 |
|
ogólnie to już jest o wiele lepiej niż było jeszcze kilka miesięcy wstecz. tylko od czasu do czasu zastanawia mnie fakt, czy Ty kiedykolwiek zdałeś sobie sprawę z tego, że złamałeś obietnicę ? czy kiedykolwiek , może idąc na uczelnię, zatrzymałeś się, usiadłeś na ławce i pomyślałeś o mnie ? czy kiedykolwiek tak na prawdę byłam dla Ciebie ważna .. / veriolla
|
|
 |
|
nawet promienie słońca inaczej smakują, bez Ciebie. / veriolla
|
|
 |
|
Kochasz jesteś szczęśliwa z innym przychodzi on psuje, odchodzi ;( //dk
|
|
 |
|
Zaczęłam być z tobą szczęśliwa zapomniałam o tym typku siedzącym dzień w dzień na placu kolegami i piwem ale przyszedł taki czas kiedy jednak uczucia wzięły górą //dk
|
|
 |
|
ej gdzie do jasnej ciasnej są powiadomienia ? wkurza mnie gdy nie wiem, kto mnie obserwuje!
|
|
 |
|
Byliśmy razem od ponad roku. Przez ten czas było mi naprawdę z nim dobrze. Ale coś się zmieniło. Uczucie, którym go darzyłam zaczęło się wypalać. Drażniło mnie gdy łapał mnie za rękę. Gdy chciał mnie pocałować. Nie chciałam już z nim wychodzić, wykręcałam się obowiązkami. Zaczęłam na nowo imprezować. Pogubiłam się w tym wszystkim i nie potrafiłam powiedzieć, że to koniec. Widziałam jednak, że on czuje to samo. Powoli oddaliśmy się od siebie na tyle, że jedno nie ufało drugiemu. To było tak jakbyśmy na siłę chcieli to przedłużyć, zamiast postawić kropkę. pożegnać się. pewnego wieczoru napisał, że chce się spotkać. Nie poszłam, nie miałam odwagi powiedzieć mu, że już go nie kocham. Wpadłam na niego w szkole. chciałam odejść. Zastąpił mi drogę. Powiedział mi, że to nie ma sensu. Że zrywa. W pierwszej chwili ulżyło mi. Nie musiałam tego robić ja. Teraz jednak, rozumiem jaka ze mnie idiotka. Jestem tchórzem. Boję się nawet na niego spojrzeć.
|
|
 |
|
O dziwo nie czułam już bólu. Czułam ulgę. 'Puść mnie.' powiedziałam. Nie puścił. 'Wybacz. Naprawdę Cię kocham. Ona ? się nie liczyła' mówił. Przerwałam mu. 'tak samo jak ja. Masz jednak coś ze skurwiela. Ranisz wszystkie. Nie masz serca. Puść mnie !' ostatnie słowa krzyknęłam. Puścił a ja odwróciłam się i odeszłam. 'żegnaj. ' krzyknęłam. 'na zawsze' dodałam cicho. Czułam się lżej. Dziwnie. Pusto./ cz. II
|
|
 |
|
Zaszywając się w pokoju walczę z przeszłością. 'Nigdy się od niego nie uwolnię' powtarzałam sobie w głowie dobijając się dodatkowo. Ubrałam się i wyszłam z domu. Nie mogłam siedzieć już dłużej sama. Poszłam do parku. Nie byłam tam jednak długo. Jest maj. Wszędzie zakochani, nie wytrzymując unoszącej się w powietrzu miłości uciekłam stamtąd udając się w najbardziej odludne miejsce. Stając nad rzeką usłyszałam krzyki. Ktoś mnie wołał. Podszedł do mnie. Akurat on. Teraz. 'Co Ty tu robisz ?' zapytał od tak po prostu, jakby go to interesowało. 'Stoję.' odpowiedziałam od niechcenia i odeszłam. Złapał mnie za rękę, a moje serce zaczęło nie miłosiernie przyspieszać. 'Czego chcesz ?' burknęłam. Naprawdę chciałam już odejść. Nie miałam ochoty go słuchać. 'Naprawdę mnie znienawidziłaś.' szepnął. 'Dziwisz się ?' odpowiedziałam z kpiną w głosie. Milczał. 'Zdradziłeś mnie. Z tą jebaną dziwką. Akurat z nią. Zapewniałeś, że kochasz. Odszedłeś.' kontynuowałam. Nie płakałam. / cz. I
|
|
 |
|
pewnie myślisz, że nie czuję, ale każde Twoje spojrzenie w moją stronę znaczy to samo. Kocham, nadal Cię kocham.
|
|
 |
|
leżałam na kanapie,oglądając telewizję i czekając na Igora,gdy zadzwonił telefon. spojrzałam na wyświetlacz-dzwoniła siostra.odebrałam pytając jak tam. smutnym głosem odpowiedziała:'chujowo'.z nerwów aż podniosłam się z kanapy.'co jest,Młoda?'.'wszystko i nic. nic nie jest tak samo'-mówiła,pociągając nosem.'mów'-nalegałam.'dostałam wpierdol za faceta z którym właśnie się rozstałam. boli mnie obita twarz,i rozcięta warga.i wiesz co?nie jest ważne to,że gdybyś tu była,to już byś biegła wpierdolić tej suce.ważne jest to,że przytuliłabyś mnie, a ja czułabym ,że mam kogoś bliskiego,bo teraz nie czuję nic'-wydukała smutno. próbowałam powstrzymać łzy. zaciskając pięści z bólu powiedziałam:'trzymaj się tam Mała. ja Cię stamtąd zabiorę, nie zostawię nigdy'.'wiem'-powiedziała,rozłączając się. usiadłam na kanapie,i rycząc jak dziecko zrozumiałam,że popełniłam najgorszy błąd w życiu zostawiając ją tam samą-z tymi beznadziejnymi ludzmi,którzy mają czelność zwać się Naszymi rodzicami.
|
|
 |
|
' kiedy pierwszy raz nazwałeś Bartka swoim bratem? ' - zapytałam, Igora o Jego zmarłego przyjaciela. stanął tyłem do mnie, patrząc przez okno. 'mieliśmy po 16 lat, przyjaźniliśmy się już wtedy siedem lat. wyszliśmy na osiedle, i natknęliśmy się na grupę kolesi. pyskowałem, więc tamci rzucili się na Nas. kazałem uciekać Bartkowi,ale został uśmiechając się i mówiąc:jak wpierdol, to tylko razem. wtedy też pierwszy raz powiedziałem do Niego:dzięki bracie, tak bardzo akcentując na słowo brat. i choć dostaliśmy straszny wpierdol, na drugi dzień przybiliśmy sobie pione, próbując uśmiechnąć się - ale za mocno bolały Nas kości policzkowe' - powiedział, i kończąc odwracając się do mnie, ze łzami w oczach.
|
|
|
|