 |
|
Czasem są takie dni jak dziś, że nie potrzebuję chłopaka, mężczyzny, jednej wiernej przyjaciółki, przytulańców, pocałunków, namiętności. W takie dni jak dziś, gdy czuję się spełniona, potrzebuję jedynie moich wiernych szalonych przyjaciół, za którymi wskoczyłam bym w ogień, a oni za mną. Pragnę takich ludzi, którzy razem ze mną się śmieją z głupot, którym mogę wskoczyć od tak na barana, poprzepychać na ulicy wśród trąbiących samochodów, wypić piwo na ławce lub obalić porządnie jointa za smutki. Pragnę takich ludzi, którzy dzisiaj byli ze mną.
|
|
 |
|
Kolejny raz popełniać te same błędy. Pracuję zatem nad sztuką wyciągania wniosków z własnego postępowania. W końcu jak można 15 razy wdepnąć w gówno i dalej nie nauczyć się, że patrzy się pod nogi? Czas jest wspaniałym i inteligentnym nauczycielem. Sytuacjami prowokuje to, że w końcu zaczynasz zauważać, że swoje błędy powielasz i robisz znowu to samo, choć przeczuwasz jak to się skończy. Życiem rządzi pewna swojska rutyna i rzadko zdarza się, żeby znalazła się osoba, która będzie odbiegać od norm postępowania i reakcji. Choć moje istnienie jeszcze młode, to obiecuję sobie zacząć się szanować. Siebie i swoje życie. Bym za parędziesiąt lat mogła powiedzieć: wygrałam swój czas, wygrałam swoje życie.
|
|
 |
|
Dziś już wiem, że jestem dla Ciebie zbyt dobra. Nie jestem dla Ciebie ani Ty dla mnie. Weź za rękę nową postać i krocz dumnie przez park nocą. Gdy Cię spotkam, uśmiechnę się, przybiję i pójdę, tyle mnie widziałeś. I więcej już nie zobaczysz. Nie cierpię Twojej obłudy, ale byłam gotowa na to, że dwa razy oszukałam życie, dwa razy dostałam po mordzie. Gdy rachunek wyrównany pora iść nową drogą, moją drogą.
|
|
 |
|
zadzwonił kumpel - jak zwykle, rozsiadłam się w fotelu, wiedząc, że będziemy rozmawiać długo i o przeróżnych pierdołach. gadaliśmy już jakoś z pół godziny, gdy nagle wyskoczył z pytaniem:"te,nadawałabym się na ojca?". "Ty? no pewnie!"-powiedziałam,uśmiechając się." to git, bo za osiem miesięcy nim zostanę"-powiedział,zupełnie serio. zamurowało mnie na chwilkę. "no co Ty pier...?"- nie skończyłam, bo przerwał mi:"tak, z Sarą. tak, jesteśmy szczęśliwi. nie, nie musisz się martwić". zaśmiałam się, ciesząc się jak głupia."gratuluje, kurde!" - powiedziałam, uśmiechając się. pogadaliśmy jeszcze chwilę, i każde wróciło do swoim obowiązków - ja z lekkim sentymentem, i zasmuceniem, bo nagle zaczęło do mnie docierać, że wszyscy staliśmy się już tak bardzo dorośli, i rzadko kiedy któreś z Nas ma czas na zwykłego browara na ławce, za którym człowiek tak bardzo tęskni. || kissmyshoes
|
|
 |
|
brakuje mi możliwości wywoływania na Twojej twarzy uśmiechu. brakuje mi wkurzania Cię do tego stopnia, że wysadzałeś mnie z auta. brakuje mi łapania Cię za rękę, i udawania pary. brakuje mi dzielenia jednej kołdry po pijaku. brakuje mi tańczenia na klatce schodowej. brakuje mi Twoich oczu, które zawsze wędrowały za mną. brakuje mi poczucia bezpieczeństwa, które towarzyszy mi zawsze gdy jesteś obok. brakuje mi wtulania się w Ciebie, zawsze wtedy, gdy miałam na to ochotę. brakuje mi wspólnego chodzenia na siłownię. brakuje mi robienia naleśników co niedzielę. brakuje mi Ciebie - Twoich słów, Twojego ciepła, i Twojej siły, która zawsze pomagała mi przetrwać te najgorsze momeny. || kissmyshoes
|
|
 |
|
