 |
|
jak on to robi, że za każdym razem rani w ten sam sposób, a ja nagle zostaje sama nie wierząc, że znowu mu zaufałam i tłukę sobie do głowy że następnym razem będę bardziej czujna. i znowu nie wychodzi.
|
|
 |
|
siedziała boso przed domem w zimną noc. jej całym dobytkiem była cienka pidżama która wcale nie dawała jej ciepła. usłyszała subtelne "wypierdalaj" z ust matki. bolało jak cholera. kilka zasad które były jej jedynym skarbem nie pozwalały jej wrócić do domu. nie miała gdzie iść. chciała być teraz obok tego któremu tak wiele razy już pomogła, który obiecał że będzie dobrze. nie chciała grandy w środku nocy, więc walczyła z sobą o przetrwanie do rana. dziękowała sobie że ma telefon, to była jej jedyna szansa. napisała do niego. prosiła o spotkanie, mówiła że nie daje rady, że nie ma już domu, że matka ją wyrzuciła. zapytał "za co?" opisała mu całą historię z nadzieją że napisze to głupie "będzie dobrze" i spotka się z nią żeby ją ogarnąć. niestety największa miłość jej życia już nie odpisała zabijając w niej resztkę woli walki.
|
|
 |
|
była jebanym tchórzem, nie potrafiła wrócić do domu. te ściany słyszały już za dużo, bała się ich. dostała telefon od matki "gdzie jesteś, ojciec źle się czuję, wszystko na mojej głowie" . świat zawirował. przecież obiecała mamie że już zawsze przy niej będzie. mimo tego stała w miejscu. nie potrafiła nawet patrzeć w kierunku domu. jej psychika rozpadała się na milion drobnych kawałków. w końcu zebrała siły, usiadła na ławeczce przed domem i płakała, na wejście do domu nie umiała się zdobyć. w mroku zobaczyła cień matki która stała przy oknie. nie widziała dobrze, bo był to środek nocy, ale zobaczyła łzę spadającą po policzku którą oświetlił księżyc. tak bardzo kochała mamę i tak trudno jej było się z nią dogadać. zbyt dużo mocnych słów i sytuacji zakończonych klęską.
|
|
 |
|
Żyjemy w świecie gdzie o związkach swoich
znajomych dowiadujemy się przez zmianę statusu
na facebook'u , ilość ludzi przypiętych na
zdj na nk świadczy o naszej popularności ,
a miłość jest okazywana przez znak mniejszości i liczbę 3.
|
|
 |
|
Moje wergi sromnie musnęły Twój policzek. Jeszcze trzymałeś moją rękę a ja patrząc w niebo obserwowałam pierwsze gwiazdy i tak widziałam jak się uśmiechasz. Czułam to. Szepnąłeś coś. Nie usłyszałam , poprosiłam żebyś powtórzył a ty tylko przewróciłeś oczami i grzecznie się pożegnałeś.
|
|
 |
|
I kiedy idę z nim przez miasto widzę jak znajomi z mojego gim patrzą się na niego. Oczywiście sportowcy , idealni przystojni zaczynają go obgadywać że ma długie włosy i luźne spodnie, myślą że są idealni , że są najlepsi i nie rozumieją co ja z nim robię. On po prostu ma inny styl. Nie chodzi bez koszulki latem i nie uśmiecha się do wszystkich dziewczyn. On woli wziąść deskę i pójść na saktepark żeby zarobić kolejnego siniaka .
|
|
 |
|
- jak tam ?
- pozytywnie , miło , słodko , radośnie , szczęśliwie , kolorowo , czarująco , fascynująco , niesamowicie , pięknie , bajecznie , doskonale , zachwycająco , najfajniej na świecie .
- serio ?!
- NIE !!
|
|
 |
|
Najmocniej jak tylko mogła wtuliła się w jego tors. Obawiała się troszkę o jego żebra ale on tylko z uśmiechem na twarzy pocałował ją w czoło. Dawno nie czuła takiego szczęścia , już myślała że nikogousta nie będą tak idealnie komponować się z jej. Po chwili wziął jej dłoń i narysował niezgrabne serduszko. Zaśmiała się sama do siebie i na szyi małymi literkami napisała " kocham cię ". Wiedziała że nigdy uczucia nie unosiły jej tak jak w tym momencie. Euforia która ją ogarniała nie mogła być prawdziwa, a jednak , miała z kim dzielić słodkie truskawokowe pocałunki i miała komu wbijać kolorowe paznokcie w kark.
|
|
 |
|
Lubię kiedy puszczam mu jakąś piosenkę Pezeta a on pod nosem zaczyna rapować jego słowa. Lubię kiedy patrzy czy patrze i kiedy wypomina mi to ze każdy koleś który obok przechodzi wboja we mnie wzrok. Lubię jego długie włosy i niebieską czapkę z daszkiem. Lubię to w jaki sposób mówi i sposób w jaki milczy. Lubię słuchać opowieści o jakiś akcjach w szkole i lubię jego zajawkę na deskorolkę. Lubię że jest nieśmiały a zarazem otwarty. Cieszę się że potrafi się przy mnie wyluzować i cieszę się że kiedy się żegnamy to trzyma jeszcze przez chwile moją rękę i tak jakby to było nasze ostatnie spotkanie nie puszcza jej. I chyba po prostu lubię go .
|
|
 |
|
I ten ostatni moment gdy chwycił mnie za rękę , a ja nie wiedziała co zrobić. Delikatnie sie przybliżyłam i z prędkością światła dałam mu tego buziaka w policzke.- Dziękuję. - powiedział uśmiechając się a ja nie mogłam już na niego spojrzeć i czułam jak czerwień zalewa moje policzki. Choć było ciemno , choć nie widział. Nie wiedziałam czy dobrze zrobiłam , ale wiem ze zasłużył. / real.
|
|
 |
|
-co tam? -oprócz tego, że życie mi się wali, nie mam już na nic siły, chusteczki mi się kończą, a łzy nie, to zaje.biście. A u Ciebie? / zakazanaax3
|
|
|
|