiedzieć wszystko co mnie gryzie, zawsze chciałeś mnie słuchać zawsze potrafiłeś mi pomóc- byłeś zawsze. Żałuję że nie możemy porozmawiać ze sobą, brakuję mi Ciebie, brakuję poczucia że we mnie wierzysz. Nie radzę sobie, kolejny raz siedzę sama w pokoju wypełnionym mrokiem, siedzę słucham kolejny raz smutnych kawałków które mieliśmy słuchać razem.
|
|
|
|