"a gdybym chciała wrócić?"-zapytałam nagle. spojrzał na mnie zdenerwowany."zwariowałaś?"-zapytał. "pytam serio. gdybym nagle postanowiła wrócić"-pytałam dalej. "to byłby koniec"-powiedział bez zająknięcia,od razu. wybauszyłam oczy ze zdziwienia. "tak poprostu?koniec?"-dopytywałam się,zdenerwowana. "a jak sobie to wyobrażasz? miałbym to wszystko zostawić, i pojechać z Tobą?"-zadrwił. czułam jak podnosi mi się ciśnienie. wstałam, i kierując się w stronę drzwi dodałam:"ja zostawiłam wszystko, bo nadal tu tkwię, chociaż chciałabym być już gdzie indziej. jak widać nie opłacało się", po czym wyszłam, nie odwracając się nawet na sekundę, i próbując odgonić od siebie myśl, że popełniłam tak ogromny błąd. || kissmyshoes
|
|
 |
|
to wszystko wokół mnie staje się coraz bardziej trudne. dochodzi coraz więcej decyzji, a przy tym coraz więcej łez. krzyków jest coraz więcej - a Nas jakoś coraz mniej. coraz mocniej czuję, że to wszystko nie trzyma się razem, że każdy element idzie swoją drogą. coraz bardziej mam wrażenie, że niedługo się to rozpadnie, podobnie jak Nasze serca - na drobniutkie kawałeczki. || kissmyshoes
|
|
 |
|
Melo sięgało zenitu, choć młoda godzina była. Nikt nie kojarzył, co działo się, gdy fajerwerki strzelały o 00:00. Ludzie, których jeszcze parę godzin temu nie znałam, teraz byli za przyjaciół, żyli tym co ja - chwilą. Ja poczułam, że to ten moment, by w końcu nowy rok zacząć inaczej, dać sobie szansę, by przeżyć coś innego niż dotychczas. Sięgnęłam po telefon. Wykręciłam numer, którego od paru miesięcy stosunkowo rzadko używałam... Odezwał się głos w słuchawce. Po drugiej stronie leciał jakiś rap. "Cześć.." -wyszeptałam przez łzy. "No hej. Jak zabawa, bo słyszę, że głośno?" "A zabawa bardzo dobrze... Słuchaj muszę Ci coś powiedzieć." "Słucham?" - zatkało mnie i przez kilkadziesiąt sekund nie mówiłam nic, tylko płakałam. "Co się dzieje? Powiedz coś!" "Bo.. Ja przepraszam, że tak długo z tym czekałam.. Ja Cię kocham." Poczułam ulgę, że po tylu latach wszystko ze mnie uszło, jakby ktoś wypuścił w końcu powietrze z balonu. "Jesteś tego pewna?" "Tak, na pewno tak." "Ja też Cię kocham."
|
|
 |
|
Sentymenty wspomnień trzymają mnie przy ludziach, którzy dawno już odeszli z mojego życia. One pozwalają pamiętać o emocjach, które mi towarzyszyły na kolejnych etapach mojego młodego istnienia. Nie wiem, czy warto do nich wracać, czy warto wspominać, lecz mam jedną zasadę. Złego nie chcę pamiętać, dobre zachowuję, przeszłości się nie brzydzę, lecz teraźniejszością żyję.
|
|
 |
|
Gdy czułam, że jesteś blisko, czułam, że mam wszystko. Dziś, gdy jesteś blisko, nie czuję już nic. Łatwiej mi było się pozbierać, bo zwyczajnie mnie obrzydziłeś swoją beznadziejnością bytu, fałszywością ukrytą pod płaszczem domniemanej miłości. Dziś całować to możesz mnie już jedynie w dupę i to na odległość.
|
|
 |
|
Pamiętam, ile czekałam na tą chwilę. Ile walczyłam o Ciebie, ile poświęcałam i poświęciłam. Ile się wyrzekłam, jak się zmieniłam. Dla tych uścisków, dla pocałunków. Dla miłości, która wtedy wydawała się być wszystkim, celem całego mojego życia. Wtedy czułam, że wygrałam życie. Zabolał mnie nóż wbity w samo serce. Tyle się znaliśmy, tyle razem przeżyliśmy, nikomu tak nie ufałam. Spadłam na samo dno. By wrócić do siebie tyle potrzebowałam czasu, wsparcia. Dla kilku pięknych chwil wycięłam pół roku z mojego życia. Dziś nie wiem, czy mam Ci dziękować, czy zwyczajnie splunąć w twarz. Należysz już do szerokiego grona ludzi mi kompletnie obojętnych. Upadłeś, a ja wstałam.
|
|
|
|