 |
|
Trwam w tym, tocząc jednocześnie walkę ze swoim ciałem. Ono wciąż lgnie to Ciebie, ale ja nie mogę pozwolić sobie na to, aby serce coś bezpowrotnie do Ciebie poczuło. Byłam za bardzo od Ciebie uzależniona. Nie chcę, aby to wszystko tak nagle wróciło. Nie chcę się zastanawiać nad tym co w danej chwili robisz, dlaczego się nie odzywasz, dlaczego nie możesz być przy mnie w danym momencie, wiesz? To jest bardzo męczące, a wręcz zabijające. Bo, jak długo można być uzależnionym od jednej osoby, która postanowiła Cię porzucić i wybrać zupełnie inne, nowe, lepsze życie? Jak długo można znosić cały ból, myśleć o tym wszystkim i nie przejmować się tym co przyniesie los, kiedy jest wokół Ciebie świadomość, że jedna wiadomość sprawi, że czas, przed którym tak długo się ucieka powróci?No proszę Cię, wytłumacz mi, jak długo można to wszystko znosić, kiedy wizja przyszłości staje się nieuniknionym wydarzeniem? Przecież tak być nie może, to musi się zakończyć.
|
|
 |
|
Cały czas powtarzam sobie, że to co kiedyś było pomiędzy nami nie ma dziś już dla mnie żadnego znaczenia. Lecz tak naprawdę wciąż siebie okłamuję. Powtarzam to sobie, bo wiem, że nie mogę inaczej myśleć. Nie mogę żyć ze świadomością, że czas, który spędziłam u Twojego boku był tak cholernie ważny, że nie pozbieram się więcej po tym. Nie mogę, rozumiesz? Bo na nowo zniszczę swoją harmonię, którą tak długo budowałam, którą próbowałam odzyskać przez ostatni czas. Nie wiem, czy to kiedyś do Ciebie dotrze, czy zrozumiesz moje przesłanie, ale może zdarzy się cud i pozwolisz mi na zawsze od siebie odejść. Nie mam pojęcia, czy to nadal do Ciebie nie dociera, ale dopóki nie pozwolisz mi od siebie odejść, to ja nadal będę tkwić w tamtej przeszłości, która jest wyłącznie zatruta kłamstwami i oszczerstwami. To nie pozwala mi zacząć czegoś nowego, nie mogę się wybić i odejść, bo wciąż jesteś żywym wspomnieniem. A minęło już tyle lat... Zrozum, chcę zapomnieć, więc pozwól mi odejść, proszę.
|
|
 |
|
Mówię, że chcę być sama, ale tak naprawdę boję się tego. Chociaż może tak będzie łatwiej, ponieważ nie będzie nikogo, kto będzie w stanie mnie skrzywdzić. Nie będę musiała się obawiać tego, że za dzień, tydzień, czy miesiąc coś się zniszczy pomimo narastającej walki o życie, czy związek. Nie będę musiała płakać przez długi czas z rozpaczy czy też z tęsknoty za czymś, bądź za kimś, kogo już nigdy nie dostanę. Nie będę musiała się przejmować tym, że jestem za kogoś odpowiedzialna, że muszę robić wszystko tak, aby było dobrze, aby nie popełnić żadnego błędu. Lecz w zamian codziennie będę toczyć walkę z samotnością, przed którą nigdy nie ucieknę. Bo tak naprawdę zawsze będę się czuć samotna. Niezależnie od tego, czy będę miała przy sobie ludzi, którym będzie na mnie zależeć, czy też nie. Po prostu już tak mam, że nie czuję się dobrze, gdy jestem od kogoś w pełni uzależniona, rozumiesz? Dlatego czasami wolę po marudzić i cieszyć się wolnością niż tkwić w czymś bez przyszłości.
|
|
 |
|
Wiesz, ile razy zmagałam się z różnymi, czarnymi myślami? Ile razy próbowałam odejść z tego świata, uciec od ludzi tylko po to, aby zapomnieć o bólu, który każdy oferował w zamian za pomocną dłoń, wsparcie, którego ktoś potrzebował i poświęcenie? Nie, na pewno tego nie wiesz. Nie możesz tego wiedzieć, bo nie uczestniczyłeś w moim życiu. Nie było Cię w chwili, kiedy wszystko się rozpierdalało na małe cząsteczki, kiedy serce szalało, a organizm nie wytrzymywał już bólu i ciśnienia, które z każdą sekundą coraz bardziej niszczyło teraźniejszość. Nie widziałeś tego, ile razy się staczałam na samo dno, kiedy nie mogłam się w ogóle podnieść. Nie widziałeś, ile razy prosiłam kogoś o pomoc, a w zamian dostawałam bez przerwy odrzucenie, którego nie mogłam znieść. Nie masz pojęcia, ile nocy przepłakałam wylewając z siebie ból i nienawiść do życia oraz większości ludzi. Nie wiesz, jak się męczyłam w tym co było tuż obok mnie. I nigdy się nie dowiesz, więc może przestań mnie pouczać, jak mam żyć?
