 |
|
Czasami mam wrażenie, że jeśli ktoś potrzebuje wysłuchania zawsze jestem po ręką, jeżeli ja potrzebuję się wygadać, nie ma nikogo...
|
|
 |
|
Nienawidzę siebie, ale nie mam nikogo innego.
Nie będę płakać, wszystko będzie dobrze, wezmę ostatni oddech
I wypuszczę go, aż nie zostanie już nic.
|
|
 |
|
Ciągle narzekasz, że się kłócisz z partnerem, że nie przyszedł na czas, że przyniósł nie te kwiaty, że rozmawiał z inną. Cholernie ci tego zazdroszczę. Dlaczego? To proste. Ja po prostu nie mam z kim się kłócić, zwracać uwagi, że przyniósł nie takie kwiaty jakie lubię czy też nie przyszedł na czas. Ja nie mam nikogo, przez kogo mogłabym płakać i podnosić sobie ciśnienie. Ciesz się, że masz kogoś takiego i pamiętaj, że zawsze możesz stracić miłość swojego życia.
|
|
 |
|
Wychodzę, ubieram się w uśmiech, ślady po łzach chowam pod makijażem… nie chcę dzielić się z innymi moim smutkiem, wolę dawać radość…
Aż nagle przychodzi dzień w którym mam ochotę się komuś wyżalić, wypłakać…
Wychodzę… nie ma nikogo...
|
|
 |
|
Ogólnie to mam problem, ale nie mam z kim o tym porozmawiać.
Albo inaczej - nie ma nikogo kogo by to interesowało.
|
|
 |
|
i nawet kiedy wydaje mi się że jest już lepiej, że patrząc na Ciebie nie mam już dreszczy i to Twoje milczenie na moje wiadomości mnie aż tak nie wkurza to wciąż tak cholernie za Tobą tęsknie i pragnę Cię jak nikogo innego
|
|
 |
|
Po co mam żyć skoro nikogo nie mam? Po co mam umierać jesli nikt tego nie zauważy?
|
|
 |
|
Wyczuwa mój strach, moje naderwane zaufanie względem całego świata, wyczuwa drżenie wypływające z mojego serca i rozchodzące się po ciele. Mimo to przyglądając mi się uważnie, prosi bym spojrzała - na Niego, wprost w Jego oczy. Chce przełamać tą barierę. Nasze spojrzenia łączą się, a w ramach podziękowania przytula mnie do siebie. Najdelikatniej jak potrafi, obejmując mnie ramionami z precyzyjną uwagą. "Jestem przy Tobie" mamrocze "jestem Twoim przyjacielem". Jest. Przyjacielem. I obydwoje wiemy, że będzie nim w dalszym ciągu, a zarazem nie przekreśla to czegoś innego, czegoś więcej.
|
|
 |
|
Są ludzie, którzy mają w zwyczaju uśmiechać się przesadnie, kiedy zbiera im się na płacz.
|
|
 |
|
Drgnęłam, kiedy dotknął mojego podbródka i zaczął unosić go ku górze. - Kolegę? Trójkąt? Kurwa, trzeba być frajerem, żeby składać takie propozycje, a Ciebie, mimo tego jak silna jesteś, to zabolało. Nie mylę się? - zapytał, patrząc mi w oczy, na co kiwnęłam głową. - Jestem silna, ale mam uczucia, tego nie zmienię - przytaknął, po czym dorzucił: - Wiesz doskonale, że mi się podobasz, ale nie chcę przyspieszać. Nie chcę zrobić nic pochopnego, choć jestem pewien, że tego chcę. Ja tego chcę, chcę Ciebie, jak i Ty chcesz mnie. Teraz jednakże skoncentruję się na Twojej duszy, masz najpiękniejsze wnętrze jakie znam - dokończył, głaszcząc mnie po policzku. On, priorytetowy psycholog mojego detoksu.
|
|
 |
|
I nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, lecz ta pierwsza kąpiel, poczucie tej wody sprawiało, że chciałam więcej za wszelką cenę
|
|
|
|