 |
|
- no i słyszę dziwne odgłosy, wyglądam przez okno. ON. jebłam, spodziewałabym się Go wszędzie, ale nie za moim oknem. - obserwuje Cię. - weźweź. - chodź po domu w ciuchach! - oj, dziwne odgłosy! - nie wyglądaj, to Jego ludzie. / rozmowa with friend.
|
|
 |
|
miło byłoby znaleźć faceta, który lubi prasować, robić śniadania do łóżka, wypić lampkę czerwonego wina przed snem. ubóstwia wspólne kąpiele, nie ma nic przeciwko kilkugodzinnym wylegiwaniu się przed telewizorem przy tanim romansidle. jednakże mogę poprzestać na Nim - z tą paczką fajek w tylnej kieszeni jeansów, szeroką bluzą i wielgaśnym sercem, które bije tylko dla mnie.
|
|
 |
|
na dobrą sprawę problem nie tkwił w tym, że był tak bezczelny, cholernie arogancki i nie raz płakałam przez Niego po nocach. zwyczajnie nie potrafiłam nie spiąć wszystkich mięśni, kiedy mnie przytulał, nie umiałam swobodnie oddychać, gdy zaczynał mnie całować. mimo Jego zapewnień, że się zmienił - na przestrzeni okresu przez jaki Go poznawałam, stracił moje zaufanie i wciąż bałam się, iż zaraz po odprowadzenie mnie pod dom, a nuż pójdzie do innej.
|
|
 |
|
lubiłam Jego lekko rozchylone wargi, kiedy wypuszczał na moją twarz drażniące ciepło połączone z dymem nikotynowym. lubiłam Jego dłonie, które tak bezwiednie i naturalnie spoczywały na moich biodrach. jednak najpiękniejsze było to beztroskie 'kocham Cię' wypowiedziane z tą charakterystyczną nutą szczęścia w głosie.
|
|
 |
|
żeby przetrwać, musisz nauczyć się żyć bez niczego. pierwszy umiera optymizm, po nim miłość, na końcu nadzieja. mimo to musisz trwać.
|
|
 |
|
w jej uśmiechu znajdowało się więcej promieni niż w całym słońcu. te promienie wyciągały go z gęstniejącego cienia - ale on tego nie chciał. mimo iż lubił ten uśmiech, to kochał swój cień.
|
|
 |
|
nasycam się Twoimi słowami, każdym najmniejszym drżeniem powietrza z ust. to takie piękne.
|
|
 |
|
patrzyłam na Niego i czułam taką ogromną pustkę.. nie ma już między nami niczego. pusto, nic, zero. to takie smutne. nie potrafimy ze sobą rozmawiać. chciałabym mu zadać mnóstwo pytań, przecież o tylu sprawach milczymy już całą wieczność. a zostało jeszcze tylko niedokończonych spraw, rozmów, oddechów, dotyków.. wszystko musimy zwyczajnie zostawić?
|
|
 |
|
jest tylko jeden powód, dla którego wiem jaki jest dzień tygodnia. ten powód to czekanie. czekanie na każdy piątek, czekanie na piątkowe spotkania z Tobą.
|
|
 |
|
kiedyś czekałam na każdy moment, gdy tylko się pojawisz.
teraz, mając świadomość, że kogoś masz, robię wszystko,
żeby na Ciebie nie wpaść...
|
|
 |
|
to nie jest tak, że ja już nie pamiętam. pamiętam każdą przepłakaną przez Niego noc, pamiętam po jakich słowach płakałam najbardziej. każdą obietnicę nadal noszę w sobie z nadzieją, że jeszcze kiedyś ją spełni. każdy szept, każde wypowiedziane prosto w oczy słowa odtwarzam czasami w pamięci, nikomu o tym nie mówiąc. pamiętam jak mnie przytulał, jak trzymał za rękę, jak utwierdzał w przekonaniu, że kocha. pamiętam jak odszedł, nic nie wyjaśniając. jak kłamiąc prosto w twarz układał sobie życie z inną.
|
|
 |
|
patrzysz na niego z miłością ale i z obrzydzeniem. Kochasz go i nienawidzisz. pragniesz widzieć go codziennie ale , gdy tylko zobaczysz go z kimś innym nie chcesz nawet spojrzeć w jego stronę. miłość to paradoks.
|
|
|
|