|
|
 |
|
Boję się.Każdej chwili,która będzie przeklęta po jego odejściu. Boję się każdego snu,w którym będzie się pojawiał jak gdyby nigdy nic. Bo przecież tam wciąż będzie mógł być mój. A ja będę żyła odbiegającą od rzeczywistości iluzją. Boję się każdej myśli o nim,która będzie żłobić w moim sercu coraz większy ból i pogłębiać już i tak sporą stertę wspomnień. Boję się,że on odejdzie. I już nigdy nie zawróci. Że zamkną się za nim wszystkie drzwi i okna. Że wyprowadzi się z mojego serca nawet najmniejsza iskierka radości. Nie zostanie w nim nic. Tylko przeraźliwa pustka,której nikt ani nic nie będzie w stanie wypełnić/hoyden
|
|
 |
|
Chodź, weź mój stary zeszyt, w którym zapisałam tyle wspomnień. Wyrwij z niego jakąś kartkę, nie czytaj tego co jest tam napisane. Weź zapałki i podpal ją. Nie martw się tym, że odbierzesz jakiś dzień z mojego życia, że go zniszczysz. Rób to o co Cię proszę. Chcę, abyś zniszczył moją przeszłość. Może Tobie się to uda, bo ja już nie mam sił, aby kolejną noc poświęcić na strumienie łez. Nie mogę już płakać, rozumiesz? Jednocześnie chcę pozbyć się bólu, który niezależnie od tego, która jest godzina na zegarku rozrywa moje serce na miliardy cząsteczek. Muszę to zostawić daleko w tyle, ale wciąż nie potrafię. Pomożesz mi uwolnić się od tego? Pomożesz odciąć się raz na zawsze od bolącej przeszłości, która coraz bardziej zaczyna zagłębiać się w mojej pamięci?
|
|
 |
|
Ty już nawet tego nie pamiętasz, nie wiesz, jak bolało mnie Twoje odejście. Każdy dzień bez Ciebie był udręką, musiałam walczyć z przeciwnościami losu, które z chwili na chwilę stawały się silniejsze. Uciekałam się do różnych metod i rzeczy, aby o tym zapomnieć, aby zapomnieć o Tobie, ale nic mi wtedy nie wychodziło, może nie chciało? Nie wiem, lecz jestem pewna, że dni, przepłakanych nocy, które cierpiałam, kiedy musiałam zagryzać zęby w poduszkę, aby nikt nie słyszał mojego szlochaniami są wycięte z mojego życiorysu. Nikt mi już tego nie zwróci, nie odda momentów podczas, których mogłam iść inaczej przez życie i próbować walczyć o siebie. Jednak zrobiłam inaczej, byłam zbyt młoda, głupia i naiwna, bo ślepo wierzyłam w Twoje słowa, które od początku naszej znajomości były wyłącznie kłamstwami.
|
|
 |
|
Walcz. No proszę Cię nie poddawaj się. Spójrz w moje oczy.One są zawsze gotowe stoczyć bój o nas. Widzisz w nich tę gotowość do walki o nasze szczęście? Nie słabnij. Wstań. Wiem,że potrafisz zebrać w sobie tę resztkę sił i uratować nas przed upadkiem. Słyszysz te wszystkie nasze wyznania? Rozmowy? Piosenki przy których uczyliśmy się naszych ciał i zagłębialiśmy się w tajniki naszych dusz? Szepty naszych dni wołają do Ciebie. Wytęż słuch. No zrób to. Nawet nasze serca łomoczą w nas z ogromną siłą. Dają Ci pozytywne bodźce i przesyłają energię. Wygraj nas. Oszukaj niemoc swojego ciała,która każe Ci nie wykonywać nawet najmniejszego gestu w moją stronę. Nie zapominaj nigdy o tym,że połączyła nas miłość. I nieważne jakby było źle nie możemy się poddać i skazać nasze serca na rozłąkę/hoyden
|
|
 |
|
Gdzie on podziewał się przez ten cały czas? Dlaczego nie mogł pojawić się w moim życiu trochę wcześniej? Mam wrażenie,że straciliśmy zbyt dużo czasu na nieodpowiednie dla nas osoby i sytuacje. Przecież od początku było wiadome,że jesteśmy sobie przeznaczeni,że musi dojść do naszego spotkania.Ktoś napisał naszą historię wieki temu i zapisał ją w gwiazdach. O tak. Wszechmocny i Wszechmogący dobrze wiedział co robi gdy łączył nasze życiorysy ze sobą. Myślę,że przez te sześć lat gdy mnie nie było jeszcze na świecie on czekał na moje pojawienie się,a ja na przyjście na ten świat głownie po to by poznać kogoś takiego jak on. Później musieliśmy jeszcze sobie poczekać na ostateczne zetknięcie się ze sobą.Wykształcić nasze umysły i dopracować nasze serca na wyjście naprzeciw przeznaczeniu.Jesteśmy gotowi Drogi Boże jak najlepiej i godnie wypełnić misję,która przed nami postawiłeś. Otóż chciałeś przez nasze poznanie dać światu odrobinę więcej miłości/ hoyden
|
|
 |
|
Tak samotna czuję się wśród tłumu ludzi, którzy obojętni są na innych ból. Tak samotna czuję się, kiedy nie prowadzisz mnie przez promenadę zimnych serc.
|
|
 |
|
Chciałabym kiedyś znów rozpalić popiół, który pozostał z naszej ognistej miłości.
|
|
 |
|
to tak cholernie dziwne, że gdy już mogę Ciebie mieć, to nagle odchodzę - a przecież walczyłam tak długo. to tak strasznie chore, że ryczałam miesiącami za tym, byś w końcu się odezwał, a teraz gdy do mnie mówisz, nie chcę Cię słuchać. teraz, gdy mogę złapać Cię za rękę, napisać Ci smsa na dobranoc - odpuszczam, i odwracam się. teraz, gdy mogę dostać to szczęście, o które walczyłam, ja od niego uciekam, na własne życzenie. / veriolla
|
|
|
|