 |
|
Pomagam wszystkim wkoło, daje rady, jakich pierdolony psycholog by nie wymyślił, a sama nie potrafię ogarnąć syfu, który rozrywa mnie od środka. Nie radzę sobie z jego uśmiechem, kiedy na mnie patrzy. Nie radzę sobie z ciszą, z którą mnie zostawia na kolejne tygodnie. Nie radzę sobie z drżącymi dłońmi przy odpalaniu papierosa. Mam milion wad, ale potrafię kochać. Potrafię oddać serce, jak nikt, nikomu.
|
|
 |
|
znowu nie dotrzymałam słowa .. po raz kolejny zraniłam kogoś, na kim mi zależy. _ stawkawiekszanizzycie
|
|
 |
|
są łzy, których nawet ja nie zauważam. to są łzy bólu, cholernego bólu.
|
|
 |
|
nie tnij się księżniczko ...
|
|
 |
|
zalewając organizm alkoholem widzę,jak bardzo wygasła do mnie Twoja miłość.
|
|
 |
|
zalewając organizm alkoholem widzę,jak bardzo wygasła do mnie Twoja miłość.
|
|
 |
|
'' Dziewczyna młoda, lat 21 momentami słodsza niż czekoladki Wedel. Piękna prawie, niczym siedem cudów świata, ogólnie cała w stosie, ale była jedna wada. Najebana nie kontrolowała co wyrabia, oprócz tego, że kochała brać, kochała też dawać. To tylko zabawa jestem młoda jeszcze, tak się tłumaczyła, takie było jej podejście. '' / Nietoperz SGP
|
|
 |
|
Mam uraz i boję się otworzyć drzwi mojego serca. Ludzie ranią cały czas, przyjaźń, miłość nie jest moją mocną stroną. Ukrywam się przed tym chodząc samotnie wieczorami po mieście. Emocje zamykam w pudełku schowanym na dnie duszy. Klucz dawno wyrzuciłam do morza łez i nawet nie próbuję go znaleźć, bo wypuszczę głęboko ukrywany smutek, a świat nie może go poznać, wtedy już całkiem skrzyżuje mi drogi. I dlatego noszę uśmiech na twarzy, oszukuję ludzi i świat, nie pokazuję słabości. Boję się cokolwiek czuć, boję się nawiązać z kimś bliższy kontakt. Nie miej mi tego za złe, ale jeszcze nie czas na otwarcie bram, jeszcze za dużo w życiu ronię łzy, jeszcze za bardzo skrywam się w sobie, tworząc mur, który tak bardzo chcesz zburzyć, a on twardo się trzyma i na straży stoi wartownik zwany strachem, który wciąż odpycha ludzi, wołając w moim kierunku : uważaj komu ufasz.
|
|
 |
|
bo to.. to już jest silniejsze ode mnie. nie umiem już nad tym zapanować. nie potrafię się sama sobie sprzeciwić. jestem słaba, wiem .
|
|
 |
|
i tak mija kolejny,pusty dzień,kiedy nadal Cię tu nie ma.każdej chwili próbuję się cieszyć z tego,co mam,ale jak mogę cokolwiek mieć skoro to Ty byłeś wszystkim? czasem naprawdę nie chciałabym już nic więcej jak tylko czuły uścisk,którym obdarowywałeś mnie w tak późne zimne wieczory.brakuje mi codziennych rozmów,Twoich pięknych spojrzeń,i tego jak cudownie się złościłeś. dlaczego los rodzielił nas? dlaczego nie skupiliśmy się na tym,co nas łączyło tylko pozwoliliśmy by nasze serca skupiły się na tym co mogło nas rodzielić..dlaczego tak bardzo tęsknie? dlaczego już Ciebie dziś nie ma,tu ze mną? kurwa,na prawdę nie daję rady. pragnę Cię każdego dnia coraz bardziej i bardziej. szloch skrapla na moje czerwone policzki,które tak uwielbiałeś.serce kruszy,jak ciastko,tak słodkie,jak TY. wróć,gdy zauważysz,że jeszcze dla Ciebie kimś jestem.
|
|
|
|